no i elbondo wyprodukowal nam literki do finalu, wiec mam juz caly sezon za soba.
serial okazal sie dla mnie wielka niespodzianka. balam sie troche, ze bedzie glownie o napierdzielaniu sie w klatce, a dostalismy porzadny dramt, ze swietnie rozpisanymi postaciami, w kazdym kolejnym odcinku dowiadujemy sie, ze kazdy z nich ma swoj wlasny burdel, ktory musi ogarnac. bardzo dobrze zagrany, wiarygodnie, nie mam sie do czego doczepic.
co do Jonathana Tuckera - podpisuje sie pod wszystkim co napisal najphil. ja caly czas nie moglam uwierzyc, ze to ten sam nieporadny gosciu z filmu
100 dziewczyn i ja 
po pilocie mialam go za ostrego szajbusa, ale po 10 odcinkach zdecydowanie wylonil sie jako moja ulubiona postac, podobaly mi sie zwlaszcza jego relacje z bratem, troska o matke.
najbardziej podobaly mi sie chyba ostatnie 2 odcinki, mimo, ze w tym ze zrzucaniem wagi praktycznie nic sie nie dzieje

finalowe walki rewelacyjne, nie za dlugie, nie przytlaczajace tresci serialu.
zdecydowanie czekam na kolejny sezon.
no sex, no rock'n'roll, just drugs.