O ile wcześniejsze odcinki były takie sobie, znaczy nie na tak wysokim poziomie do jakiego PoI nas przyzwyczaiło, to w piątym odcinku serial wraca na właściwe tory. Mamy rozwinięcie wątku głównego, który robi się naprawdę ciekawy,
Spoiler:
zwłaszcza z tymi 58 osobami na różnych szczeblach władzy, którym Samarytanin tą władze dał
. Tylko czekać aż akcja serialu przeniesie się za granice kraju
No i pierwsze wersje Maszyny też dają niezły pogląd na to co działo się w pierwszych dniach i ile pracy musiał włożyć Finch by "uczłowieczyć" Maszynę. Świetnie obrazuje to rozmowa Harolda z Root.
John wspominający Carter - fenomenalna scena.
Odcinek świetny. Poważniejszy niż pozostałe.
Jest napięcie, jest akcja i jest wątek główny. Oby tak dalej.
O ile wcześniejsze odcinki były takie sobie, znaczy nie na tak wysokim poziomie do jakiego PoI nas przyzwyczaiło, to w piątym odcinku serial wraca na właściwe tory. Mamy rozwinięcie wątku głównego, który robi się naprawdę ciekawy, [spoiler]zwłaszcza z tymi 58 osobami na różnych szczeblach władzy, którym Samarytanin tą władze dał[/spoiler]. Tylko czekać aż akcja serialu przeniesie się za granice kraju :) No i pierwsze wersje Maszyny też dają niezły pogląd na to co działo się w pierwszych dniach i ile pracy musiał włożyć Finch by "uczłowieczyć" Maszynę. Świetnie obrazuje to rozmowa Harolda z Root. John wspominający Carter - fenomenalna scena. Odcinek świetny. Poważniejszy niż pozostałe. Jest napięcie, jest akcja i jest wątek główny. Oby tak dalej.
PoI wróciło do bardzo wysokiej formy. Po pierwszych odcinkach myslałem, że kolejny serial sprzeciętniał. Ale piąty i dzisiejszy, szósty odcinek to serial jaki pamiętamy i cenimy.
PoI wróciło do bardzo wysokiej formy. Po pierwszych odcinkach myslałem, że kolejny serial sprzeciętniał. Ale piąty i dzisiejszy, szósty odcinek to serial jaki pamiętamy i cenimy. :ok :]
Lubec pisze: Tylko czekać aż akcja serialu przeniesie się za granice kraju
No i wykrakałem
Akcja w Honkongu z szóstego odcinka wydawała się po prostu dodatkiem, przykrywką Harolda, ale jak się okazało na końcu był w tym wszystkim większy plan.
Co prawda oglądając serial tego nie widać ale jak pokazała mapa z końcówki tegoż odcinka Samarytanin rozciągnął swoje macki na cały glob, teraz tylko wypatrywać jego agentów z innych krajów.
Sam szósty odcinek jest dobry. Pełen autoironii. Świetne teksty sypią się tu często, a scena slow motion wywołała banana na twarzy.
Motyw Bractwa nam się przeplata z wątkiem Eliasa, który wychodzi na światło dzienne. Można się było tego spodziewać. Nie da się ukryć, że ubarwia to niezbyt atrakcyjny sam w sobie wątek Dominica i jego gangu, ale w zestawieniu z Eliasem bardzo na tym zyskuje.
No i misiek miał swoje 5 minut... bardzo urocza scena
[quote="Lubec"] Tylko czekać aż akcja serialu przeniesie się za granice kraju :) [/quote]
No i wykrakałem :) Akcja w Honkongu z szóstego odcinka wydawała się po prostu dodatkiem, przykrywką Harolda, ale jak się okazało na końcu był w tym wszystkim większy plan. Co prawda oglądając serial tego nie widać ale jak pokazała mapa z końcówki tegoż odcinka Samarytanin rozciągnął swoje macki na cały glob, teraz tylko wypatrywać jego agentów z innych krajów. Sam szósty odcinek jest dobry. Pełen autoironii. Świetne teksty sypią się tu często, a scena [i]slow motion[/i] wywołała banana na twarzy. Motyw Bractwa nam się przeplata z wątkiem Eliasa, który wychodzi na światło dzienne. Można się było tego spodziewać. Nie da się ukryć, że ubarwia to niezbyt atrakcyjny sam w sobie wątek Dominica i jego gangu, ale w zestawieniu z Eliasem bardzo na tym zyskuje.
No i misiek miał swoje 5 minut... bardzo urocza scena :)
Właśnie skończyłem nowy odcinek, niby znów mieliśmy problem tygodnia ale bardzo rozwojowy dla głównego wątku... kurczę, to będzie długi tydzień czekania na ciąg dalszy
Właśnie skończyłem nowy odcinek, niby znów mieliśmy problem tygodnia ale bardzo rozwojowy dla głównego wątku... kurczę, to będzie długi tydzień czekania na ciąg dalszy :D
Ostatni odcinek może nie porwał tak jak poprzedni, ale źle nie było. Maślane oczy Shaw to coś co rzadko można zobaczyć w tym serialu. Tak samo ze sceną w hotelu, było na co popatrzeć.
Ostatnia scena daje do myślenia... czyżby miała nam się drużyna rozrosnąć?
Ostatni odcinek może nie porwał tak jak poprzedni, ale źle nie było. Maślane oczy Shaw to coś co rzadko można zobaczyć w tym serialu. Tak samo ze sceną w hotelu, było na co popatrzeć. Ostatnia scena daje do myślenia... czyżby miała nam się drużyna rozrosnąć?
Lubec pisze:Ostatni odcinek może nie porwał tak jak poprzedni, ale źle nie było. Maślane oczy Shaw to coś co rzadko można zobaczyć w tym serialu. Tak samo ze sceną w hotelu, było na co popatrzeć.
Ostatnia scena daje do myślenia... czyżby miała nam się drużyna rozrosnąć?
[quote="Lubec"]Ostatni odcinek może nie porwał tak jak poprzedni, ale źle nie było. Maślane oczy Shaw to coś co rzadko można zobaczyć w tym serialu. Tak samo ze sceną w hotelu, było na co popatrzeć. Ostatnia scena daje do myślenia... czyżby miała nam się drużyna rozrosnąć?[/quote]
@Lubec, mam wrażenie że jesteś odcinek do tyłu :-p
[quote="Lubec"]Chyba lepiej pisać odcinek do tyłu niż w ogóle :) żeby temat nie stał w miejscu. Może podzielisz się wrażeniami po najnowszym odcinku :D[/quote]
Co tu jeszcze dodać... Fajna scena z miśkiem, emocjonująca zapowiedź powrotu bohatera drugoplanowego i mega clifhanger... Szczerze mówiąc jakbym wiedział że tak zakończą to czekałbym z oglądaniem odcinka do przyszłego tyg. bo teraz mnie skręca żeby dowiedzieć się co będzie dalej
[quote="Lubec"]Ale może coś szerzej? :) ...[/quote]
Co tu jeszcze dodać... Fajna scena z miśkiem, emocjonująca zapowiedź powrotu bohatera drugoplanowego i mega clifhanger... Szczerze mówiąc jakbym wiedział że tak zakończą to czekałbym z oglądaniem odcinka do przyszłego tyg. bo teraz mnie skręca żeby dowiedzieć się co będzie dalej :)
Co tu jeszcze dodać... Fajna scena z miśkiem, emocjonująca zapowiedź powrotu bohatera drugoplanowego i mega clifhanger... Szczerze mówiąc jakbym wiedział że tak zakończą to czekałbym z oglądaniem odcinka do przyszłego tyg. bo teraz mnie skręca żeby dowiedzieć się co będzie dalej
[quote="Yugi_2142"][quote="Lubec"]Ale może coś szerzej? :) ...[/quote]
Co tu jeszcze dodać... Fajna scena z miśkiem, emocjonująca zapowiedź powrotu bohatera drugoplanowego i mega clifhanger... Szczerze mówiąc jakbym wiedział że tak zakończą to czekałbym z oglądaniem odcinka do przyszłego tyg. bo teraz mnie skręca żeby dowiedzieć się co będzie dalej :)[/quote]
Nie wiem jak inni, ale jestem pod wrażeniem ostatnich odcinków. Wcześniej watek Brotherhood nie wydawał się tak atrakcyjny i wydawało się że to kolejny gang uliczny, ale jak się okazuje to taka mieszanka HR z Czujnymi - wyszło wybuchowo, zwłaszcza kiedy postawić na ich drodze Eliasa Dzięki konfliktowi starego bossa z Dominiciem ich wątki wiele zyskały i choć wydaje się, że nowe póki co wygrywa z starym to podejrzewam, że jeszcze nie raz scenarzyści nas zaskoczą.
No i druga kwestia. W końcu bohaterom pali się grunt pod nogami, ich tożsamości są zagrożone, a Shaw jest spalona (niedosłownie) i musi pozostać w ukryciu.
Ciekawa postać agentki Samarytanina ciekawe czy jest zła czy aż tak ślepo wykonuje rozkazy. No i pytanie co z jej partnerem?
Nie wiem jak inni, ale jestem pod wrażeniem ostatnich odcinków. Wcześniej watek Brotherhood nie wydawał się tak atrakcyjny i wydawało się że to kolejny gang uliczny, ale jak się okazuje to taka mieszanka HR z Czujnymi - wyszło wybuchowo, zwłaszcza kiedy postawić na ich drodze Eliasa :) Dzięki konfliktowi starego bossa z Dominiciem ich wątki wiele zyskały i choć wydaje się, że nowe póki co wygrywa z starym to podejrzewam, że jeszcze nie raz scenarzyści nas zaskoczą. No i druga kwestia. W końcu bohaterom pali się grunt pod nogami, ich tożsamości są zagrożone, a Shaw jest spalona (niedosłownie) i musi pozostać w ukryciu. Ciekawa postać agentki Samarytanina ciekawe czy jest zła czy aż tak ślepo wykonuje rozkazy. No i pytanie co z jej partnerem?
No ja mam właśnie akurat inne wrażenie - zaczyna mnie serial już nudzić i dlatego zaczynam marudzić..
No bo co za boss z Eliasa, który praktycznie nie ma żołnierzy? Zauważyliście, że kiedy przez chwilę wybiegli z budynku ("boss" i "garnitur") to zamiast wezwać swoich bandziorów sam bohatersko wraca po swojego kumpla?
Cała jego organizacja z prowadzonych dialogów wyrosła na lidera w półświatku ale nie wiem czy zauważyliście, jak pokazują Eliasa to najwyżej dwie osoby koło niego stoją.
Nadmuchany balon Eliasa właśnie pękł... i najgorsze jest, że pełno w tym serialu takich "perełek".
Coś mi się wydaje, że to ostatni sezon Person of Interest jaki oglądam..
No ja mam właśnie akurat inne wrażenie - zaczyna mnie serial już nudzić i dlatego zaczynam marudzić.. No bo co za boss z Eliasa, który praktycznie nie ma żołnierzy? Zauważyliście, że kiedy przez chwilę wybiegli z budynku ("boss" i "garnitur") to zamiast wezwać swoich bandziorów sam bohatersko wraca po swojego kumpla? Cała jego organizacja z prowadzonych dialogów wyrosła na lidera w półświatku ale nie wiem czy zauważyliście, jak pokazują Eliasa to najwyżej dwie osoby koło niego stoją. Nadmuchany balon Eliasa właśnie pękł... i najgorsze jest, że pełno w tym serialu takich "perełek". Coś mi się wydaje, że to ostatni sezon Person of Interest jaki oglądam..
No przecież nie wezwie swoich żołnierzy tylko po to, żeby ich wysadzić. Zauważ że jego celem nie było pokonanie Dominica tylko pozbycie się go raz na zawsze. Przecież zostało to jasno wytłumaczone. A kumpel jak to asd określiłeś to bardzo mało powiedziane, można powiedzieć, że wracał po brata... przynajmniej tak go traktował Elias.
No przecież nie wezwie swoich żołnierzy tylko po to, żeby ich wysadzić. Zauważ że jego celem nie było pokonanie Dominica tylko pozbycie się go raz na zawsze. Przecież zostało to jasno wytłumaczone. A kumpel jak to asd określiłeś to bardzo mało powiedziane, można powiedzieć, że wracał po brata... przynajmniej tak go traktował Elias.
Jakby był taki mocny jak opowiada, to jego ekipa szczelnie obstawiła by budynek i nie musiał by uciekać się do wysadzania "brata". Piętro po piętrze i eksterminacja każdego a tak?
Przecież Dominic i tak uciekł... Z tego co zauważyłem to zostało mu dwóch ludzi? I to ma być konkurencyjny boss?? No chyba, że Elias ma trzech...
Jakby był taki mocny jak opowiada, to jego ekipa szczelnie obstawiła by budynek i nie musiał by uciekać się do wysadzania "brata". Piętro po piętrze i eksterminacja każdego a tak? Przecież Dominic i tak uciekł... Z tego co zauważyłem to zostało mu dwóch ludzi? I to ma być konkurencyjny boss?? No chyba, że Elias ma trzech... :-))
asd pisze:Jakby był taki mocny jak opowiada, to jego ekipa szczelnie obstawiła by budynek i nie musiał by uciekać się do wysadzania "brata". Piętro po piętrze i eksterminacja każdego a tak?
Przecież Dominic i tak uciekł... Z tego co zauważyłem to zostało mu dwóch ludzi? I to ma być konkurencyjny boss?? No chyba, że Elias ma trzech...
Oj tam oj tam
PoI bardzo mocno wraca po przerwie, nowy odcinek jest pełen emocji od pierwszychminut do samego końca. Właśnie skończyłem oglądać i jestem zdania że to był jeden z najlepszych odcinków czegokolwiek co ostatnio widziałem
[quote="asd"]Jakby był taki mocny jak opowiada, to jego ekipa szczelnie obstawiła by budynek i nie musiał by uciekać się do wysadzania "brata". Piętro po piętrze i eksterminacja każdego a tak? Przecież Dominic i tak uciekł... Z tego co zauważyłem to zostało mu dwóch ludzi? I to ma być konkurencyjny boss?? No chyba, że Elias ma trzech... :-))[/quote]
Oj tam oj tam :P
PoI bardzo mocno wraca po przerwie, nowy odcinek jest pełen emocji od pierwszychminut do samego końca. Właśnie skończyłem oglądać i jestem zdania że to był jeden z najlepszych odcinków czegokolwiek co ostatnio widziałem :)
No i znowu przegięcie... Jedenasty odcinek czwartego sezonu niesamowicie nużący... (te wszystkie wersje...) ale i bezsensowny zarazem.
Maszyna nie może w ten sposób szukać alternatywnych wersji bo nie ma jednej acz istotnej zmiennej jaką jest reakcja Samarytanina na jej działania.
Nie można też wykluczyć, że Samarytanin robi to samo (wybiera alternatywne rozwiązania) więc kółko się zamyka...
Ale to jeszcze jest do przełknięcia - nie spodobało mi się natomiast samo zakończenie -
Spoiler:
najpierw w zwolnieniu, by wywołać odpowiednie wrażenie na widzu, przedstawiona jest scena, w której Shaw umiera (sposób przedstawienia tej sceny nie pozostawiał złudzeń - tak się pokazuje jak ktoś ważny ginie, no i dostała co najmniej dwa trafienia w brzuch), by w 12-tym odcinku jak gdyby nigdy nic okazuje się, że jednak najprawdopodobniej żyje...
Szkoda bo już myślałem, że wprowadzą jakąś świeżą krew i nowe pomysły, które odświeżyły by tą monotonię... :roll:
No i znowu przegięcie... Jedenasty odcinek czwartego sezonu niesamowicie nużący... (te wszystkie wersje...) ale i bezsensowny zarazem. Maszyna nie może w ten sposób szukać alternatywnych wersji bo nie ma jednej acz istotnej zmiennej jaką jest reakcja Samarytanina na jej działania. Nie można też wykluczyć, że Samarytanin robi to samo (wybiera alternatywne rozwiązania) więc kółko się zamyka...
Ale to jeszcze jest do przełknięcia - nie spodobało mi się natomiast samo zakończenie - [spoiler]najpierw w zwolnieniu, by wywołać odpowiednie wrażenie na widzu, przedstawiona jest scena, w której Shaw umiera (sposób przedstawienia tej sceny nie pozostawiał złudzeń - tak się pokazuje jak ktoś ważny ginie, no i dostała co najmniej dwa trafienia w brzuch), by w 12-tym odcinku jak gdyby nigdy nic okazuje się, że jednak najprawdopodobniej żyje... :smt093[/spoiler]
Szkoda bo już myślałem, że wprowadzą jakąś świeżą krew i nowe pomysły, które odświeżyły by tą monotonię... :roll:
Będę w opozycji do asd i napiszę, że 4x11 to jeden z najlepszych odcinków w serialu. Butelkowy, bo mamy jedną lokację, ale niesamowicie emocjonujący. To co asd uważa za wadę, czyli różne wersje to dla mnie pokazanie ludzkiego oblicza Maszyny, która jako wszechmocny twór w tej sytuacji jest bezsilna. A co do Samarytanina to on był ślepy w podziemiach, więc nie mógł kontrować działań maszyny.
Spoiler:
Scena końcowa z Shaw jednoznaczna nie jest. Jeżeli miała by być jednoznaczna to by taka była, więc los Shaw nie jest przesądzony, choć i tak przez długi czas jej nie zobaczymy.
Będę w opozycji do asd i napiszę, że 4x11 to jeden z najlepszych odcinków w serialu. Butelkowy, bo mamy jedną lokację, ale niesamowicie emocjonujący. To co asd uważa za wadę, czyli różne wersje to dla mnie pokazanie ludzkiego oblicza Maszyny, która jako wszechmocny twór w tej sytuacji jest bezsilna. A co do Samarytanina to on był ślepy w podziemiach, więc nie mógł kontrować działań maszyny. [spoiler]Scena końcowa z Shaw jednoznaczna nie jest. Jeżeli miała by być jednoznaczna to by taka była, więc los Shaw nie jest przesądzony, choć i tak przez długi czas jej nie zobaczymy.[/spoiler]