Najlepszy odcinek trochę namieszali mamy teraz tylu szybko biegających w różnokolorowych kostiumach, że hoho Co knuje doktor ze Star Labs?Po co tak ćwiczy Barryego w szybkim bieganiu i jakie ma z tym związane plany?Odgadnięcie tej zagadki oraz ujawnienie tożsamości szybkobiegaczy to tajemnice, które według mnie będą rozwijane w drugiej części sezonu.
Najlepszy odcinek trochę namieszali mamy teraz tylu szybko biegających w różnokolorowych kostiumach, że hoho :santa: Co knuje doktor ze Star Labs?Po co tak ćwiczy Barryego w szybkim bieganiu i jakie ma z tym związane plany?Odgadnięcie tej zagadki oraz ujawnienie tożsamości szybkobiegaczy to tajemnice, które według mnie będą rozwijane w drugiej części sezonu.
Arrow zrobił mi nieprzyjemną niespodziankę pokazując 'w poprzednim odcinku' rzeczy, których raczej w poprzednim odcinku nie było (3x08), a jako że nie lubię nie znać jakichś faktów zostałem zmuszony do nadrobienia nieobejrzanych odcinków Flasha (wszystkich oprócz pilota) iiiiiii..... jest słabo. Nie podoba mi się to co widziałem. Co prawda widziałem dopiero 3 ale były to naprawdę słabe odcinki. Arrow też przynudzał na początku ale nawet wtedy nie był taki tragiczny. Skoro zacząłem to obejrzę przynajmniej do potrzebnego mi crossovera, ale zacznie to w końcu mieć więcej sensu? Niby Flash to spin-off Arrowa ale na dobrą sprawę nic tych seriali nie łączy (oprócz kilku bohaterów). Arrow jest poważniejszy, lepiej przemyślany i logiczniejszy, nawet fantastyczne rzeczy są tam jakoś sensownie wytłumaczone (przynajmniej starają się dać im jakieś realne wytłumaczenie) a w Flashu wystarczy aby walnął cię piorun i już hop siup masz jakąś wyimaginowaną super moc olewającą logikę, byle była efektowna. Głupoty typu ludzie klonujący się na zawołanie albo zamieniający w gaz, dałbym radę OD BIEDY przełknąć, komórki macierzyste bla bla itp, aaaaaleeee..... dlaczego on się klonuje albo gazuje razem z ubraniem????? Kolejna dyskwalifikująca ten serial głupota to sposób ratowania ludzi przez Flasha: biegnie 500km/h i w ułamku sekundy łapie kogoś i przenosi w inne miejsce. W rzeczywistości takie coś skutkowało by natychmiastową i makabryczną śmiercią (jak to ładnie kiedyś wytłumaczył Sheldon na przykładzie Supermana łapiącego metr nad ziemią osobę, która wypadła z wieżowca). Komiksowością albo fantastycznością nie powinno się tłumaczyć ewidentnych i zwyczajnie niespójnych głupot. Po pilocie byłem nastawiony pozytywnie, ale reszta brutalnie sprowadziła mnie na ziemię.
Arrow zrobił mi nieprzyjemną niespodziankę pokazując 'w poprzednim odcinku' rzeczy, których raczej w poprzednim odcinku nie było (3x08), a jako że nie lubię nie znać jakichś faktów zostałem zmuszony do nadrobienia nieobejrzanych odcinków Flasha (wszystkich oprócz pilota) iiiiiii..... jest słabo. Nie podoba mi się to co widziałem. Co prawda widziałem dopiero 3 ale były to naprawdę słabe odcinki. Arrow też przynudzał na początku ale nawet wtedy nie był taki tragiczny. Skoro zacząłem to obejrzę przynajmniej do potrzebnego mi crossovera, ale zacznie to w końcu mieć więcej sensu? Niby Flash to spin-off Arrowa ale na dobrą sprawę nic tych seriali nie łączy (oprócz kilku bohaterów). Arrow jest poważniejszy, lepiej przemyślany i logiczniejszy, nawet fantastyczne rzeczy są tam jakoś sensownie wytłumaczone (przynajmniej starają się dać im jakieś realne wytłumaczenie) a w Flashu wystarczy aby walnął cię piorun i już hop siup masz jakąś wyimaginowaną super moc olewającą logikę, byle była efektowna. Głupoty typu ludzie klonujący się na zawołanie albo zamieniający w gaz, dałbym radę OD BIEDY przełknąć, komórki macierzyste bla bla itp, aaaaaleeee..... dlaczego on się klonuje albo gazuje razem z ubraniem????? Kolejna dyskwalifikująca ten serial głupota to sposób ratowania ludzi przez Flasha: biegnie 500km/h i w ułamku sekundy łapie kogoś i przenosi w inne miejsce. W rzeczywistości takie coś skutkowało by natychmiastową i makabryczną śmiercią (jak to ładnie kiedyś wytłumaczył Sheldon na przykładzie Supermana łapiącego metr nad ziemią osobę, która wypadła z wieżowca). Komiksowością albo fantastycznością nie powinno się tłumaczyć ewidentnych i zwyczajnie niespójnych głupot. Po pilocie byłem nastawiony pozytywnie, ale reszta brutalnie sprowadziła mnie na ziemię.
Srim a jak sobie tłumaczysz inne sci-fi? Jak tłumaczysz moce Dr Manhattana? Jak wytłumaczysz to że Mistyqe w X-Menach zmienia wygląd, wzrost wagę... też z ubraniem.
Jak inaczej jak nie komiksowością tłumaczyć istnienie superbohaerów czy w ogóle metaludzi,mutantów i tym podobne.
Srim a jak sobie tłumaczysz inne sci-fi? Jak tłumaczysz moce Dr Manhattana? Jak wytłumaczysz to że Mistyqe w X-Menach zmienia wygląd, wzrost wagę... też z ubraniem. Jak inaczej jak nie komiksowością tłumaczyć istnienie superbohaerów czy w ogóle metaludzi,mutantów i tym podobne.
Nie mam nic do samej 'komiksowości' czegokolwiek bo taka konwencja to po prostu jest pewna umowa między twórcą a odbiorcą. Stwarzamy jakąś tam przestrzeń, jakiś wszechświat i umawiamy się, że jest on inny od rzeczywistości, ma to i to wspólne a to i to jest inne, jest nam to potrzebne do opowiedzenia jakiejś tam historii. Wcale mi nie przeszkadza, że w tej opowieści jest człowiek umiejący latać (bo np. jest z innej planety) albo biega szybko bo walnął go piorun z ciemną materią - takie nakreśliliśmy zasady. Przeszkadza mi gdy nagle w tej opowieści pojawiają się jakieś szczegóły, które są niezgodne z daną wymyśloną rzeczywistością - czyli dokładnie to co pisałem wcześniej: Flash łapie kogoś i przenosi w inne miejsce totalnie olewając przeciążenia i fizykę. To że jemu nic się nie dzieje - ok, ciemna materia zmieniła mu DNA (to jest 'logiczne' w tak przyjętych założeniach) ale tym innym osobom tego nie zrobiła i powinna z nich zostać plama, a bohater jeśli chce ich uratować powinien wymyślić coś sensownego (choćby nawet tylko 'sensownego' w tej rzeczywistości, np. teleportować przy pomocy tajnej broni obcych). Tu pojawia się kolejny problem, ponieważ dane rozwiązanie powinno być stałe w danej rzeczywistości (czyli powinno się dać teleportować także w innych przypadkach) i należy to w historii uwzględnić (albo jakoś sensownie wybrnąć z tej sytuacji - broń była uszkodzona i wybuchła). Wnerwiają mnie nielogiczne rozwiązania, brane z powietrza aby tylko jakoś byle jako pchnąć opowieść w jakimś tam założonym kierunku i brak spójności. Brak spójności w wykreowanym uniwersum wnerwia mnie właśnie chyba jeszcze bardziej. Fajnym przykładem jest tu pewien sposób na podróż w czasie: w Star Treku rozpędzili się przy pomocy słońca i przenieśli w przeszłość - debilne założenie ale jakoś tam wytłumaczone (w tej rzeczywistości), w Back to the Future flux capacitor zaczyna działać przy 88 mph - ok, jestem to w stanie przeżyć. Ale w pewnym odcinku animowanego Supermana bohater przenosi się w przeszłość wirując szybko w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara co jest już tak debilnym pomysłem, że nie ratuje go nic, poza tym w innych przypadkach takie wirowanie już nie działa czyli to że ten pomysł zadziałał jest tylko i wyłącznie widzimisię autora, który zamiast prowadzić opowieść w jakiejś rzeczywistości nagiął tą rzeczywistość aby uzasadnić swój dziurawy pomysł.
We Flashu kolejna rzecz, która mi się nie podoba to fakt, że dzieje się w tym samym świecie co Arrow, na dobrą sprawę kilkadziesiąt kilometrów od siebie a w obu miejscach obowiązują inne zasady. Albo powinno to być jakoś ujednolicone albo seriale te powinny być od siebie całkowicie niezależne. Na razie gdyby kierować się logiką przedstawionego świata i doszło by do pojedynku Flasha z Arrowem to niestety pan strzała powinien nie mieć ŻADNYCH szans w starciu z panem błyskawicą.
A co do Mystique to zawsze myślałem, że ona jest po prostu cały czas goła a ubranie to nie prawdziwa odzież tylko takie maskowanie na skórze dlatego może się zmieniać.
Nie mam nic do samej 'komiksowości' czegokolwiek bo taka konwencja to po prostu jest pewna umowa między twórcą a odbiorcą. Stwarzamy jakąś tam przestrzeń, jakiś wszechświat i umawiamy się, że jest on inny od rzeczywistości, ma to i to wspólne a to i to jest inne, jest nam to potrzebne do opowiedzenia jakiejś tam historii. Wcale mi nie przeszkadza, że w tej opowieści jest człowiek umiejący latać (bo np. jest z innej planety) albo biega szybko bo walnął go piorun z ciemną materią - takie nakreśliliśmy zasady. Przeszkadza mi gdy nagle w tej opowieści pojawiają się jakieś szczegóły, które są niezgodne z daną wymyśloną rzeczywistością - czyli dokładnie to co pisałem wcześniej: Flash łapie kogoś i przenosi w inne miejsce totalnie olewając przeciążenia i fizykę. To że jemu nic się nie dzieje - ok, ciemna materia zmieniła mu DNA (to jest 'logiczne' w tak przyjętych założeniach) ale tym innym osobom tego nie zrobiła i powinna z nich zostać plama, a bohater jeśli chce ich uratować powinien wymyślić coś sensownego (choćby nawet tylko 'sensownego' w tej rzeczywistości, np. teleportować przy pomocy tajnej broni obcych). Tu pojawia się kolejny problem, ponieważ dane rozwiązanie powinno być stałe w danej rzeczywistości (czyli powinno się dać teleportować także w innych przypadkach) i należy to w historii uwzględnić (albo jakoś sensownie wybrnąć z tej sytuacji - broń była uszkodzona i wybuchła). Wnerwiają mnie nielogiczne rozwiązania, brane z powietrza aby tylko jakoś byle jako pchnąć opowieść w jakimś tam założonym kierunku i brak spójności. Brak spójności w wykreowanym uniwersum wnerwia mnie właśnie chyba jeszcze bardziej. Fajnym przykładem jest tu pewien sposób na podróż w czasie: w Star Treku rozpędzili się przy pomocy słońca i przenieśli w przeszłość - debilne założenie ale jakoś tam wytłumaczone (w tej rzeczywistości), w Back to the Future flux capacitor zaczyna działać przy 88 mph - ok, jestem to w stanie przeżyć. Ale w pewnym odcinku animowanego Supermana bohater przenosi się w przeszłość wirując szybko w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara co jest już tak debilnym pomysłem, że nie ratuje go nic, poza tym w innych przypadkach takie wirowanie już nie działa czyli to że ten pomysł zadziałał jest tylko i wyłącznie widzimisię autora, który zamiast prowadzić opowieść w jakiejś rzeczywistości nagiął tą rzeczywistość aby uzasadnić swój dziurawy pomysł. We Flashu kolejna rzecz, która mi się nie podoba to fakt, że dzieje się w tym samym świecie co Arrow, na dobrą sprawę kilkadziesiąt kilometrów od siebie a w obu miejscach obowiązują inne zasady. Albo powinno to być jakoś ujednolicone albo seriale te powinny być od siebie całkowicie niezależne. Na razie gdyby kierować się logiką przedstawionego świata i doszło by do pojedynku Flasha z Arrowem to niestety pan strzała powinien nie mieć ŻADNYCH szans w starciu z panem błyskawicą. A co do Mystique to zawsze myślałem, że ona jest po prostu cały czas goła a ubranie to nie prawdziwa odzież tylko takie maskowanie na skórze dlatego może się zmieniać.
Wprowadzenie nowej postaci ożywiło serial, w końcu pojawił się jeszcze jeden mózgowiec owładnięty zemstą ale dzięki niemu może poznamy plany dr Wellsa.Lubię to
Wprowadzenie nowej postaci ożywiło serial, w końcu pojawił się jeszcze jeden mózgowiec owładnięty zemstą ale dzięki niemu może poznamy plany dr Wellsa.Lubię to
I kolejny mózgowiec w akcji.Kim jest ten wojskowy z ostatniej sceny bo kompletnie nie znam uniwersum komiksowego?Trzeba przyznać, że trochę scenarzyści uchylili rąbka tajemnicy dotyczącej morderstwa matki Barry'ego
Spoiler:
był tam sam Barry czyli podróże w czasie są możliwe
Ciekawe jak to wpłynie na serial i postać przybranego ojca Barryego
I kolejny mózgowiec w akcji.Kim jest ten wojskowy z ostatniej sceny bo kompletnie nie znam uniwersum komiksowego?Trzeba przyznać, że trochę scenarzyści uchylili rąbka tajemnicy dotyczącej morderstwa matki Barry'ego [spoiler]był tam sam Barry czyli podróże w czasie są możliwe[/spoiler] Ciekawe jak to wpłynie na serial i postać przybranego ojca Barryego
Pojawił się teaser zatytułowany "Grodd is coming", który zapowiada pojawienie się jednego z kanonicznych i najbardziej rozpoznawalnych wrogów Flasha.
Oczywiście na potrzeby serialu zmieniono jego origin. Jak wypadnie serialowy goryl? Przekonamy się w najbliższy wtorek.
Pojawił się teaser zatytułowany "Grodd is coming", który zapowiada pojawienie się jednego z kanonicznych i najbardziej rozpoznawalnych wrogów Flasha. Oczywiście na potrzeby serialu zmieniono jego origin. Jak wypadnie serialowy goryl? Przekonamy się w najbliższy wtorek.
Oczywiście wielkie rzeczy się wydarzyły, ale co z tego jak wrócimy za odcinek, może dwa do punktu wyjścia... może nie dokładnie tego samego, ale jednak.
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Cisco by nie przeżył. W PoI czy w Banshee może bym w to uwierzył, ale tutaj trochę to na siłę zrobili, ale trzeba przyznać, że w tej scenie Wells wyszedł klimatycznie, niestety Cisco już nie bardzo.
A Iris oczywiście nie będzie niczego wiedziała, żeby utrzymać ten niby romantyzm między nią a Barrym. No i oczywiście tajemnica Barry'ego pozostanie w stałym gronie. Barry nie będzie świadom jej uczuć i dalej będzie zabawa w kotka i myszkę.
Co do Wellsa to nie śledzę na bieżąco spekulacji w sieci, ale to że będzie Eobardem się domyślałem. Choć chęć zabicia Barry'ego w przeszłości jest nielogiczna: no bo jak go zabije to nie będzie Flasha, a skoro nie będzie Flasha to i Reverse-Flasha też nie powinno być, więc nie będzie się kto miał cofnąć, żeby zabić jego matkę... na szczęście jego plan się nie powiódł.
Podejrzewam, że Barry "zresetuje" ten dzień i nie zginie Cisco, kapitanowi się upiecze i tylko wątek Wellsa dalej będzie dalej drążony, aż pewnie do finału.
Na minus scena pocałunku w najbardziej dramatycznym momencie, kiedy miastu grozi zagłada... ale to takie w stylu The CW, więc trzeba przeboleć.
Szkoda mi Liama, bo przecież grać potrafi co pokazał w Spartacusie, a tutaj talent niewykorzystany, choć może za drugim razem będzie miał więcej do pokazania.
W najbliższym odcinku - o ile się nie mylę - mają wrócić "skazani na śmierć", więc na pewno będzie się działo.
Odcinek dobry, ale mi daleko od zachwytów. [spoiler]Oczywiście wielkie rzeczy się wydarzyły, ale co z tego jak wrócimy za odcinek, może dwa do punktu wyjścia... może nie dokładnie tego samego, ale jednak. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Cisco by nie przeżył. W PoI czy w [i]Banshee[/i] może bym w to uwierzył, ale tutaj trochę to na siłę zrobili, ale trzeba przyznać, że w tej scenie Wells wyszedł klimatycznie, niestety Cisco już nie bardzo. A Iris oczywiście nie będzie niczego wiedziała, żeby utrzymać ten niby romantyzm między nią a Barrym. No i oczywiście tajemnica Barry'ego pozostanie w stałym gronie. Barry nie będzie świadom jej uczuć i dalej będzie zabawa w kotka i myszkę.
Co do Wellsa to nie śledzę na bieżąco spekulacji w sieci, ale to że będzie Eobardem się domyślałem. Choć chęć zabicia Barry'ego w przeszłości jest nielogiczna: no bo jak go zabije to nie będzie Flasha, a skoro nie będzie Flasha to i Reverse-Flasha też nie powinno być, więc nie będzie się kto miał cofnąć, żeby zabić jego matkę... na szczęście jego plan się nie powiódł.
Podejrzewam, że Barry "zresetuje" ten dzień i nie zginie Cisco, kapitanowi się upiecze i tylko wątek Wellsa dalej będzie dalej drążony, aż pewnie do finału.[/spoiler]Na minus scena pocałunku w najbardziej dramatycznym momencie, kiedy miastu grozi zagłada... ale to takie w stylu The CW, więc trzeba przeboleć.
Szkoda mi Liama, bo przecież grać potrafi co pokazał w [i]Spartacusie[/i], a tutaj talent niewykorzystany, choć może za drugim razem będzie miał więcej do pokazania.
W najbliższym odcinku - o ile się nie mylę - mają wrócić "skazani na śmierć", więc na pewno będzie się działo.
Bardzo dobry 16 odcinek, choć druga połowa trochę zaniżyła ogólną ocenę.
Spoiler:
Może zacznę od minusów, po pierwsze Lisa - wypadła dość blado zarówno jeżeli chodzi o postać jaki i aktorstwo, ale to może akurat wina tego jak napisano tę postać.
Po drugie: Cisco robiący bronie. Ja rozumiem, że Snart mógł zdobyć do tego potrzebny sprzęt, no bo z czego Cisco miałby je zrobić MacGyver to on nie jest. Ale chodzi mi że zrobił je od tak. Szybko mu z tym poszło, zważając przede wszystkim na specjalne zamówienie od siostry Colda.
Po trzecie: Wizard sobie leży w łóżku czekając na Flasha?! Miał planować zemstę i co przerwę sobie zrobił?! Trochę to naciągane.
Ale pozytywów jest więcej, nie będę się wdawał w szczegóły, ale tak pokrótce. Bracia Wentworth i Purcell aktorsko wypadli trochę lepiej niż wcześniej i o ile u tego pierwszego ta maniera mi się podoba i pasuje do postaci to ten drugi czasami przesadza, choć i tak jest dużo lepiej od czasu poprzedniego występu.
Spoiler:
Ciekawie rozwiązano wątek z Iris nie spodziewałem się że tak zmyślnie to zrobią, szkoda tylko Lindy, ale liczę na jej występy w przeszłości.
No i fakt, że Snart zna tajemnicę Barry'ego daje ciekawe możliwości. Może ich relacja będzie bardziej odzwierciedlała to co było w komiksach (w The New 52 fajnie Barry o ujął, ale niestety z pamięci nie przytoczę), tym bardziej że Barry wspomniał o nie zabijaniu, a Cold na to przystał. Ten akurat motyw jak dla mnie na plus.
Teraz tajemnicę Wellsa będzie odkrywał Barry zamiast Cisco i teraz słowa profesora z poprzedniego odcinka nabrały dla mnie sensu. Kiedy Wells mówił o tym, że cofnął się w czasie żeby zabić Barry'ego myślałem, że chodzi mu o jego młodszą wersję, ale podejrzewam, że chciał zabić starszą wersję, która cofnęła się w czasie żeby zapobiec zabiciu jego matki. Niestety Barry jej nie uratuje... no chyba, że twórcy będą drugi sezon oprzeć na Flashpoint Pradox, ale było by to chyba za wcześnie na takie wydarzenie.
Bardzo dobry 16 odcinek, choć druga połowa trochę zaniżyła ogólną ocenę. [spoiler]Może zacznę od minusów, po pierwsze Lisa - wypadła dość blado zarówno jeżeli chodzi o postać jaki i aktorstwo, ale to może akurat wina tego jak napisano tę postać. Po drugie: Cisco robiący bronie. Ja rozumiem, że Snart mógł zdobyć do tego potrzebny sprzęt, no bo z czego Cisco miałby je zrobić MacGyver to on nie jest. Ale chodzi mi że zrobił je od tak. Szybko mu z tym poszło, zważając przede wszystkim na specjalne zamówienie od siostry Colda. Po trzecie: Wizard sobie leży w łóżku czekając na Flasha?! Miał planować zemstę i co przerwę sobie zrobił?! Trochę to naciągane.[/spoiler]Ale pozytywów jest więcej, nie będę się wdawał w szczegóły, ale tak pokrótce. Bracia Wentworth i Purcell aktorsko wypadli trochę lepiej niż wcześniej i o ile u tego pierwszego ta maniera mi się podoba i pasuje do postaci to ten drugi czasami przesadza, choć i tak jest dużo lepiej od czasu poprzedniego występu. [spoiler]Ciekawie rozwiązano wątek z Iris nie spodziewałem się że tak zmyślnie to zrobią, szkoda tylko Lindy, ale liczę na jej występy w przeszłości. No i fakt, że Snart zna tajemnicę Barry'ego daje ciekawe możliwości. Może ich relacja będzie bardziej odzwierciedlała to co było w komiksach (w The New 52 fajnie Barry o ujął, ale niestety z pamięci nie przytoczę), tym bardziej że Barry wspomniał o nie zabijaniu, a Cold na to przystał. Ten akurat motyw jak dla mnie na plus.
Teraz tajemnicę Wellsa będzie odkrywał Barry zamiast Cisco i teraz słowa profesora z poprzedniego odcinka nabrały dla mnie sensu. Kiedy Wells mówił o tym, że cofnął się w czasie żeby zabić Barry'ego myślałem, że chodzi mu o jego młodszą wersję, ale podejrzewam, że chciał zabić starszą wersję, która cofnęła się w czasie żeby zapobiec zabiciu jego matki. Niestety Barry jej nie uratuje... no chyba, że twórcy będą drugi sezon oprzeć na Flashpoint Pradox, ale było by to chyba za wcześnie na takie wydarzenie.[/spoiler]
Lubec ty znawco komiksów ja ich nie znam nic a nic bardzo mnie zaintrygowało jak scenarzyści mogą rozwinąć serial w dalszej perspektywie czyli jest spory potencjał na dalsze sezony.Dostaliśmy praktycznie podwójny odcinek o tym samym, w którym jednak sporo się wydarzyło. Najbardziej będzie mi brakować
Spoiler:
Cisco te jego nazwy metaludzi wprowadzały humor do serialu no i poza jego ogólnym zakręceniem na punkcie techniki wprowadzał pozytywne fluidy do serialu
Dr Wells odkrył swoją prawdziwą twarz i zamiary, szkoda tylko, że są one nieznane dla wszystkich innych bohaterów.Ciekawi mnie jak do całej sprawy podejdzie nasz policjant ojciec Iris.Zasiał niepokój w Barrym odnośnie Wellsa i teraz będzie zbierał tego żniwa.Ogólnie serial bardzo się rozwija i 2 połowa sezonu jak najbardziej na plus
Lubec ty znawco komiksów ja ich nie znam nic a nic bardzo mnie zaintrygowało jak scenarzyści mogą rozwinąć serial w dalszej perspektywie czyli jest spory potencjał na dalsze sezony.Dostaliśmy praktycznie podwójny odcinek o tym samym, w którym jednak sporo się wydarzyło. Najbardziej będzie mi brakować[spoiler]Cisco te jego nazwy metaludzi wprowadzały humor do serialu no i poza jego ogólnym zakręceniem na punkcie techniki wprowadzał pozytywne fluidy do serialu[/spoiler]Dr Wells odkrył swoją prawdziwą twarz i zamiary, szkoda tylko, że są one nieznane dla wszystkich innych bohaterów.Ciekawi mnie jak do całej sprawy podejdzie nasz policjant ojciec Iris.Zasiał niepokój w Barrym odnośnie Wellsa i teraz będzie zbierał tego żniwa.Ogólnie serial bardzo się rozwija i 2 połowa sezonu jak najbardziej na plus
Właściwie trudno przewidzieć jak serial dalej się rozwinie, bo twórcy nie trzymają się jakiejś konkretnej historii, ale biorą wybrane motywy czy postaci jak na przykład Rogues. Na pewno do końca sezonu będzie się kręcić wokół Welllsa, a co potem? Sam nie wiem. Najbardziej chciałbym, żeby zaczerpnęli z The Flashpoint Paradox (polecam też animację, bo jest to jedna z lepszych od DC), ale po pierwsze na to za wcześnie, a po drugie nie wiadomo czy mogą sobie na to scenarzyści pozwolić w związku z tym, że Flash ma pojawić się na dużym ekranie (ma być epizod w Batman v Superman).
Spoiler:
Cisco prędzej czy później wróci, wątpię, żeby scenarzyści na stałe pozbyli się tej postaci skoro w komiksach to superbohater znany jako Vibe, choć nie zbyt popularny. Zresztą Caitlin Snow też jest inspirowana ostacią z komiksów, aczkolwiek w tym przypadku chodzi o Killer Frost czyli czarny charakter
Z najnowszego odcinka muszę przyznać, że bracia Scofield i Burrows całkiem nieźle nieźle wypadli, choć gra pierwszego bardziej mi się podobała całkiem pasująca do postaci. No i "dżentelmeńska umowa" między Coldem i Flashem nawiązująca do komiksów, dzięki temu możemy być pewni, że bracia często będą wpadać do Central City.
Na minus oczywiście tradycyjnie Iris, ale tu nie ma ię o czym rozpisywać
Właściwie trudno przewidzieć jak serial dalej się rozwinie, bo twórcy nie trzymają się jakiejś konkretnej historii, ale biorą wybrane motywy czy postaci jak na przykład Rogues. Na pewno do końca sezonu będzie się kręcić wokół Welllsa, a co potem? Sam nie wiem. Najbardziej chciałbym, żeby zaczerpnęli z The Flashpoint Paradox (polecam też animację, bo jest to jedna z lepszych od DC), ale po pierwsze na to za wcześnie, a po drugie nie wiadomo czy mogą sobie na to scenarzyści pozwolić w związku z tym, że Flash ma pojawić się na dużym ekranie (ma być epizod w [i]Batman v Superman[/i]). [spoiler]Cisco prędzej czy później wróci, wątpię, żeby scenarzyści na stałe pozbyli się tej postaci skoro w komiksach to superbohater znany jako Vibe, choć nie zbyt popularny. Zresztą Caitlin Snow też jest inspirowana ostacią z komiksów, aczkolwiek w tym przypadku chodzi o Killer Frost czyli czarny charakter[/spoiler]
Z najnowszego odcinka muszę przyznać, że bracia Scofield i Burrows całkiem nieźle nieźle wypadli, choć gra pierwszego bardziej mi się podobała całkiem pasująca do postaci. No i "dżentelmeńska umowa" między Coldem i Flashem nawiązująca do komiksów, dzięki temu możemy być pewni, że bracia często będą wpadać do Central City. Na minus oczywiście tradycyjnie Iris, ale tu nie ma ię o czym rozpisywać :)
I w końcu się dowiadujemy się, że Harrison Wells to
Spoiler:
nie jest Wells tylko przybysz z przyszłości podszywający się pod niego
Wydaje mi się, że akcja zaczyna zmierzać do finałowego rozwiązania, coraz więcej osób gra przeciw doktorowi ale przecież on to wszystko wie pytanie tylko jak zareaguje.
I w końcu się dowiadujemy się, że Harrison Wells to [spoiler]nie jest Wells tylko przybysz z przyszłości podszywający się pod niego[/spoiler]Wydaje mi się, że akcja zaczyna zmierzać do finałowego rozwiązania, coraz więcej osób gra przeciw doktorowi ale przecież on to wszystko wie pytanie tylko jak zareaguje.
Jestem pozytywnie zaskoczony końcówką sezonu, która jest coraz ciekawsza i buduje napięcie przed finałem.
Ostatni odcinek chyba najlepszy z dotychczasowych.Sama wizyta postaci z Central City w Starling City wypadła całkiem nieźle. Na plus też Laurel, która - muszę przyznać - że nie tylko nie irytowała, ale jej rozmowa z Cisco była jednym z najlepszych momentów serialu.
Do końca sezonu pozostało cztery odcinki, które stacja promuje tym oto zwiastunem:
Jestem pozytywnie zaskoczony końcówką sezonu, która jest coraz ciekawsza i buduje napięcie przed finałem. Ostatni odcinek chyba najlepszy z dotychczasowych.Sama wizyta postaci z Central City w Starling City wypadła całkiem nieźle. Na plus też Laurel, która - muszę przyznać - że nie tylko nie irytowała, ale jej rozmowa z Cisco była jednym z najlepszych momentów serialu.
Do końca sezonu pozostało cztery odcinki, które stacja promuje tym oto zwiastunem: https://www.youtube.com/watch?v=U4piKNgyWPs
Lubec pisze:... Na plus też Laurel, która - muszę przyznać - że nie tylko nie irytowała, ale jej rozmowa z Cisco była jednym z najlepszych momentów serialu.
...
Say whaaaat? Zupełnie nie rozumiem tego zdania... Zaraz, teraz do mnie dotarło... Masz na myśli scenę ze zdjęciem? No niech Ci będzie
Końcówka sezonu istotnie bardzo dobra, choć czasem dalej mam wątpliwości jak działa moc Flasha, tzn. co może a czego nie może zrobić i przeszkadza mi to w odbiorze niektórych scen.
[quote="Lubec"]... Na plus też Laurel, która - muszę przyznać - że nie tylko nie irytowała, ale jej rozmowa z Cisco była jednym z najlepszych momentów serialu. ...[/quote] Say whaaaat? :shock: Zupełnie nie rozumiem tego zdania... Zaraz, teraz do mnie dotarło... Masz na myśli scenę ze zdjęciem? No niech Ci będzie :-p
Końcówka sezonu istotnie bardzo dobra, choć czasem dalej mam wątpliwości jak działa moc Flasha, tzn. co może a czego nie może zrobić i przeszkadza mi to w odbiorze niektórych scen.
Lubec pisze:Trzeba czytać ze zrozumieniem
Nie scenę ze zdjęciem, tę wcześniejszą
Spoiler:
kiedy Laurel mówi: "...because I'm Black Canary"
W takim razie cofam moje "No niech Ci będzie " i wracam do wcześniejszego stwierdzenia, że zupełnie tego nie rozumiem. Dla mnie na scena nie była specjalnie fajna nawet na ten odcinek, o poziomie fajności na cały serial wogóle nie wspominając. Ale może to częściowo dlatego, że nadal nie przyzwyczaiłem się do postaci Laurel jako superbohatera.
[quote="Lubec"]Trzeba czytać ze zrozumieniem :) Nie scenę ze zdjęciem, tę wcześniejszą [spoiler]kiedy Laurel mówi: "...because I'm Black Canary"[/spoiler][/quote]
W takim razie cofam moje "No niech Ci będzie :-p " i wracam do wcześniejszego stwierdzenia, że zupełnie tego nie rozumiem. Dla mnie na scena nie była specjalnie fajna nawet na ten odcinek, o poziomie fajności na cały serial wogóle nie wspominając. Ale może to częściowo dlatego, że nadal nie przyzwyczaiłem się do postaci Laurel jako superbohatera.
Bardzo fajny odcinek, cały czas nasi bohaterowie są krok za Reverse Flashem, który ma całą sytuację pod kontrolą.Pytanie teraz jak przetrwa Star Labs skoro Wells już się odkrył?I jak
Spoiler:
Barry mógł stworzyć Gideona?Jaką rolę odegra detektyw Thrawne w całej histori?
Bardzo fajny odcinek, cały czas nasi bohaterowie są krok za Reverse Flashem, który ma całą sytuację pod kontrolą.Pytanie teraz jak przetrwa Star Labs skoro Wells już się odkrył?I jak [spoiler]Barry mógł stworzyć Gideona?Jaką rolę odegra detektyw Thrawne w całej histori?[/spoiler]