autor: Lubec » 17 maja 2014, 17:57
Finał już za nami. Muszę przyznać, że było "tylko" dobrze. Jak już zauważano wielokrotnie serial przestał opowiadać o społecznie nieprzystosowanych nerdach i geekach, a zaczął opowiadać o ich związkach. Musimy przyzwyczaić się do tego stanu rzeczy, mi to niespecjalnie przeszkadza, ale czasami nasze chłopaki wydają się za "normalne", co nie budzi już takiego śmiechu jak kiedyś.
W finale jest dużo zmian z którymi Sheldon nie może i nie chce się pogodzić. I mimo iż przebył długą drogę, mimo pewnych zmian pozostaje nadal tym samym irytującym i prześmiesznym Sheldonem.
Końcówka sugeruje, że dr Cooper zmienił się bardziej niż mogliśmy przypuszczać. Mam nadzieję, że podróż którą chce odbyć ie zmieni go za bardzo, bo straci cały swój urok. Choć gra Parsonsa jest genialna to jednak od scenarzystów zależy jak dalej potoczą się losy Sheldona.
Pozostali bohaterowie nie budzą już takich emocji Leonard i Penny, mają swoje momenty. Rajesh też się zmienia, ale czy to zmiany na dobre? Jeżeli będą śmieszyć to tak. W innym przypadku lepiej powrócić do sprawdzonej formuły.
I największy minus jak dla mnie. Nieustannie irytująca Amy, która nie może dopuścić do siebie myśli, że związek z Sheldonem w obecnej postaci to jedyny, na który może liczyć. Jej kolejne próby zmiany tego stanu rzeczy są irytujące, a nie śmieszne. Zresztą nie chce Sheldona w "normalnym" związku.
Jedynie Stuart wydaje się zadowolony ze zmian, więc pozostaje jedynie cieszyć się razem z nim.
Finał już za nami. Muszę przyznać, że było "tylko" dobrze. Jak już zauważano wielokrotnie serial przestał opowiadać o społecznie nieprzystosowanych nerdach i geekach, a zaczął opowiadać o ich związkach. Musimy przyzwyczaić się do tego stanu rzeczy, mi to niespecjalnie przeszkadza, ale czasami nasze chłopaki wydają się za "normalne", co nie budzi już takiego śmiechu jak kiedyś.
W finale jest dużo zmian z którymi Sheldon nie może i nie chce się pogodzić. I mimo iż przebył długą drogę, mimo pewnych zmian pozostaje nadal tym samym irytującym i prześmiesznym Sheldonem.
Końcówka sugeruje, że dr Cooper zmienił się bardziej niż mogliśmy przypuszczać. Mam nadzieję, że podróż którą chce odbyć ie zmieni go za bardzo, bo straci cały swój urok. Choć gra Parsonsa jest genialna to jednak od scenarzystów zależy jak dalej potoczą się losy Sheldona.
Pozostali bohaterowie nie budzą już takich emocji Leonard i Penny, mają swoje momenty. Rajesh też się zmienia, ale czy to zmiany na dobre? Jeżeli będą śmieszyć to tak. W innym przypadku lepiej powrócić do sprawdzonej formuły.
I największy minus jak dla mnie. Nieustannie irytująca Amy, która nie może dopuścić do siebie myśli, że związek z Sheldonem w obecnej postaci to jedyny, na który może liczyć. Jej kolejne próby zmiany tego stanu rzeczy są irytujące, a nie śmieszne. Zresztą nie chce Sheldona w "normalnym" związku.
Jedynie Stuart wydaje się zadowolony ze zmian, więc pozostaje jedynie cieszyć się razem z nim.