Ostatnio poszukiwałem coś konkretnego z filmów o seryjnych mordercach i zostało mi polecone to https://www.filmweb.pl/film/Ujrza%C5%82em+diab%C5%82a-2010-570957 oraz https://www.filmweb.pl/film/W+pogoni-2008-471852 Nie jestem fanem kina azjatyckiego ale uważam, ze to są bardzo dobre produkcje, które oceniłem 8/10 :) jeśli ktoś nie widział polecam :)
a i ostatnio sobie odświeżyłem polski film ...film ma niesamowitą atmosferę szkoda, że nigdy takim pociągiem nie było mi dane podróżować https://www.youtube.com/watch?v=eCedd2nfvYw
Akademia Pana Kleksa - Po 35 latach znowu widziałem Pana Kleksa w kinie! Film ma kilka wad, jest trochę chaotyczny, druga połowa bardzo mroczna, niektóre sceny to słupy ogłoszeniowe sponsorów, no i na dobrą sprawę nie wiem czy to remake, dalszy ciąg czy jedynie historia inspirowana poprzednimi filmami. Trochę szkoda, że to już nie jest do końca moja bajka... Za to dzieciarnia siedziała zauroczona, bez problemu zrozumiały historię, piosenki im się podobały, już zapowiedziały, że chcą iść na kolejną część. Osobiście polecam.
Akademia Pana Kleksa - Po 35 latach znowu widziałem Pana Kleksa w kinie! Film ma kilka wad, jest trochę chaotyczny, druga połowa bardzo mroczna, niektóre sceny to słupy ogłoszeniowe sponsorów, no i na dobrą sprawę nie wiem czy to remake, dalszy ciąg czy jedynie historia inspirowana poprzednimi filmami. Trochę szkoda, że to już nie jest do końca moja bajka... Za to dzieciarnia siedziała zauroczona, bez problemu zrozumiały historię, piosenki im się podobały, już zapowiedziały, że chcą iść na kolejną część. Osobiście polecam.
Saltburn
co za pretensjonalna papka o niczym. Jakbym oglądała złą ekranizację jakiegoś utworu Agathy Christie, okraszoną - tu muszę przyznać - pięknymi obrazkami i lokalizacjami. Na kolesia z Euforii też się miło patrzy, za to Keoghana organicznie nie znoszę. Ostatnia scena była tak absurdalna, że żałowałam, iż oglądałam ten film na trzeźwo. Nie wiem, skąd te zachwyty...
Make a plan. Set a goal.
Work toward it.
But every now and then,
look around, drink it in... 'cause this is it.
Saltburn co za pretensjonalna papka o niczym. Jakbym oglądała złą ekranizację jakiegoś utworu Agathy Christie, okraszoną - tu muszę przyznać - pięknymi obrazkami i lokalizacjami. Na kolesia z Euforii też się miło patrzy, za to Keoghana organicznie nie znoszę. Ostatnia scena była tak absurdalna, że żałowałam, iż oglądałam ten film na trzeźwo. Nie wiem, skąd te zachwyty...
Poor things (Biedne istoty) - przedziwna opowieść o quasi-rodzinie Frankensteinów/Monsterów, gdzie Bella - dorosła kobieta z mózgiem dziecka - poznaje własną tożsamość i odkrywa własną seksualność.
Świetne role - zwłaszcza Emmy Stone i jeszcze lepszy Willema Dafoe.
Duża doza czarnego humoru, do pewnego momentu film bardzo przypadł mi do gustu, niemniej groteskowa seksualność chyba w pewnym momencie została przegięta w paryskich scenach, w sumie nie wiem, czemu ta część filmu miało to służyć, raczej film by bez tej części nie stracił.
Polecam, niemniej to pozycja nie dla każdego.
Poor things (Biedne istoty) - przedziwna opowieść o quasi-rodzinie Frankensteinów/Monsterów, gdzie Bella - dorosła kobieta z mózgiem dziecka - poznaje własną tożsamość i odkrywa własną seksualność. Świetne role - zwłaszcza Emmy Stone i jeszcze lepszy Willema Dafoe. Duża doza czarnego humoru, do pewnego momentu film bardzo przypadł mi do gustu, niemniej groteskowa seksualność chyba w pewnym momencie została przegięta w paryskich scenach, w sumie nie wiem, czemu ta część filmu miało to służyć, raczej film by bez tej części nie stracił. Polecam, niemniej to pozycja nie dla każdego.
The Creator, czyli po naszemu Twórca to film, który koncertowo zmarnował potencjał jaki drzemał w tym pomyśle.
Obejrzałem w kinie i niedawno sobie odświeżyłem na Disney+, żeby się upewnić czy po czasie będę miał podobne odczucia. I niestety, tylko utwierdziłem się w swoim przekonaniu, że tak dobry pomysł wyjściowy został zmarnowany.
Ale, żeby nie było, do mniej więcej połowy film ogląda się na prawdę dobrze, a fabuła w miarę trzyma się kupy, a potem jedno zdanie rujnuje cały potencjał. Twórcy chyba nie mieli odwagi, żeby film był bardziej szary i dwuznaczny moralnie, albo bali się, że widowni się to nie spodoba się że nie będą wiedzieć komu maja kibicować
Szkoda, że nie pokuszono się o szersze nawiązania do Animatrixa, a tak dostaliśmy tylko mrugnięcie okiem i jedną scenę nawiązująco do The Second Renaissance.
Niestety The Creator w drugiej połowie filmu w dość łopatologiczny sposób przedstawia kto jest dobry, a kto zły. A szkoda, bo według mnie film dużo by zyskał, gdyby nie było by to takie oczywiste. Czy opowiedzieć się po stronie ludzi, którzy widzą zagrożenie w "maszynach", które odpowiadają za zdetonowanie bomby nuklearnej i śmierć milionów ludzi? Czy po stronie sztucznej inteligencji, która była traktowana jak niewolnicy i musiała się posunąć do drastycznych środków, by się uwolnić od ludzi?
Ale film ma też plusy, jeżeli ktoś ceni walory wizualne to na pewno doceni tę produkcję, bo efekty i scenografia wyglądają fenomenalnie (biorąc pod uwagę budżet to jest to imponujące). Sam element światotwórczy, choć ukazujący tylko pewne elementy świata przedstawionego zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chętnie obejrzałbym jakiś serial osadzony w tym świecie dziejący się przed wydarzeniami z filmu, tylko gdyby był bliżej Blade Runnera
The Creator, czyli po naszemu Twórca to film, który koncertowo zmarnował potencjał jaki drzemał w tym pomyśle. Obejrzałem w kinie i niedawno sobie odświeżyłem na Disney+, żeby się upewnić czy po czasie będę miał podobne odczucia. I niestety, tylko utwierdziłem się w swoim przekonaniu, że tak dobry pomysł wyjściowy został zmarnowany. Ale, żeby nie było, do mniej więcej połowy film ogląda się na prawdę dobrze, a fabuła w miarę trzyma się kupy, a potem jedno zdanie rujnuje cały potencjał. Twórcy chyba nie mieli odwagi, żeby film był bardziej szary i dwuznaczny moralnie, albo bali się, że widowni się to nie spodoba się że nie będą wiedzieć komu maja kibicować :D
Szkoda, że nie pokuszono się o szersze nawiązania do Animatrixa, a tak dostaliśmy tylko mrugnięcie okiem i jedną scenę nawiązująco do The Second Renaissance. Niestety The Creator w drugiej połowie filmu w dość łopatologiczny sposób przedstawia kto jest dobry, a kto zły. A szkoda, bo według mnie film dużo by zyskał, gdyby nie było by to takie oczywiste. Czy opowiedzieć się po stronie ludzi, którzy widzą zagrożenie w "maszynach", które odpowiadają za zdetonowanie bomby nuklearnej i śmierć milionów ludzi? Czy po stronie sztucznej inteligencji, która była traktowana jak niewolnicy i musiała się posunąć do drastycznych środków, by się uwolnić od ludzi?
https://www.youtube.com/watch?v=ex3C1-5Dhb8
Ale film ma też plusy, jeżeli ktoś ceni walory wizualne to na pewno doceni tę produkcję, bo efekty i scenografia wyglądają fenomenalnie (biorąc pod uwagę budżet to jest to imponujące). Sam element światotwórczy, choć ukazujący tylko pewne elementy świata przedstawionego zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chętnie obejrzałbym jakiś serial osadzony w tym świecie dziejący się przed wydarzeniami z filmu, tylko gdyby był bliżej Blade Runnera :)
Nareszcie obejrzałem pierwszą część tej nowej Diuny, bo na początku nie miałem okazji a potem czekałem na drugą część, żeby jakoś tak razem je zobaczyć i kuuuuuuurdeeeeee, jakie to było nudneeeeee! Gdybym nie znał książki to po obejrzeniu tego nudziarstwa w życiu bym po nią nie sięgnął. Z książki praktycznie 10/10 zrobić tak bezpłciową papkę to sztuka. W pewnym momencie miałem tak kompletnie gdzieś co zaraz będzie, że zacząłem przeglądać facebooka. A to było w połowie ataku na Atrydów! Niby zadyma, wszystko wybucha ale tu nawet sceny akcji są nudne. Wszyscy chwalą aspekt wizualny ale ja cały czas miałem wrażenie, że oglądam pokaz scenek wygenerowanych przez jakieś SI, tu nawet brud i kurz są sterylne. Nie wiem czy mi się teraz chce oglądać dalszy ciąg. (Eee tam, pewnie obejrzę, choćby tylko po to żeby marudzić )
Nareszcie obejrzałem pierwszą część tej nowej Diuny, bo na początku nie miałem okazji a potem czekałem na drugą część, żeby jakoś tak razem je zobaczyć i kuuuuuuurdeeeeee, jakie to było nudneeeeee! Gdybym nie znał książki to po obejrzeniu tego nudziarstwa w życiu bym po nią nie sięgnął. Z książki praktycznie 10/10 zrobić tak bezpłciową papkę to sztuka. W pewnym momencie miałem tak kompletnie gdzieś co zaraz będzie, że zacząłem przeglądać facebooka. A to było w połowie ataku na Atrydów! Niby zadyma, wszystko wybucha ale tu nawet sceny akcji są nudne. Wszyscy chwalą aspekt wizualny ale ja cały czas miałem wrażenie, że oglądam pokaz scenek wygenerowanych przez jakieś SI, tu nawet brud i kurz są sterylne. Nie wiem czy mi się teraz chce oglądać dalszy ciąg. (Eee tam, pewnie obejrzę, choćby tylko po to żeby marudzić :P)
Wiem, że moje zdanie o Diunie to niepopularna opinia, ale tak samo nie lubiłem tej wersji od Lyncha, ona znowu była zbyt szalona. Najabrdziej podobał mi się miniserial sprzed kiku (-nastu?) lat. Nie miał wielkiego budżetu ale chyba najbardziej trafił w klimat książki.
Do kina nie musisz iść, jest teraz na hbo max, tam to oglądałem.
Wiem, że moje zdanie o Diunie to niepopularna opinia, ale tak samo nie lubiłem tej wersji od Lyncha, ona znowu była zbyt szalona. Najabrdziej podobał mi się miniserial sprzed kiku (-nastu?) lat. Nie miał wielkiego budżetu ale chyba najbardziej trafił w klimat książki. Do kina nie musisz iść, jest teraz na hbo max, tam to oglądałem.
[quote=Sirm post_id=124084 time=1708156879 user_id=1350] Do kina nie musisz iść, jest teraz na hbo max, tam to oglądałem. [/quote]Wiem, że tam jest, oglądałem. Ale jedynka ma mieć ponowne seanse w kinie przed premierą dwójki. Innych wersji nie oglądałem,
Już są recenzje, że druga część to arcydzieło i jeden z najlepszych sequeli w historii kina. Książki nie znam sam film bardzo przypadł mi do gustu. Zresztą uwielbiam wszystkie filmy tego reżysera.
Już są recenzje, że druga część to arcydzieło i jeden z najlepszych sequeli w historii kina. Książki nie znam sam film bardzo przypadł mi do gustu. Zresztą uwielbiam wszystkie filmy tego reżysera.
Kolejno: Creator - bardzo fajne efekty i początkowa akcja, ale jako całość mocno zawiódł - zwłaszcza scenariuszowo.
Diuna (nowa), bardzo mi się podobała. Wiadomo było, że to będzie wprowadzenie - i na to się tez nastawiałem - bo rozkręci się dopiero w drugiej części, jak zresztą książka. Już czekam na tę nową część niecierpliwie, najlepiej pewnie jakiś imax tu wypadnie...
Także Lynchowa Diuna dla mnie była super, jak na warunki, które miał reżyser. Tu tak naprawdę starczyło kasy na pierwszą część książki i właściwie jedynie zarys tego, co powinniśmy dostać dalej. Jak dla mnie Lynch wyciągnął maxa z ograniczeń i posiadanego budżetu. Dołożył do tego swój charakterystyczny rys, który rozumiem, że nie każdemu może pasować. Niemniej chyba nadal bardziej wolę niektóre postaci ze starej Diuny niż nowej.
Kolejno: Creator - bardzo fajne efekty i początkowa akcja, ale jako całość mocno zawiódł - zwłaszcza scenariuszowo.
Diuna (nowa), bardzo mi się podobała. Wiadomo było, że to będzie wprowadzenie - i na to się tez nastawiałem - bo rozkręci się dopiero w drugiej części, jak zresztą książka. Już czekam na tę nową część niecierpliwie, najlepiej pewnie jakiś imax tu wypadnie... Także Lynchowa Diuna dla mnie była super, jak na warunki, które miał reżyser. Tu tak naprawdę starczyło kasy na pierwszą część książki i właściwie jedynie zarys tego, co powinniśmy dostać dalej. Jak dla mnie Lynch wyciągnął maxa z ograniczeń i posiadanego budżetu. Dołożył do tego swój charakterystyczny rys, który rozumiem, że nie każdemu może pasować. Niemniej chyba nadal bardziej wolę niektóre postaci ze starej Diuny niż nowej.
Amerykańska fikcja - Trochę komedia, trochę dramat, a pod powierzchnią zgryźliwa satyra na stereotypy rasowe w ju es ej. Dosyć inteligentnie punktuje absurdy i powierzchowność tego co się aktualnie odstawia za oceanem, waląc w jednych i drugich. Ok, może nie całkiem równo bo w filmie wszyscy biali to idioci albo karierowicze ale też ostro wyśmiewa fałsz tego, że wszyscy czarni, nawet z doktoratem i świetną pracą, uważają sie za ofiary systemu i dzieci getta. Do tego jest tu kilka tak absurdalnie śmiesznych scen, że dosłownie musiałem zatrzymać film i się wyśmiać. Sama scena pisania książki zasługuje na jakąś nagrodę. Ten film to też paradoks, bo wali w stereotypy ale sam składa się w całości ze stereotypów, takie trochę błędne koło pośrodku którego stoi główny bohater, dostrzega te absurdy ale nie ma pojęcia jak się z tego wyrwać.
Film od kilku dni do obejrzenia na Amazon Prime.
Amerykańska fikcja - Trochę komedia, trochę dramat, a pod powierzchnią zgryźliwa satyra na stereotypy rasowe w ju es ej. Dosyć inteligentnie punktuje absurdy i powierzchowność tego co się aktualnie odstawia za oceanem, waląc w jednych i drugich. Ok, może nie całkiem równo bo w filmie wszyscy biali to idioci albo karierowicze ale też ostro wyśmiewa fałsz tego, że wszyscy czarni, nawet z doktoratem i świetną pracą, uważają sie za ofiary systemu i dzieci getta. Do tego jest tu kilka tak absurdalnie śmiesznych scen, że dosłownie musiałem zatrzymać film i się wyśmiać. Sama scena pisania książki zasługuje na jakąś nagrodę. Ten film to też paradoks, bo wali w stereotypy ale sam składa się w całości ze stereotypów, takie trochę błędne koło pośrodku którego stoi główny bohater, dostrzega te absurdy ale nie ma pojęcia jak się z tego wyrwać. Film od kilku dni do obejrzenia na Amazon Prime.
Sirm pisze: 29 lutego 2024, 12:17
Amerykańska fikcja - Trochę komedia, trochę dramat, a pod powierzchnią zgryźliwa satyra na stereotypy rasowe w ju es ej. Dosyć inteligentnie punktuje absurdy i powierzchowność tego co się aktualnie odstawia za oceanem, waląc w jednych i drugich. Ok, może nie całkiem równo bo w filmie wszyscy biali to idioci albo karierowicze ale też ostro wyśmiewa fałsz tego, że wszyscy czarni, nawet z doktoratem i świetną pracą, uważają sie za ofiary systemu i dzieci getta. Do tego jest tu kilka tak absurdalnie śmiesznych scen, że dosłownie musiałem zatrzymać film i się wyśmiać. Sama scena pisania książki zasługuje na jakąś nagrodę. Ten film to też paradoks, bo wali w stereotypy ale sam składa się w całości ze stereotypów, takie trochę błędne koło pośrodku którego stoi główny bohater, dostrzega te absurdy ale nie ma pojęcia jak się z tego wyrwać.
Film od kilku dni do obejrzenia na Amazon Prime.
warto dodać, ze film ma 5 nominacji do Oscarów w tym roku
[quote=Sirm post_id=124145 time=1709205439 user_id=1350] Amerykańska fikcja - Trochę komedia, trochę dramat, a pod powierzchnią zgryźliwa satyra na stereotypy rasowe w ju es ej. Dosyć inteligentnie punktuje absurdy i powierzchowność tego co się aktualnie odstawia za oceanem, waląc w jednych i drugich. Ok, może nie całkiem równo bo w filmie wszyscy biali to idioci albo karierowicze ale też ostro wyśmiewa fałsz tego, że wszyscy czarni, nawet z doktoratem i świetną pracą, uważają sie za ofiary systemu i dzieci getta. Do tego jest tu kilka tak absurdalnie śmiesznych scen, że dosłownie musiałem zatrzymać film i się wyśmiać. Sama scena pisania książki zasługuje na jakąś nagrodę. Ten film to też paradoks, bo wali w stereotypy ale sam składa się w całości ze stereotypów, takie trochę błędne koło pośrodku którego stoi główny bohater, dostrzega te absurdy ale nie ma pojęcia jak się z tego wyrwać. Film od kilku dni do obejrzenia na Amazon Prime. [/quote]
warto dodać, ze film ma 5 nominacji do Oscarów w tym roku :)
[quote=Skalpel post_id=124146 time=1709208605 user_id=152772] warto dodać, ze film ma 5 nominacji do Oscarów w tym roku :) [/quote] Jeśli ten film dostanie oskara to będzie zarąbisty metakomentarz do fabuły XD.
Diuna 2 na świeżo po seansie w kinie. Dla mnie mega sztos i więcej nie powiem muzyka Zimmera idealnie dobrana do scen i robi niesamowite wrażenie. Moja subiektywna ocena to 9/10
Diuna 2 na świeżo po seansie w kinie. Dla mnie mega sztos i więcej nie powiem :) muzyka Zimmera idealnie dobrana do scen i robi niesamowite wrażenie. Moja subiektywna ocena to 9/10
Dwójki jeszcze nie widziałem, może nadrobiła wszystkie błędy pierwszej części ale nie rozumiem tego fenomenu. Dla mnie to był tylko zbiór ilustracji do książki, niczego nie tłumaczący i całkowicie niezrozumiały gdy się nie zna oryginału. Przecież tam została wykastrowana zdecydowanie większość wątków tłumaczących co i jak i kto jest kto i dlaczego taki jest. Może w 2 to wytłumaczyli?
Dwójki jeszcze nie widziałem, może nadrobiła wszystkie błędy pierwszej części ale nie rozumiem tego fenomenu. Dla mnie to był tylko zbiór ilustracji do książki, niczego nie tłumaczący i całkowicie niezrozumiały gdy się nie zna oryginału. Przecież tam została wykastrowana zdecydowanie większość wątków tłumaczących co i jak i kto jest kto i dlaczego taki jest. Może w 2 to wytłumaczyli?
Aquaman i zagubione królestwo - Głupie jak but! Na początku dosłownie chciałem dać 1/10 ale potem pomyślałem sobie co mi tam, oglądam dalej i okazało się, że jak przymknąć oczy na wszystkie naprawdę debilne pomysły to nawet fajnie się to ogląda. Nie zmienia się nagle w coś wybitnego ale fajny średniaczek do obejrzenia przy piwie jak najbardziej. Akcji jest dużo, miejscówki zmieniają się jak w kalejdoskopie, wracają starzy znajomi, jest wesoło, bardzo kolorowo, Momoa widać, że nieźle się bawi, taka kolorowa komiksowa papka w stylu tego nowszego filmu z Thorem. Nie jest to dobry film. Nie jest też tak zły jak opisują na necie. Po obejrzeniu do zapomnienia ale przez te dwie godziny dosyć dobrze się bawiłem, przynajmniej od czasu gdy przestałem oczekiwać czegoś więcej niż rozrywki.
Aquaman i zagubione królestwo - Głupie jak but! Na początku dosłownie chciałem dać 1/10 ale potem pomyślałem sobie co mi tam, oglądam dalej i okazało się, że jak przymknąć oczy na wszystkie naprawdę debilne pomysły to nawet fajnie się to ogląda. Nie zmienia się nagle w coś wybitnego ale fajny średniaczek do obejrzenia przy piwie jak najbardziej. Akcji jest dużo, miejscówki zmieniają się jak w kalejdoskopie, wracają starzy znajomi, jest wesoło, bardzo kolorowo, Momoa widać, że nieźle się bawi, taka kolorowa komiksowa papka w stylu tego nowszego filmu z Thorem. Nie jest to dobry film. Nie jest też tak zły jak opisują na necie. Po obejrzeniu do zapomnienia ale przez te dwie godziny dosyć dobrze się bawiłem, przynajmniej od czasu gdy przestałem oczekiwać czegoś więcej niż rozrywki.