I po 7 sezonie. Też macie kłopot z oceną tego serialu?
Są momenty, że ogląda się super - że odwołam się do ostatnich dwóch odcinków sezonu - np. rozmowy brygady straceńców, akcję z 6 odcinka, spotkania i interkacje bohaterów po latach z początku odcinka 7 i finałową jego scenę...
Ale te chwile są przeplecione licznymi głupotami
teleportacją bohaterów i męczącymi wątkami
I jeszcze tempo i sposób ujawniania kolejnych rewelacji w ogóle nie robi na widzu wrażenia. Ot, przechodzi się nad tym do porządku dziennym.
I... rola Jona Snowa...
Też was ta postać denerwuje, zamiast wywoływać pozytywne emocje? Może powiem obrazoburczo, ale jakoś mam wrażenie, że Kit Harington nie potrafi pociągnąć tej postaci, chyba lepiej, by tę postać odegrał Richard Madden (Robb Stark), który do momentu swej śmierci jakos bardziej przykuwał moją uwagę niż Jon Snow.
No nic, przed nami jeszcze finałowy sezon - niestety dopiero chyba w 2019, acz obawiam się, że po nim będę podobnie narzekał jak przy obecnym - w końcu będzie to tylko 6 odcinków - a rzeczy do rozstrzygnięcia nadal sporo.
Główny plus - doczekamy się zakończenia opowieści - bo czy uda się to Martinowi z książkami (bardzo bym chciał je poznać bez ostatnich scenariuszowych i serialowych uproszczeń) - naprawdę można zacząć wątpić...
I po 7 sezonie. Też macie kłopot z oceną tego serialu?
Są momenty, że ogląda się super - że odwołam się do ostatnich dwóch odcinków sezonu - np. rozmowy brygady straceńców, akcję z 6 odcinka, spotkania i interkacje bohaterów po latach z początku odcinka 7 i finałową jego scenę...
Ale te chwile są przeplecione licznymi głupotami [spoiler]słynny już maraton z wezwaniem smoków 6 odcinka[/spoiler] teleportacją bohaterów i męczącymi wątkami [spoiler]uff... wreszcie zrobiono porządek z Littlefingerem, no i może z Theona jeszcze coś będzie, chyba jeszcze czas by Bran też przestał być wciąż na haju...[/spoiler]
I jeszcze tempo i sposób ujawniania kolejnych rewelacji w ogóle nie robi na widzu wrażenia. Ot, przechodzi się nad tym do porządku dziennym.
I... rola Jona Snowa... [spoiler]Jak na nareszcie potwierdzonego Targaryena i głównego pretendenta do żelaznego tronu nie ma on - jak dla mnie - za grosz charyzmy.[/spoiler]
Też was ta postać denerwuje, zamiast wywoływać pozytywne emocje? Może powiem obrazoburczo, ale jakoś mam wrażenie, że Kit Harington nie potrafi pociągnąć tej postaci, chyba lepiej, by tę postać odegrał Richard Madden (Robb Stark), który do momentu swej śmierci jakos bardziej przykuwał moją uwagę niż Jon Snow.
No nic, przed nami jeszcze finałowy sezon - niestety dopiero chyba w 2019, acz obawiam się, że po nim będę podobnie narzekał jak przy obecnym - w końcu będzie to tylko 6 odcinków - a rzeczy do rozstrzygnięcia nadal sporo.
Główny plus - doczekamy się zakończenia opowieści - bo czy uda się to Martinowi z książkami (bardzo bym chciał je poznać bez ostatnich scenariuszowych i serialowych uproszczeń) - naprawdę można zacząć wątpić...