najphil pisze:
No i ten osadzony skazaniec. Postać tak niejednoznaczna, że aż dech zapiera. A podany przez współwięźnia powód, dla którego wyciął sobie tatuaż uff... na długo wszedł mi w głowę.
Prawda? I niby je już te tabletki, niby już myślmy, że jest ok, dusza człowiek... Aktorsko jest świetny, cała koncepcja więzienia jest znakomita. Ten strażnik świeżak, ten doświadczony, niby mało znaczące sceny na kanapie w domu tego ostatniego...
A Holder? Holder jest zawsze ten sam. W garniturze, czy bez. Obwieś, lump gdzieś podskórnie, ale jednocześnie taki ktoś, kogo w finale innego rodzaju serialu widziałbym przemienionego w kogoś w rodzaju anioła zemsty Cholernie dobrze skrojona postać, zagrana więcej niż znakomicie, wzbudza zaufanie, totalną sympatię, choć przecież wiemy, że nie jest kryształowy. Ale może właśnie dlatego jest tak bardzo ludzki, prawdziwy. I raz jeszcze powtórzę, bo się niektórym na blogu uwidziało po pierwszym odcinku, kiedy to główni bohaterowie pięknie siebie wzajemnie okłamali - NADAL PALI!
[quote="najphil"] No i ten osadzony skazaniec. Postać tak niejednoznaczna, że aż dech zapiera. A podany przez współwięźnia powód, dla którego wyciął sobie tatuaż uff... na długo wszedł mi w głowę.[/quote]
Prawda? I niby je już te tabletki, niby już myślmy, że jest ok, dusza człowiek... Aktorsko jest świetny, cała koncepcja więzienia jest znakomita. Ten strażnik świeżak, ten doświadczony, niby mało znaczące sceny na kanapie w domu tego ostatniego...
A Holder? Holder jest zawsze ten sam. W garniturze, czy bez. Obwieś, lump gdzieś podskórnie, ale jednocześnie taki ktoś, kogo w finale innego rodzaju serialu widziałbym przemienionego w kogoś w rodzaju anioła zemsty :) Cholernie dobrze skrojona postać, zagrana więcej niż znakomicie, wzbudza zaufanie, totalną sympatię, choć przecież wiemy, że nie jest kryształowy. Ale może właśnie dlatego jest tak bardzo ludzki, prawdziwy. I raz jeszcze powtórzę, bo się niektórym na blogu uwidziało po pierwszym odcinku, kiedy to główni bohaterowie pięknie siebie wzajemnie okłamali - NADAL PALI! :)
A mnie dziwi, że jeszcze nikt tego nie zauważył - czyżbyście nie oglądali DOSKONAŁEGO Durham County??
Skomplikowana kryminalna zagadka, jezioro, mrok, ciągły deszcz i Hugh Dillon...
w tym sezonie producenci ewidentnie starają się nawiązać do tamtego serialu - podobieństw jest masa.
A mnie dziwi, że jeszcze nikt tego nie zauważył - czyżbyście nie oglądali DOSKONAŁEGO [url=http://seriale-asd.com/portal0.php?zmienna=durhamcounty]Durham County[/url]?? Skomplikowana kryminalna zagadka, jezioro, mrok, ciągły deszcz i Hugh Dillon...
Odcinek piąty zaczyna się jak horror, ten najbardziej przerażający, czyli wtedy, gdy potworem jest człowiek - ktoś, kto ściga niewinną ofiarę. Później jest coraz gorzej - mocne sceny w klinice weterynarii, końcówka jak zawsze z pozoru coś wyjaśniająca, a pewnie nie wyjaśniająca niczego. Ale, ale: Holder is back! To akurat taki mały (choć ogromnie ważny), pozytywny element całego odcinka. Scena z bagażnikiem, a później Holderem i pitbullem - majstersztyk Ale też wątki więzienne znowu mocno niejednoznaczne. W którą stronę to podąża? Co jest prawdą? Na ten moment to najlepsza rzecz, jaką oglądam. Każdy odcinek wsysa w swój mroczny, okrutny, choć niepozbawiony dobra, poczucia sprawiedliwości świat.
Odcinek piąty zaczyna się jak horror, ten najbardziej przerażający, czyli wtedy, gdy potworem jest człowiek - ktoś, kto ściga niewinną ofiarę. Później jest coraz gorzej - mocne sceny w klinice weterynarii, końcówka jak zawsze z pozoru coś wyjaśniająca, a pewnie nie wyjaśniająca niczego. Ale, ale: Holder is back! :) To akurat taki mały (choć ogromnie ważny), pozytywny element całego odcinka. Scena z bagażnikiem, a później Holderem i pitbullem - majstersztyk :) Ale też wątki więzienne znowu mocno niejednoznaczne. W którą stronę to podąża? Co jest prawdą? Na ten moment to najlepsza rzecz, jaką oglądam. Każdy odcinek wsysa w swój mroczny, okrutny, choć niepozbawiony dobra, poczucia sprawiedliwości świat.
Gwiazdki na suficie... Gdy planuję coś pooglądać, często popełniam pewien błąd. Zaczynam od najnowszego odcinka tego serialu i nic już później obejrzeć nie mogę. Ten serial nie ma słabych stron. Dusi, przydusza, opisuje świat tak ciemny, że trzeba niezwykłego reflektora, żeby ten mrok rozświetlić. Tradycyjnie tym reflektorem jest Holder, który już w swojej skórze, a więc tradycyjnym stroju, potrafi znaleźć się w malutkiej, ale kapitalnej scenie w szpitalu razem ze staruszkiem na wózku - jest to tak zrobione, że nawet w tym serialu trudno opanować śmiech. Ale to po to, żeby później poczuć się jeszcze gorzej. Mocne sceny w więzieniu, wszystkie - zarówno te między dwójką więźniów, później spotkanie rodzinne, a na końcu Linden, która chyba w końcu coś zrozumiała. Czemu jednak ten skazaniec robił wszystko, żeby znaleźć się w tej sytuacji, w jakiej jest?
Do tego niesamowita scena między Pociskiem a tą, w której jest zakochana, no i tradycyjne pulsowanie na koniec, które ponownie oznacza, że niby coś wiadomo więcej - ale równie dobrze może to być tak samo mylne wrażenie, jak każde inne wcześniej... Temu, kto stworzył tę muzyczną pulsację na koniec każdego odcinka powinno się przyznać jakąś nagrodę wszech czasów. Zawsze sobie powtarzam, nie, tym razem się nie nabiorę, nie wzdrygnie mnie, nie dostanę gęsiej skórki. I dostaję..
Gwiazdki na suficie... Gdy planuję coś pooglądać, często popełniam pewien błąd. Zaczynam od najnowszego odcinka tego serialu i nic już później obejrzeć nie mogę. Ten serial nie ma słabych stron. Dusi, przydusza, opisuje świat tak ciemny, że trzeba niezwykłego reflektora, żeby ten mrok rozświetlić. Tradycyjnie tym reflektorem jest Holder, który już w swojej skórze, a więc tradycyjnym stroju, potrafi znaleźć się w malutkiej, ale kapitalnej scenie w szpitalu razem ze staruszkiem na wózku - jest to tak zrobione, że nawet w tym serialu trudno opanować śmiech. Ale to po to, żeby później poczuć się jeszcze gorzej. Mocne sceny w więzieniu, wszystkie - zarówno te między dwójką więźniów, później spotkanie rodzinne, a na końcu Linden, która chyba w końcu coś zrozumiała. Czemu jednak ten skazaniec robił wszystko, żeby znaleźć się w tej sytuacji, w jakiej jest?
Do tego niesamowita scena między Pociskiem a tą, w której jest zakochana, no i tradycyjne pulsowanie na koniec, które ponownie oznacza, że niby coś wiadomo więcej - ale równie dobrze może to być tak samo mylne wrażenie, jak każde inne wcześniej... Temu, kto stworzył tę muzyczną pulsację na koniec każdego odcinka powinno się przyznać jakąś nagrodę wszech czasów. Zawsze sobie powtarzam, nie, tym razem się nie nabiorę, nie wzdrygnie mnie, nie dostanę gęsiej skórki. I dostaję..
Bostonq pisze:(...) Ten serial nie ma słabych stron.
Niestety ma - choć zgadzam się ze wszystkim pozostałym co napisałeś. A co to za słaba strona? Wykorzystywanie tych samych sztuczek co w pierwszym sezonie tyle, że tym razem nikt już się na nie nie daje nabrać.
W każdym odcinku zakończenie jest takie samo - przedstawiany jest jakiś dowód albo scena, która wskazuje nam potencjalnego winnego tyle, że działa to przynajmniej odwrotnie niż kiedyś.
Np. Na koniec szóstego podejrzenie pada na księdza ale ponieważ to dopiero szósty odcinek to już wiadomo, że jest niewinny hehehe
[quote="Bostonq"](...) Ten serial nie ma słabych stron. [/quote] Niestety ma - choć zgadzam się ze wszystkim pozostałym co napisałeś. A co to za słaba strona? Wykorzystywanie tych samych sztuczek co w pierwszym sezonie tyle, że tym razem nikt już się na nie nie daje nabrać. W każdym odcinku zakończenie jest takie samo - przedstawiany jest jakiś dowód albo scena, która wskazuje nam potencjalnego winnego tyle, że działa to przynajmniej odwrotnie niż kiedyś. Np. Na koniec szóstego podejrzenie pada na księdza ale ponieważ to dopiero szósty odcinek to już wiadomo, że jest niewinny hehehe :P
Oj, chyba nie tak to działa. Nikt nie powiedział, że ktoś, na kogo na początku pada podejrzenie, a potem dostaje alibi, nie może się jednak okazać mordercą. Absolutnie nie przeszkadza mi taka forma kończenia odcinków.
Inna sprawa, że w ostatnim odcinku mieliśmy jakiś bełkot na temat teorii heliocentrycznej. "Kopernik była kobietą", a Galileusz wyprowadził ją/go z błędu... czy coś równie durnego.
Oj, chyba nie tak to działa. Nikt nie powiedział, że ktoś, na kogo na początku pada podejrzenie, a potem dostaje alibi, nie może się jednak okazać mordercą. Absolutnie nie przeszkadza mi taka forma kończenia odcinków.
Inna sprawa, że w ostatnim odcinku mieliśmy jakiś bełkot na temat teorii heliocentrycznej. "Kopernik była kobietą", a Galileusz wyprowadził ją/go z błędu... czy coś równie durnego.
Chodziło chyba o to, czego nie uczą w naszych (Polskich) szkołach - mianowicie, że choć Kopernik swego odkrycia dokonał już dużo wcześniej to jednak był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas. Dopiero pod koniec swojego życia opublikował swoje dzieła. Galileusz natomiast miał jaja i potrafił się postawić. To tak w dużym skrócie
Chodziło chyba o to, czego nie uczą w naszych (Polskich) szkołach - mianowicie, że choć Kopernik swego odkrycia dokonał już dużo wcześniej to jednak był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas. Dopiero pod koniec swojego życia opublikował swoje dzieła. Galileusz natomiast miał jaja i potrafił się postawić. To tak w dużym skrócie :D
asd pisze:Chodziło chyba o to, czego nie uczą w naszych (Polskich) szkołach - mianowicie, że choć Kopernik swego odkrycia dokonał już dużo wcześniej to jednak był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas. Dopiero pod koniec swojego życia opublikował swoje dzieła. Galileusz natomiast miał jaja i potrafił się postawić. To tak w dużym skrócie
był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas
bzdura
Od 1497 roku sprawował funkcję kanonika warmińskiego, od 1503 scholastyka wrocławskiego, a od 1511 kanclerza kapituły warmińskiej.
Galileusz urodził się juz po wydrukowaniu dzieła Kopernika
[quote="asd"]Chodziło chyba o to, czego nie uczą w naszych (Polskich) szkołach - mianowicie, że choć Kopernik swego odkrycia dokonał już dużo wcześniej to jednak był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas. Dopiero pod koniec swojego życia opublikował swoje dzieła. Galileusz natomiast miał jaja i potrafił się postawić. To tak w dużym skrócie :D[/quote]
był tchórzem i w obawie przed Kościołem całe życie kłaniał mu się w pas bzdura :) Od 1497 roku sprawował funkcję kanonika warmińskiego, od 1503 scholastyka wrocławskiego, a od 1511 kanclerza kapituły warmińskiej. Galileusz urodził się juz po wydrukowaniu dzieła Kopernika
De revolutionibus orbium coelestium opublikował dopiero w 1543 roku czyli mając 70 lat a przecież swoje obserwacje prowadził już dużo wcześniej.
Ale nie będę się sprzeczał - tak Kopernik jest widziany za granicami naszego kraju.
De revolutionibus orbium coelestium opublikował dopiero w 1543 roku czyli mając 70 lat a przecież swoje obserwacje prowadził już dużo wcześniej. Ale nie będę się sprzeczał - tak Kopernik jest widziany za granicami naszego kraju.
Galileusz ur. 15 lutego 1564 w Pizie - już po reformacji - więc oficjalne głoszenie i potwierdzanie tez Kopernika było dużo "łatwiejsze" , z tego co czytałem Kopernik swoje dzieło zadedykował panującemu papieżowi . Podobne do Kopernika tezy podnoszono już w 15 wieku [ okres wojen husyckich ] ale zarówno same tezy jak i ich twórcy ulecieli w ogniach stosów inkwizycji.
W trylogii husyckiej Sapkowski przedstawia Kopernika [dziad Mikołaja] - mieszkający wtedy na Śląsku który siedzi w lochach inkwizycji za głoszenie herezji
Galileusz ur. 15 lutego 1564 w Pizie - już po reformacji - więc oficjalne głoszenie i potwierdzanie tez Kopernika było dużo "łatwiejsze" , z tego co czytałem Kopernik swoje dzieło zadedykował panującemu papieżowi :). Podobne do Kopernika tezy podnoszono już w 15 wieku [ okres wojen husyckich ] ale zarówno same tezy jak i ich twórcy ulecieli w ogniach stosów inkwizycji. W trylogii husyckiej Sapkowski przedstawia Kopernika [dziad Mikołaja] - mieszkający wtedy na Śląsku który siedzi w lochach inkwizycji za głoszenie herezji :)
Kopernik był kanonikiem czyli duchownym niższej rangi. Początkowo jego dzieło, które nie było rozpowszechnione, nikomu nie przeszkadzało. W 1620 roku Kongregacja wskazała miejsca, które według niej wymagały kilku poprawek. Ale dopiero głośny proces Galileusza i potępienie przez Kościół wszystkich teorii, które podważały obowiązujący pogląd, że ciała niebieskie krążą wokół Ziemi, spowodowało, że książka Kopernika znalazła się na Indeksie
Kopernik był kanonikiem czyli duchownym niższej rangi. Początkowo jego dzieło, które nie było rozpowszechnione, nikomu nie przeszkadzało. W 1620 roku Kongregacja wskazała miejsca, które według niej wymagały kilku poprawek. Ale dopiero głośny proces Galileusza i potępienie przez Kościół wszystkich teorii, które podważały obowiązujący pogląd, że ciała niebieskie krążą wokół Ziemi, spowodowało, że książka Kopernika znalazła się na Indeksie :)
"Jeśli zapalisz, znowu zacznie padać". Oczywiście, że macie rację. Serial ma słabe strony, błędy, tylko że nic a nic mnie to nie obchodzi. Nawet jak coś mi zaświta, to wystarczy scena, jak Holder "wkłada" papierosa do ust - jak w najnowszym odcinku, by to zupełnie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Ta scena to detal, ale z detali składa się estetyka, harmonia, życie jako takie. Im bardziej dbają twórcy serialu o takie detale, tym bliżsi są rzeczywistości. Jej składowych, wypadkowych, analiz i syntez, czyli tego, co pozwala odróżnić jeden moment od drugiego.
A do tego mamy - coraz mocniejsze, rodem z "Dead Men Walking" sceny więzienne, plus ten szaleniec strażnik, który wymyślił pedagogikę i zdobywanie autorytetu w rodzinie w niski i makabryczny sposób, dalej: Linden, która ma bodaj najlepszą scenę w tym odcinku z tym łysiejącym komendantem - w jakim serialu można zobaczyć tak pełną napięcia scenę erotyczną, w której nic nie widać, wszyscy są w ubraniach, ba - nawet nie ma zbliżenia ust do ust?, jeszcze: kapitalnie wymyśloną i zagraną relację między Pociskiem a Holderem i last but not least: tym razem "pulsacja" na końcu niczego nie oznajmia - podwójna niepewność względem tego duchownego, jak była, tak jest - w końcu to kryminał, choć momentami wznosi się o kilka poziomów wyżej.
Zazdroszczę tym, którzy nie widzieli tego sezonu i czekają na koniec, żeby całość obejrzeć na raz - czeka ich niezwykłe, pełne napięcia i smaku estetycznego doświadczenie!
[b]"Jeśli zapalisz, znowu zacznie padać".[/b] Oczywiście, że macie rację. Serial ma słabe strony, błędy, tylko że nic a nic mnie to nie obchodzi. Nawet jak coś mi zaświta, to wystarczy scena, jak Holder "wkłada" papierosa do ust - jak w najnowszym odcinku, by to zupełnie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Ta scena to detal, ale z detali składa się estetyka, harmonia, życie jako takie. Im bardziej dbają twórcy serialu o takie detale, tym bliżsi są rzeczywistości. Jej składowych, wypadkowych, analiz i syntez, czyli tego, co pozwala odróżnić jeden moment od drugiego.
A do tego mamy - coraz mocniejsze, rodem z "Dead Men Walking" sceny więzienne, plus ten szaleniec strażnik, który wymyślił pedagogikę i zdobywanie autorytetu w rodzinie w niski i makabryczny sposób, dalej: Linden, która ma bodaj najlepszą scenę w tym odcinku z tym łysiejącym komendantem - w jakim serialu można zobaczyć tak pełną napięcia scenę erotyczną, w której nic nie widać, wszyscy są w ubraniach, ba - nawet nie ma zbliżenia ust do ust?, jeszcze: kapitalnie wymyśloną i zagraną relację między Pociskiem a Holderem i last but not least: tym razem "pulsacja" na końcu niczego nie oznajmia - podwójna niepewność względem tego duchownego, jak była, tak jest - w końcu to kryminał, choć momentami wznosi się o kilka poziomów wyżej.
Zazdroszczę tym, którzy nie widzieli tego sezonu i czekają na koniec, żeby całość obejrzeć na raz - czeka ich niezwykłe, pełne napięcia i smaku estetycznego doświadczenie!
Odcinek 8 jest GENIALNY! Nic więcej nie napiszę, bo i tak nikt mi nie wierzy, ale takiego napięcia, gry aktorskiej, spojrzeń, niuansów połączanych z żelazną narracją (tak, mam w dup@# lekko naciągany wątek z krótkofalówką..., bo efekt był wspaniały, gdy tam stali w komisariacie) dawno nie widziałem w świecie serialowym! To, co się dzieje między Holderem a Linden - wielkie - jak On na Nią patrzy, jak wini siebie, że nie był wcześniej... Prawie połowa odcinka - ta pierwsza - majstersztyk z gatunku thriller. Dalej - dawno nie krzyczałem w głowie - odbierz, odbierz - to a propos wątku Pocisk(u) i Holdera - druga połowa odcinka. A to, co dzieje się z Sewardem - wybitne. A to jest taki serial, że ABSOLUTNIE nie da się przewidzieć zakończenia, a wcale mnie nie zdziwi totalnie pesymistyczne. Ten odcinek był piękny anielsko, diabelsko poukładany. Jednak coś napisałem - dodam więc, że ten epizod przewyższał sezony wcześniejsze. Tak był dobry. Amen.
Odcinek 8 jest GENIALNY! Nic więcej nie napiszę, bo i tak nikt mi nie wierzy, ale takiego napięcia, gry aktorskiej, spojrzeń, niuansów połączanych z żelazną narracją (tak, mam w dup@# lekko naciągany wątek z krótkofalówką..., bo efekt był wspaniały, gdy tam stali w komisariacie) dawno nie widziałem w świecie serialowym! To, co się dzieje między Holderem a Linden - wielkie - jak On na Nią patrzy, jak wini siebie, że nie był wcześniej... Prawie połowa odcinka - ta pierwsza - majstersztyk z gatunku thriller. Dalej - dawno nie krzyczałem w głowie - odbierz, odbierz - to a propos wątku Pocisk(u) i Holdera - druga połowa odcinka. A to, co dzieje się z Sewardem - wybitne. A to jest taki serial, że ABSOLUTNIE nie da się przewidzieć zakończenia, a wcale mnie nie zdziwi totalnie pesymistyczne. Ten odcinek był piękny anielsko, diabelsko poukładany. Jednak coś napisałem - dodam więc, że ten epizod przewyższał sezony wcześniejsze. Tak był dobry. Amen.
Tym razem naprawdę nic nie napiszę - odcinek 9 jest większy od Azji, całej, taki mocny, szarpany, jakbyś herbatę parzył(a) przy pomocy wódki i benzyny.. Holder, ten aktor, mam już do obejrzenia ekranizacje "Szybkiego Cashu", obu części - świetnej książki, jest wielki, to, co robi w scenie domowej, gdy płacze, później ostry jak jak nóż moment w mieszkaniu swojego partnera - za takie chwile, zresztą za każdą scenę z Jego udziałem, dostaje się Oscara - ba, znam "mniejsze" kreacje nagradzane... A ten serial winien zmienić miejsce, bo tutaj nie pasuje - tam winien być, gdzie horrory, te najstraszniejsze, bo ludzkie monstra w nich biorą udział, bezsilność, niewiadome, napięcie, jakbyś się do akumulatora podłączył(a), takiego, co napędza karuzelę wielką jak wszechświat...
Tym razem naprawdę nic nie napiszę - odcinek 9 jest większy od Azji, całej, taki mocny, szarpany, jakbyś herbatę parzył(a) przy pomocy wódki i benzyny.. Holder, ten aktor, mam już do obejrzenia ekranizacje "Szybkiego Cashu", obu części - świetnej książki, jest wielki, to, co robi w scenie domowej, gdy płacze, później ostry jak jak nóż moment w mieszkaniu swojego partnera - za takie chwile, zresztą za każdą scenę z Jego udziałem, dostaje się Oscara - ba, znam "mniejsze" kreacje nagradzane... A ten serial winien zmienić miejsce, bo tutaj nie pasuje - tam winien być, gdzie horrory, te najstraszniejsze, bo ludzkie monstra w nich biorą udział, bezsilność, niewiadome, napięcie, jakbyś się do akumulatora podłączył(a), takiego, co napędza karuzelę wielką jak wszechświat...
A co mi tam - zapytam.
Dla wyjaśnienia dodam, że pierwszy odcinek tego sezonu oglądałem "po macoszemu" i teraz się to mści.
Mianowicie jaki jest związek Ray'a Seward'a z obecnie prowadzoną sprawą? I za co jest skazany na karę śmierci?
A co mi tam - zapytam. Dla wyjaśnienia dodam, że pierwszy odcinek tego sezonu oglądałem "po macoszemu" i teraz się to mści. Mianowicie jaki jest związek Ray'a Seward'a z obecnie prowadzoną sprawą? I za co jest skazany na karę śmierci?
Jego żona została zabita w podobny sposób, za te morderstwo Ray został skazany na karę śmierci, ale Linden choć prowadziła wówczas dochodzenie nie wierzy w winę Ray'a, myśli, że za morderstwo żony odpowiedzialny jest ten sam sprawca, który pozabijał te dziewczyny.
Jego żona została zabita w podobny sposób, za te morderstwo Ray został skazany na karę śmierci, ale Linden choć prowadziła wówczas dochodzenie nie wierzy w winę Ray'a, myśli, że za morderstwo żony odpowiedzialny jest ten sam sprawca, który pozabijał te dziewczyny.
asd pisze:Dzięks. A dlaczego Ray tak uparcie się nie chciał bronić na początku? Winą siebie obarczał za to, że ktoś mu zabił żonę??
Wydaje się, że Ray wybrał taką, a nie inną postawę podczas śledztwa dot. zabójstwa żony tylko i wyłącznie z powodu wewnętrznego przekonania, że on - zatwardziały i dumny kryminalista nie zniży się do współpracy z glinami nawet kosztem wolności/życia. Ja to tak odbieram, sama nie wiem czy dobrze, w każdym bądź razie, dotychczas w serialu nie dano wyraźnej odpowiedzi na to pytanie.
[quote="asd"]Dzięks. A dlaczego Ray tak uparcie się nie chciał bronić na początku? Winą siebie obarczał za to, że ktoś mu zabił żonę??[/quote]
Wydaje się, że Ray wybrał taką, a nie inną postawę podczas śledztwa dot. zabójstwa żony tylko i wyłącznie z powodu wewnętrznego przekonania, że on - zatwardziały i dumny kryminalista nie zniży się do współpracy z glinami nawet kosztem wolności/życia. Ja to tak odbieram, sama nie wiem czy dobrze, w każdym bądź razie, dotychczas w serialu nie dano wyraźnej odpowiedzi na to pytanie.