autor: Bostonq » 04 maja 2012, 23:04
U nas na forum serial zakończył się już wcześniej, niż te zakończenie planowane całkiem niedługo

Ale nie on jeden, wystarczy spojrzeć na to, co pisałem przy okazji "Desperated..". Również 8 lat za nami. To trochę niesamowite, bo niektórzy mieli wtedy np. 10 lat - dzieci. Teraz mają 18, w świetle prawa dorośli. Ktoś miał, np. 22, młodzież, teraz ma 30 i już wchodzi powoli w wiek chrystusowy. Niezłe, co? Ostatnie odcinki solidne, czy tak dobre, jak wcześniejsze? Nie wiem, cieszę się Housem, takim, jakim jest teraz. Ostatni odcinek, z kuracją Wilsona - mocno nieprawdopodobny, ale jakże, jak to zostało napisane, hmm, w lutym - "housowaty"

Zobaczcie, przecież z pozoru przyjacielska przysługa mogła doprowadzić do śmieci przyjaciela - no gdzie kupimy takie zachowanie postaci? Jak widzę ostatni odcinek? W ogóle nie widzę. House to postać ikona, ktoś, kto na zawsze wpisał się w mitologię popkultury. Trochę jak święci w religii. Oburzające? Wcale. Przecież na tym polega potęga zbiorowej wyobraźni lub wierzeń. Mechanizmy są takie same, może inne skutki, choć i to nie zawsze. Był panteon bohaterów antycznych, jest panteon bohaterów współczesnych. House jest jednym z nich, niezależnie od tego, czy go lubimy czy nie. A czy wszyscy lubią Rolanda? Achillesa? Oni po prostu są. I tak, bardzo ogólnie, widziałbym ostatni odcinek. Trochę jak w "Sopranos", gdzie w finale, świat serialu na moment stał się światem realnym. Powtórzenie? Nie szkodzi. Przecież House i tak może to zrobić po swojemu

U nas na forum serial zakończył się już wcześniej, niż te zakończenie planowane całkiem niedługo :) Ale nie on jeden, wystarczy spojrzeć na to, co pisałem przy okazji "Desperated..". Również 8 lat za nami. To trochę niesamowite, bo niektórzy mieli wtedy np. 10 lat - dzieci. Teraz mają 18, w świetle prawa dorośli. Ktoś miał, np. 22, młodzież, teraz ma 30 i już wchodzi powoli w wiek chrystusowy. Niezłe, co? Ostatnie odcinki solidne, czy tak dobre, jak wcześniejsze? Nie wiem, cieszę się Housem, takim, jakim jest teraz. Ostatni odcinek, z kuracją Wilsona - mocno nieprawdopodobny, ale jakże, jak to zostało napisane, hmm, w lutym - "housowaty" :) Zobaczcie, przecież z pozoru przyjacielska przysługa mogła doprowadzić do śmieci przyjaciela - no gdzie kupimy takie zachowanie postaci? Jak widzę ostatni odcinek? W ogóle nie widzę. House to postać ikona, ktoś, kto na zawsze wpisał się w mitologię popkultury. Trochę jak święci w religii. Oburzające? Wcale. Przecież na tym polega potęga zbiorowej wyobraźni lub wierzeń. Mechanizmy są takie same, może inne skutki, choć i to nie zawsze. Był panteon bohaterów antycznych, jest panteon bohaterów współczesnych. House jest jednym z nich, niezależnie od tego, czy go lubimy czy nie. A czy wszyscy lubią Rolanda? Achillesa? Oni po prostu są. I tak, bardzo ogólnie, widziałbym ostatni odcinek. Trochę jak w "Sopranos", gdzie w finale, świat serialu na moment stał się światem realnym. Powtórzenie? Nie szkodzi. Przecież House i tak może to zrobić po swojemu :)