autor: Lubec » 22 maja 2015, 15:04
Serial w trzecim sezonie dość nierówny. Początkowe odcinki wprowadzające jako powiew świeżości nową postać, nie do końca spełniły swoje zadanie, bo pomimo nowej dynamiki relacji między postaciami dostajemy schemat za schematem i historie jednoodcinkowe. Dopiero gdzie w okolicach połowy sezonu pojawił się dłuższy wątek, przewijający się w trzech odcinkach i ładnie przedstawiono fabułę, by ta intrygowała. Niestety wraz z końcem tego wątku wracamy do punktu wyjścia, by potem skupić się na życiu prywatnym i związku Joan, który to gdzieś tam w tle sprawy odcinka wychodził na wierzch. Akurat ten watek był mniej interesujący i tak samo też go rozwiązano.
Pod koniec jednak mim, że mieliśmy pojedyncze odcinki te potrafiły zainteresować, mimo, że schemat się nie zmienił. Nie do końca wiem co na to wpłynęło, może sama postać Sherlocka w jakiś sposób ewoluowała, a może zmiana Joan choć nie do końca zauważalna się do tego przyczyniła.
Sam finał wydaje się pojedynczą sprawą związaną ze znajomym z dawnych czasów Holmesa. Na początku wdawało się ż skończy się on happy endem, bo jednak sprawa znajduje swój finał. Niestety przeszłość dogania Sherlocka i możemy mieć ciekawy punkt wyjścia dla czwartego sezonu.
Serial w trzecim sezonie dość nierówny. Początkowe odcinki wprowadzające jako powiew świeżości nową postać, nie do końca spełniły swoje zadanie, bo pomimo nowej dynamiki relacji między postaciami dostajemy schemat za schematem i historie jednoodcinkowe. Dopiero gdzie w okolicach połowy sezonu pojawił się dłuższy wątek, przewijający się w trzech odcinkach i ładnie przedstawiono fabułę, by ta intrygowała. Niestety wraz z końcem tego wątku wracamy do punktu wyjścia, by potem skupić się na życiu prywatnym i związku Joan, który to gdzieś tam w tle sprawy odcinka wychodził na wierzch. Akurat ten watek był mniej interesujący i tak samo też go rozwiązano.
Pod koniec jednak mim, że mieliśmy pojedyncze odcinki te potrafiły zainteresować, mimo, że schemat się nie zmienił. Nie do końca wiem co na to wpłynęło, może sama postać Sherlocka w jakiś sposób ewoluowała, a może zmiana Joan choć nie do końca zauważalna się do tego przyczyniła.
Sam finał wydaje się pojedynczą sprawą związaną ze znajomym z dawnych czasów Holmesa. Na początku wdawało się ż skończy się on happy endem, bo jednak sprawa znajduje swój finał. Niestety przeszłość dogania Sherlocka i możemy mieć ciekawy punkt wyjścia dla czwartego sezonu.[spoiler]Sama postać ojca Sherlocka już jest wystarczającym wabikiem, bo to chyba najbardziej tajemnicza postać serialu.[/spoiler]