autor: sindar » 24 lutego 2020, 11:31
Tymczasem kontynuacja Młodego Papieża jako New Pope (Nowy Papież) przemknęła przez ekrany. Zgodnie z zapowiedzią dostaliśmy nowego papieża... a właściwie nawet dwóch, a sumarycznie obejrzeliśmy ich łącznie trzech i...
Oj, dali producenci zaszaleć Paolo Sorentino w pełni, momentami jeszcze mocniej niż miało to miejsce w pierwszym sezonie. W sumie trudno się rozpisywać o fabule, bo dałoby się ją streścić dość szybko, bardziej była ona pretekstem do wyrażenie pytań i wątpliwości co do samotności człowieka na tym świecie, roli wiary i Boga w jego życiu, pośredniczenia w tym przez instytucje kościelne (którymi tak naprawdę zarządzają zwykli ludzie) i mechanizmów rodzenia się nienawiści i fanatyzmu, czy w końcu poświęcenia się.
I tak naprawdę najmocniejszą częścią serialu jest to, w jakiej formie to wszystko otrzymujemy: to był prawdziwy popis aktorski Jude'a Law, Johna Malkovicha, Silvio Orlando (jego Voiello to zdecydowanie numer 1 obu sezonów) oraz towarzyszących im pozostałych aktorek i aktorów. Świetne poszczególne sceny, monologi, strona wizualna i muzyka. Wszystko gra jak w świetnym zegarku, na dodatek masa symboliki w tle. Pozostawia po sobie to wszystko wiele pytań i materiału do przemyśleń, które nie dają spokoju w głowie jeszcze długo po obejrzeniu poszczególnych odcinków.
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to serial dla każdego, ale jak dla mnie jest to jak na razie druga najlepsza premiera tego roku obok The Messiah...
Hm... zdałem sobie sprawę, że oba wspomniane seriale zahaczają o kontrowersje religijne... czyżby znak wieku?
Ciekawe, czy dostaniemy jeszcze kolejną kontynuację?
Z jednej strony chciałbym tego, ale z drugiej... można spaść z naprawdę wysokiego konia.
Lepiej z taką produkcją nie przeciągać za mocno struny.
Tymczasem kontynuacja Młodego Papieża jako New Pope (Nowy Papież) przemknęła przez ekrany. Zgodnie z zapowiedzią dostaliśmy nowego papieża... a właściwie nawet dwóch, a sumarycznie obejrzeliśmy ich łącznie trzech i... [spoiler]zapowiedź czwartego.[/spoiler]
Oj, dali producenci zaszaleć Paolo Sorentino w pełni, momentami jeszcze mocniej niż miało to miejsce w pierwszym sezonie. W sumie trudno się rozpisywać o fabule, bo dałoby się ją streścić dość szybko, bardziej była ona pretekstem do wyrażenie pytań i wątpliwości co do samotności człowieka na tym świecie, roli wiary i Boga w jego życiu, pośredniczenia w tym przez instytucje kościelne (którymi tak naprawdę zarządzają zwykli ludzie) i mechanizmów rodzenia się nienawiści i fanatyzmu, czy w końcu poświęcenia się.
I tak naprawdę najmocniejszą częścią serialu jest to, w jakiej formie to wszystko otrzymujemy: to był prawdziwy popis aktorski Jude'a Law, Johna Malkovicha, Silvio Orlando (jego Voiello to zdecydowanie numer 1 obu sezonów) oraz towarzyszących im pozostałych aktorek i aktorów. Świetne poszczególne sceny, monologi, strona wizualna i muzyka. Wszystko gra jak w świetnym zegarku, na dodatek masa symboliki w tle. Pozostawia po sobie to wszystko wiele pytań i materiału do przemyśleń, które nie dają spokoju w głowie jeszcze długo po obejrzeniu poszczególnych odcinków.
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to serial dla każdego, ale jak dla mnie jest to jak na razie druga najlepsza premiera tego roku obok The Messiah...
Hm... zdałem sobie sprawę, że oba wspomniane seriale zahaczają o kontrowersje religijne... czyżby znak wieku? :D
Ciekawe, czy dostaniemy jeszcze kolejną kontynuację?
Z jednej strony chciałbym tego, ale z drugiej... można spaść z naprawdę wysokiego konia.
Lepiej z taką produkcją nie przeciągać za mocno struny.