Miałam poczekać do wieczora i do polskich napisów, ale nie wytrzymałam i z rana wsadziłam nos w komputer.
Tak , to bardzo dobry serial i bardzo dobry finał
No gorąco -
Spoiler:
na szczęście spekulacje, przewidywania i cała piramida domysłów, które przekraczały niejednokrotnie granice realizmu się nie sprawdziły. Miałam rację, ze nie przeważało u mnie zainteresowanie tym, kto zabił? Bo to serial o detektywach był, o ich wzajemnym odniesieniu, o powoli rodzącej się przyjaźni dwóch facetów, z których każdy był na swój sposób popieprzony, między którymi nakreślono linie win, pozornie nie do zatarcia. Sprawa była tylko tłem.
Miałam poczekać do wieczora i do polskich napisów, ale nie wytrzymałam i z rana wsadziłam nos w komputer. Tak , to bardzo dobry serial i bardzo dobry finał No gorąco - [spoiler]na szczęście spekulacje, przewidywania i cała piramida domysłów, które przekraczały niejednokrotnie granice realizmu się nie sprawdziły. Miałam rację, ze nie przeważało u mnie zainteresowanie tym, kto zabił? Bo to serial o detektywach był, o ich wzajemnym odniesieniu, o powoli rodzącej się przyjaźni dwóch facetów, z których każdy był na swój sposób popieprzony, między którymi nakreślono linie win, pozornie nie do zatarcia. Sprawa była tylko tłem.[/spoiler]
No i koniec. Były duże oczekiwania i w moim wypadku zostały one w pełni zaspokojone. Finał świetny. Sporo napięcia i wręcz rewelacyjnych miejscówek, w których kręcono sceny. Mam tu na myśli zarówno ten dom na bagnach, jak i opuszczony fort, który sądząc po architekturze, pamiętał czasy wojny secesyjnej.
Ciekawą kwestią, która mogłaby się stać przyczynkiem do dyskusji, są słowa Rusta o miłości, jaką czuł zapadając w śpiączkę. Czy to odnaleziona wiara? Czy pan "jesteśmy tylko mięsem, żyjącym tu i teraz i nic nie znaczącym marnowaniem tlenu" zmienił swoje zapatrywania na duchowość i sens życia? Jak to odbieracie?
No i koniec. Były duże oczekiwania i w moim wypadku zostały one w pełni zaspokojone. Finał świetny. Sporo napięcia i wręcz rewelacyjnych miejscówek, w których kręcono sceny. Mam tu na myśli zarówno ten dom na bagnach, jak i opuszczony fort, który sądząc po architekturze, pamiętał czasy wojny secesyjnej.
Ciekawą kwestią, która mogłaby się stać przyczynkiem do dyskusji, są słowa Rusta o miłości, jaką czuł zapadając w śpiączkę. Czy to odnaleziona wiara? Czy pan "jesteśmy tylko mięsem, żyjącym tu i teraz i nic nie znaczącym marnowaniem tlenu" zmienił swoje zapatrywania na duchowość i sens życia? Jak to odbieracie?
Wiara? W sensie - wiara w Boga i w życie pozagrobowe? Nie sądzę
W chwilach dramatycznych skupimy się na rzeczach najważniejszych, tym co naprawdę kochamy, co jest bliskie sercu.
Jedni w takiej chwili mogą czuć lęk, że to już koniec wszystkiego (taki trochę egoistyczny, że mnie już nie będzie), inni obawę o los, tych których zostawiają - samych, jeszcze nie gotowych na samodzielność, może być też tak, że świat nas nie trzyma, że jest tylko samotnością i tęsknotą, że jego ponure oblicze sprawia, że przestajemy wierzyć w sens naszych, na nim, wysiłków, wtedy odejście może być sposobem na osiągnięcie ukojenia i spokoju.
Rust skupił się na tym, co w jego życiu było tym jasnym odcieniem, wspomnieniem dobrych chwil i pewnie tym, do czego tęsknił i czego mu było brak. Czy uwierzył, że się spotkają i będą hasać po niebiańskich łąkach? Nie sądzę, ale na pewno by tak chciał. Jak każdy z nas, chyba.
Wiara? W sensie - wiara w Boga i w życie pozagrobowe? Nie sądzę W chwilach dramatycznych skupimy się na rzeczach najważniejszych, tym co naprawdę kochamy, co jest bliskie sercu. Jedni w takiej chwili mogą czuć lęk, że to już koniec wszystkiego (taki trochę egoistyczny, że mnie już nie będzie), inni obawę o los, tych których zostawiają - samych, jeszcze nie gotowych na samodzielność, może być też tak, że świat nas nie trzyma, że jest tylko samotnością i tęsknotą, że jego ponure oblicze sprawia, że przestajemy wierzyć w sens naszych, na nim, wysiłków, wtedy odejście może być sposobem na osiągnięcie ukojenia i spokoju. Rust skupił się na tym, co w jego życiu było tym jasnym odcieniem, wspomnieniem dobrych chwil i pewnie tym, do czego tęsknił i czego mu było brak. Czy uwierzył, że się spotkają i będą hasać po niebiańskich łąkach? Nie sądzę, ale na pewno by tak chciał. Jak każdy z nas, chyba.
W mojej opinii True Detective, to zdecydowanie najlepszy serial od czasu zakończenia Breaking Bad.
Finał w pełni zapewnił to, czego od niego oczekiwałem. Przede wszystkim twórcy nie kombinowali i już na początku odcinka potwierdzili to, czego można się było spodziewać po zakończeniu odcinka 7.
Cała reszta, to budowanie napięcia prowadzącego do ostatecznego rozwiązania, bardzo dobrze poprowadzona akcja i satysfakcjonujące zakończenie. I to wszystko poparte świetnymi zdjęciami, dobraną muzyką i lokalizacjami, niczym z najmroczniejszych horrorów.
I na koniec, szeroko już dyskutowana transformacja Rusta - co ona może oznaczać? Spojrzałbym na to szerzej - transformacja dotyczyła obu detektywów - poniekąd zamienili się miejscami - to Marty przeistoczył się w Rusta (to Marty wpadł na finalny trop, w taki sposób, w jaki do tej pory robił to Rust, no i rozmowa z detektywem prowadzącym śledztwo...), a w Ruście na końcu obudziły się uczucia, które były dotąd raczej domeną Marty'ego...
Choć mam mimo wszystko wrażenie, że końcówka serialu, to mały żart twórców z publiczności, który do takich metafizycznych rozważań fanów miał doprowadzić. W każdym razie ten wątek twórcy TD poprowadzili o niebo lepiej, niż miało to miejsce z zakończeniem słynnych Lostów.
Co czeka nas w 2 sezonie?
Podobało mi się w ostatnim odcinku sezonu to, że z jednej strony można powiedzieć, iż serial się zakończył, ale z drugiej strony sprawa nie została całkiem rozwiązana i nadal pozostawia pewne możliwości i tropy na przyszłość.
Czy twórcy z nich skorzystają, czy serial będzie opowiadał zupełnie inną historię?
Trudno powiedzieć na obecnym etapie.
Pewną wskazówką jest wypowiedź Nica Pizzolatto dla HitFix, którą pozwolę sobie przytoczyć:
"It's informed exactly one thing," Pizzolatto said. "It's that I realize I need to keep being strange. Don't play the next one straight."
When asked for more specific story details, the creator replied, "Okay. This is really early, but I'll tell you (it's about) hard women, bad men and the secret occult history of the United States transportation system."
Pytanie na ile to była prawda, a na ile żart z dziennikarzy? Raczej pozostanie to przez najbliższy rok tajemnicą.
W mojej opinii True Detective, to zdecydowanie najlepszy serial od czasu zakończenia Breaking Bad. Finał w pełni zapewnił to, czego od niego oczekiwałem. Przede wszystkim twórcy nie kombinowali i już na początku odcinka potwierdzili to, czego można się było spodziewać po zakończeniu odcinka 7. Cała reszta, to budowanie napięcia prowadzącego do ostatecznego rozwiązania, bardzo dobrze poprowadzona akcja i satysfakcjonujące zakończenie. I to wszystko poparte świetnymi zdjęciami, dobraną muzyką i lokalizacjami, niczym z najmroczniejszych horrorów. I na koniec, szeroko już dyskutowana transformacja Rusta - co ona może oznaczać? Spojrzałbym na to szerzej - transformacja dotyczyła obu detektywów - poniekąd zamienili się miejscami - to Marty przeistoczył się w Rusta (to Marty wpadł na finalny trop, w taki sposób, w jaki do tej pory robił to Rust, no i rozmowa z detektywem prowadzącym śledztwo...), a w Ruście na końcu obudziły się uczucia, które były dotąd raczej domeną Marty'ego... Choć mam mimo wszystko wrażenie, że końcówka serialu, to mały żart twórców z publiczności, który do takich metafizycznych rozważań fanów miał doprowadzić. W każdym razie ten wątek twórcy TD poprowadzili o niebo lepiej, niż miało to miejsce z zakończeniem słynnych Lostów.
Co czeka nas w 2 sezonie? Podobało mi się w ostatnim odcinku sezonu to, że z jednej strony można powiedzieć, iż serial się zakończył, ale z drugiej strony sprawa nie została całkiem rozwiązana i nadal pozostawia pewne możliwości i tropy na przyszłość. Czy twórcy z nich skorzystają, czy serial będzie opowiadał zupełnie inną historię? Trudno powiedzieć na obecnym etapie.
Pewną wskazówką jest wypowiedź Nica Pizzolatto dla HitFix, którą pozwolę sobie przytoczyć: "It's informed exactly one thing," Pizzolatto said. "It's that I realize I need to keep being strange. Don't play the next one straight." When asked for more specific story details, the creator replied, "Okay. This is really early, but I'll tell you (it's about) hard women, bad men and the secret occult history of the United States transportation system."
Pytanie na ile to była prawda, a na ile żart z dziennikarzy? Raczej pozostanie to przez najbliższy rok tajemnicą.
Wiesz Aśka, ale wizja, że w momencie gdy odchodzimy, trafiamy w jakieś "ciepłe" miejsce, gdzie czekają na nas nasi zmarli bliscy i otacza nas wszechogarniające poczucie miłości, to domena i wręcz dogmat wiary katolickiej. W tym kontekście jego słowa zapewne można odczytywać różnie i każdy będzie ciągnął w swoją stronę. Być może, to rzeczywiście był zamierzony zabieg twórców, by namieszać nam w głowach i nie pozwolić nam na jednoznaczne odpowiedzi.
A może, i to wytłumaczenie mi najbardziej pasuje, był to zabieg, by zdjąć nieco lukru z Cohla. Z tej jego zwodniczo atrakcyjnej postawy "nadświadomego", potrafiącego przejrzeć wszystko i wszystkich i z cynizmem wydać o tym sąd. I pokazać, że wobec nieznanego wszyscy jesteśmy jak dzieci we mgle i nie możemy być pewni nawet własnych uczuć.
Wiesz Aśka, ale wizja, że w momencie gdy odchodzimy, trafiamy w jakieś "ciepłe" miejsce, gdzie czekają na nas nasi zmarli bliscy i otacza nas wszechogarniające poczucie miłości, to domena i wręcz dogmat wiary katolickiej. W tym kontekście jego słowa zapewne można odczytywać różnie i każdy będzie ciągnął w swoją stronę. Być może, to rzeczywiście był zamierzony zabieg twórców, by namieszać nam w głowach i nie pozwolić nam na jednoznaczne odpowiedzi.
A może, i to wytłumaczenie mi najbardziej pasuje, był to zabieg, by zdjąć nieco lukru z Cohla. Z tej jego zwodniczo atrakcyjnej postawy "nadświadomego", potrafiącego przejrzeć wszystko i wszystkich i z cynizmem wydać o tym sąd. I pokazać, że wobec nieznanego wszyscy jesteśmy jak dzieci we mgle i nie możemy być pewni nawet własnych uczuć. :)
Poczytałam sobie trochę recenzji i opinii o tym serialu zamieszczanych na różnych forach.
Dominuje oczywiście uznanie dla twórców i aktorów za przedstawienie nam tak dobrego serialu, ale są też głosy zawodu, szczególnie odcinkiem finałowym.
Za mało wyjaśniono, że budowano napięcie przez pierwsze odcinki, że rozbudzano nasz apetyt przywołując postać "żółtego" króla, a dano mało rozgarniętego porąbańca. Odezwała się w ludziach chęć, żeby finał był jednym wielkim fajerwerkiem akcji, rozwiązaniem wszystkich wątków śledztwa. Szczególnie byłam zniesmaczona recenzją zamieszczoną na hatak.pl, aż słów brakło, żeby dyskutować z autorem.
A ja? Ja do tej pory "przetrawiam" ten serial. Dawno czegoś tak dobrego nie widziałam i teraz, gdy już wiem jak to się wszystko skończyło, wracam do oglądania, nie żeby skupić się na śledztwie, akcji, ale grze, zdjęciach i tym, co mi umknęło podczas pierwszego razu.
I tak się porobiło, że nie mogę zabrać się za oglądanie innych produkcji, które wydawały mi się dobre, a teraz straciły w moich oczach. True Detective wysoko zawiesił poprzeczkę i stworzył sytuację, gdy łatwiej mi się pożegnać z niektórymi zalegającymi na dysku.
I żeby nie było tak poważnie, śmieszny filmik z YT, pokazujący, co naprawdę zbulwersowało Marty'ego podczas przeglądania kasety.
Poczytałam sobie trochę recenzji i opinii o tym serialu zamieszczanych na różnych forach. Dominuje oczywiście uznanie dla twórców i aktorów za przedstawienie nam tak dobrego serialu, ale są też głosy zawodu, szczególnie odcinkiem finałowym. Za mało wyjaśniono, że budowano napięcie przez pierwsze odcinki, że rozbudzano nasz apetyt przywołując postać "żółtego" króla, a dano mało rozgarniętego porąbańca. Odezwała się w ludziach chęć, żeby finał był jednym wielkim fajerwerkiem akcji, rozwiązaniem wszystkich wątków śledztwa. Szczególnie byłam zniesmaczona recenzją zamieszczoną na hatak.pl, aż słów brakło, żeby dyskutować z autorem. A ja? Ja do tej pory "przetrawiam" ten serial. Dawno czegoś tak dobrego nie widziałam i teraz, gdy już wiem jak to się wszystko skończyło, wracam do oglądania, nie żeby skupić się na śledztwie, akcji, ale grze, zdjęciach i tym, co mi umknęło podczas pierwszego razu. I tak się porobiło, że nie mogę zabrać się za oglądanie innych produkcji, które wydawały mi się dobre, a teraz straciły w moich oczach. True Detective wysoko zawiesił poprzeczkę i stworzył sytuację, gdy łatwiej mi się pożegnać z niektórymi zalegającymi na dysku. :D
I żeby nie było tak poważnie, śmieszny filmik z YT, pokazujący, co naprawdę zbulwersowało Marty'ego podczas przeglądania kasety. :D http://www.youtube.com/watch?v=NU8TfVzbxGQ
Oglądnąłem. Serial fantastyczny - całkowicie mnie pochłonął - praktycznie wszystkie inne poszły w odstawkę. Samo zakończenie faktycznie może się nie podobać - po pierwsze nieproporcjonalnie do całego serialu a po drugie z
Spoiler:
happy endem. Moim zdaniem niepotrzebne były te sceny w szpitalu - już lepiej gdyby zakończono na scenie, w której przyjeżdża policja a dwójka naszych bohaterów kona w milczeniu pod tą kopułą... - przeżyją? Nie przeżyją? - zostawił bym te osąd już dla widza.
Oglądnąłem. Serial fantastyczny - całkowicie mnie pochłonął - praktycznie wszystkie inne poszły w odstawkę. Samo zakończenie faktycznie może się nie podobać - po pierwsze nieproporcjonalnie do całego serialu a po drugie z [spoiler]happy endem. Moim zdaniem niepotrzebne były te sceny w szpitalu - już lepiej gdyby zakończono na scenie, w której przyjeżdża policja a dwójka naszych bohaterów kona w milczeniu pod tą kopułą... - przeżyją? Nie przeżyją? - zostawił bym te osąd już dla widza.[/spoiler] Czy będzie coś w stylu drugiego sezonu?
2 sezon bedzie, ale z inna obsada.
Wyzej cytowalem wypowiedz Pizolato, ale czy to zart, czy prawda nie wiadomo:
"It's informed exactly one thing," Pizzolatto said. "It's that I realize I need to keep being strange. Don't play the next one straight."
When asked for more specific story details, the creator replied, "Okay. This is really early, but I'll tell you (it's about) hard women, bad men and the secret occult history of the United States transportation system."
Mimo wszystko osobiscie licze na kontynuacje sprawy, bo tak naprawde sezon 1 zakonczyl sie tylko eliminacja pionka...
2 sezon bedzie, ale z inna obsada. Wyzej cytowalem wypowiedz Pizolato, ale czy to zart, czy prawda nie wiadomo: "It's informed exactly one thing," Pizzolatto said. "It's that I realize I need to keep being strange. Don't play the next one straight." When asked for more specific story details, the creator replied, "Okay. This is really early, but I'll tell you (it's about) hard women, bad men and the secret occult history of the United States transportation system."
Mimo wszystko osobiscie licze na kontynuacje sprawy, bo tak naprawde sezon 1 zakonczyl sie tylko eliminacja pionka...
asd pisze:...zakończenie faktycznie może się nie podobać - po pierwsze nieproporcjonalnie do całego serialu a po drugie z ...
Spoiler:
Właśnie obawiałam się czegoś takiego, co proponujesz, że twórcy pójdą na łatwiznę, zakończą mocnym akcentem i uśmiercą naszych detektywów. Cóż za emocje by były, jaki patos - nieustępliwi, polegli na polu chwały, a my łzę uronimy usatysfakcjonowani. Albo chęć widzów, żeby rozwiązali sprawę do końca, wyłapali wszystkich zboków zaangażowanych w zbrodnie. Strzelanina, kajdanki, blask fleszy i sensacyjne tytuły w mediach o aresztowaniu wielkiej szychy.
W życiu tak nie ma, złapali swojego bandziora, dwóch po drodze wyeliminowali, jeszcze jednego ktoś załatwił, nie dobrali się do wszystkich, nie do końca wygrali - takie są realia i dalej trzeba żyć.
Sceny w szpitalu fantastyczne, pewne poukładanie wartości - przez Marty'ego i przez Rusta.
I przyjaźń dwóch facetów, Marty siorbiący coś z wielkiego kubasa, szorstka z pozoru rozmowa, ale przepełniona troską wzajemną, prezent i rozmowa o odcieniach ciemnych i jasnych, nadzieja dla Rusta, że zobaczył odrobinę tej jasności, że poczuł ciepło i miłość. To nie happy end, to dopiero nadzieja na takowy.
I bardzo się cieszę, że tak się zakończyło, że to zwykły porąbaniec, a nie jakiś wyimaginowany "żółty" został nam pokazany - obleśny dewiant, a nie mistrz zbrodni, którego czynami można byłoby się fascynować.
[quote="asd"]...zakończenie faktycznie może się nie podobać - po pierwsze nieproporcjonalnie do całego serialu a po drugie z ...[/quote]
[spoiler]Właśnie obawiałam się czegoś takiego, co proponujesz, że twórcy pójdą na łatwiznę, zakończą mocnym akcentem i uśmiercą naszych detektywów. Cóż za emocje by były, jaki patos - nieustępliwi, polegli na polu chwały, a my łzę uronimy usatysfakcjonowani. Albo chęć widzów, żeby rozwiązali sprawę do końca, wyłapali wszystkich zboków zaangażowanych w zbrodnie. Strzelanina, kajdanki, blask fleszy i sensacyjne tytuły w mediach o aresztowaniu wielkiej szychy. W życiu tak nie ma, złapali swojego bandziora, dwóch po drodze wyeliminowali, jeszcze jednego ktoś załatwił, nie dobrali się do wszystkich, nie do końca wygrali - takie są realia i dalej trzeba żyć. Sceny w szpitalu fantastyczne, pewne poukładanie wartości - przez Marty'ego i przez Rusta. I przyjaźń dwóch facetów, Marty siorbiący coś z wielkiego kubasa, szorstka z pozoru rozmowa, ale przepełniona troską wzajemną, prezent i rozmowa o odcieniach ciemnych i jasnych, nadzieja dla Rusta, że zobaczył odrobinę tej jasności, że poczuł ciepło i miłość. To nie happy end, to dopiero nadzieja na takowy. I bardzo się cieszę, że tak się zakończyło, że to zwykły porąbaniec, a nie jakiś wyimaginowany "żółty" został nam pokazany - obleśny dewiant, a nie mistrz zbrodni, którego czynami można byłoby się fascynować.[/spoiler]
Nie, nie, nie - żadna kontynuacja! Ma być nowa sprawa i nowy pomysł na serial.
Jak pociągną kontynuację ale z inną obsadą to będzie klapa - nie przebije pierwszego sezonu choćby nie wiem co!
Liczę więc na świeże podejście i nową sprawę kryminalną.
Nie, nie, nie - żadna kontynuacja! Ma być nowa sprawa i nowy pomysł na serial. Jak pociągną kontynuację ale z inną obsadą to będzie klapa - nie przebije pierwszego sezonu choćby nie wiem co! Liczę więc na świeże podejście i nową sprawę kryminalną.
Pojawiła się plotka, że aktorka Jessica Chastain (The Disappearance of Eleanor Rigby) otrzymała propozycję zagrania jednej z głównych ról w 2 sezonie True Detective.
Aktorka nie jest mi specjalnie znana. Czy uciągnie taki serial jak True Detective?
Jeśli w nim zagra, oby jej się udało.
Pojawiła się plotka, że aktorka Jessica Chastain (The Disappearance of Eleanor Rigby) otrzymała propozycję zagrania jednej z głównych ról w 2 sezonie True Detective.
Aktorka nie jest mi specjalnie znana. Czy uciągnie taki serial jak True Detective? Jeśli w nim zagra, oby jej się udało.
Wieść o udziale Jessiki Chastain okazała się faktycznie plotką.
Za to twórca serialu Nic Pizzolatto stwierdził, że obecnie "working with three leads", co zapewne można zrozumieć tak, że w 2 sezonie serialu pojawi się 3 wiodących bohaterów. Mało prawdopodobne jest, że w pojawi się w nim Matthew McConaughey lub Woody Harrelson, którzy mają inne zobowiązania kontraktowe.
Akcja serialu będzie rozgrywała się w Kaliforni, ale będą to miejsca mało znane, z dala od Los Angeles i innych lokalizacji często wykorzystywanych przez filmowców.
Wieść o udziale Jessiki Chastain okazała się faktycznie plotką.
Za to twórca serialu Nic Pizzolatto stwierdził, że obecnie "working with three leads", co zapewne można zrozumieć tak, że w 2 sezonie serialu pojawi się 3 wiodących bohaterów. Mało prawdopodobne jest, że w pojawi się w nim Matthew McConaughey lub Woody Harrelson, którzy mają inne zobowiązania kontraktowe. Akcja serialu będzie rozgrywała się w Kaliforni, ale będą to miejsca mało znane, z dala od Los Angeles i innych lokalizacji często wykorzystywanych przez filmowców.
Obejrzałem. Naprawdę dobry kryminał. Mam nadzieję, że 2 sezon to bedzie coś innego, nowa historia, wtedy nawet jak to spieprzą to będę mógł polecać przynajmniej 1. Nie wszystko skończyło się jak chciałem ale i tak ogólnie jestem zadowolony. Paradoksalnie plusem jest dla mnie mała ilość odcinków, skupili się na dopracowaniu tego co trzeba zamiast rozwlekać 'bo trzeba czyms zapchać czas'.
Obejrzałem. Naprawdę dobry kryminał. Mam nadzieję, że 2 sezon to bedzie coś innego, nowa historia, wtedy nawet jak to spieprzą to będę mógł polecać przynajmniej 1. Nie wszystko skończyło się jak chciałem ale i tak ogólnie jestem zadowolony. Paradoksalnie plusem jest dla mnie mała ilość odcinków, skupili się na dopracowaniu tego co trzeba zamiast rozwlekać 'bo trzeba czyms zapchać czas'.
Chodzą słuchy, a dokładnie Colin Farrel,w wywiadzie prasowym, pochwalił się, ze otrzymał jedna z głównych ról w 2 sezonie True Detective.
Tyle było już spekulacji na temat przyszłej obsady, że chyba nie uwierzę, dopóki nie zobaczę.
Chodzą słuchy, a dokładnie Colin Farrel,w wywiadzie prasowym, pochwalił się, ze otrzymał jedna z głównych ról w 2 sezonie True Detective. Tyle było już spekulacji na temat przyszłej obsady, że chyba nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. :D
HBO oficjalnie potwierdziło Farrella (jako policjanta) i dodatkowo Vince'a Vaughna (w roli kryminalisty).
Reżyserią 2 pierwszych odcinków zajmie się Justin Lin
HBO oficjalnie potwierdziło Farrella (jako policjanta) i dodatkowo Vince'a Vaughna (w roli kryminalisty). Reżyserią 2 pierwszych odcinków zajmie się Justin Lin