Fakt. Oby go nie uśmiercono za szybko (bo grabi sobie, oj grabi). A co do książek, to jakoś nie umiem się za nie zabrać, nie wydają mi się równie ciekawe co serial. Chociaż mama czytała, i mówi że całkiem w porządku - no ale ona znowuż nie widziała serialu.
(Aj waj, nie podobało się? Odpisz może na priv albo w temacie - żeby nie spamować. Ja jutro jadę drugi raz )
Fakt. Oby go nie uśmiercono za szybko (bo grabi sobie, oj grabi). A co do książek, to jakoś nie umiem się za nie zabrać, nie wydają mi się równie ciekawe co serial. Chociaż mama czytała, i mówi że całkiem w porządku - no ale ona znowuż nie widziała serialu.
(Aj waj, nie podobało się? Odpisz może na priv albo w temacie - żeby nie spamować. Ja jutro jadę drugi raz :) )
krol Missisipi i jego malzonek są rewelacyjni i musze przyznac ze na 100% ma to cos wspolnego z aktorstwem chociaż w ksiazce tez sobie nizle poczynał
mnie ten serial wciagna od pierwszego odcinka ale z czasem zacza mnie zachwycac ja caly weekend żyje tym ze w poniedzialoek czeka na mnie nowy odcinek
krol Missisipi i jego malzonek są rewelacyjni i musze przyznac ze na 100% ma to cos wspolnego z aktorstwem chociaż w ksiazce tez sobie nizle poczynał :D mnie ten serial wciagna od pierwszego odcinka ale z czasem zacza mnie zachwycac ja caly weekend żyje tym ze w poniedzialoek czeka na mnie nowy odcinek :D
Nareszcie nadrobiłam zaległości. Król Missisipi nieźle sbie poczyna. Sookie się dobrze załatwiła, tylko ten jej sen był dziwny ;D Tara o dziwo dobrze się spisała. Szkoda, że Lafayettowi wieczór nie wypalił, a tak dobrze się zapowiadało, no ale była jedna z rzadkich scen w serialach, i dobrze ;D
Spoiler:
Najbardziej to mnie rozwaliła ta scena jak Lorena torturowała Billa a potem wpadła Sook i ją przebiła kołkiem No i oczywiście jak "rozmawiali" z Magistrem i mu łeb ucieli na koniec ) Nice ;D
Ten aktor co gra Magistra to wszędzie gdzie go widzę zostaje zabity i gra takiego wrednego dupka
I moim zdaniem było zdecydowanie za mało Erica... Ale dobrze, że poznajemy historię życiową... ;D
Nareszcie nadrobiłam zaległości. Król Missisipi nieźle sbie poczyna. Sookie się dobrze załatwiła, tylko ten jej sen był dziwny ;D Tara o dziwo dobrze się spisała. Szkoda, że Lafayettowi wieczór nie wypalił, a tak dobrze się zapowiadało, no ale była jedna z rzadkich scen w serialach, i dobrze ;D [spoiler]Najbardziej to mnie rozwaliła ta scena jak Lorena torturowała Billa a potem wpadła Sook i ją przebiła kołkiem :) No i oczywiście jak "rozmawiali" z Magistrem i mu łeb ucieli na koniec :)) Nice ;D Ten aktor co gra Magistra to wszędzie gdzie go widzę zostaje zabity :D i gra takiego wrednego dupka :)[/spoiler]
I moim zdaniem było zdecydowanie za mało Erica... Ale dobrze, że poznajemy historię życiową... ;D
nie ważne co by mówić o tym serialu, ale warto go oglądać choćby dla genialnych (szczególnie w 3 sezonie) zakończeń odcinków. W najnowszym epku Russell był the best
- And now time for a weather. Tiffany?
nie ważne co by mówić o tym serialu, ale warto go oglądać choćby dla genialnych (szczególnie w 3 sezonie) zakończeń odcinków. W najnowszym epku Russell był the best :D - And now time for a weather. Tiffany?
Dla mnie nie warto, moze dla tego, ze najpierw widziałem Moonlight i True Blood nie może się temu równać. Nie polecam, odrzuciła mnie gra aktorki i postać którą gra, a jak juz to Moonlight dla porównania będzie dobra opcją.
Dla mnie nie warto, moze dla tego, ze najpierw widziałem Moonlight i True Blood nie może się temu równać. Nie polecam, odrzuciła mnie gra aktorki i postać którą gra, a jak juz to Moonlight dla porównania będzie dobra opcją.
Helventis pisze:- And now time for a weather. Tiffany?
Russel - nomen omen - ożywił ten serial w stopniu fantastycznym W zasadzie czaka się na każdą scenę z jego udziałem. I gratyfikacja jest spora - jak już się pojawi, to dzieją się takie rzeczy, jak w końcówce
[quote="Helventis"]- And now time for a weather. Tiffany?[/quote]
Russel - nomen omen - ożywił ten serial w stopniu fantastycznym :) W zasadzie czaka się na każdą scenę z jego udziałem. I gratyfikacja jest spora - jak już się pojawi, to dzieją się takie rzeczy, jak w końcówce :)
Marudzisz, Shedao ...Moonlight nie było takie złe, tylko nie trafiło w swój czas. Jeszcze nie było mody na wampiry.
Dla mnie i tak najlepszym serialem wampirycznym pozostaje Kindred: The Embraced.
I nie pojmuje nadal waszej fascynacji TB ...chociaż oglądam. Ale poza ostatnią sceną, która była rzeczywiście ciekawa- wynudziłam sie na ostatnim odcinku potężnie :roll:
Marudzisz, Shedao ...Moonlight nie było takie złe, tylko nie trafiło w swój czas. Jeszcze nie było mody na wampiry. Dla mnie i tak najlepszym serialem wampirycznym pozostaje Kindred: The Embraced.
I nie pojmuje nadal waszej fascynacji TB :P ...chociaż oglądam. Ale poza ostatnią sceną, która była rzeczywiście ciekawa- wynudziłam sie na ostatnim odcinku potężnie :roll:
król Missisipi mnie poprostu zabil koncowka wogole ja sie na ppoczatk zastanawialam co on wyrwal bo na serce to nie wygladalo a tu jak na TB przystalo oryginalnie kregoslup
król Missisipi mnie poprostu zabil koncowka :D wogole ja sie na ppoczatk zastanawialam co on wyrwal bo na serce to nie wygladalo a tu jak na TB przystalo oryginalnie kregoslup :D
ehh żeby tylko Eric nie dopiął swego w porachunkach z Russelem... nie po tych "informacjach" :D
[quote="Helventis"]nie ważne co by mówić o tym serialu, ale warto go oglądać choćby dla genialnych (szczególnie w 3 sezonie) zakończeń odcinków [/quote] dokładnie
Początek sezonu był moim zdaniem tragiczny ale od 4/5 odcinka jest już super.
PS. Piątka dla Bombom, za to że wrzuca odcinki bez wyciętych napisów końcowych, piosenki zawsze są fajne :]
Talbota, bo też był dobry. Najlepsze były te jego szybkie zmiany nastroju. Także psychopatycznego Franklina. W ogóle w tym sezonie mamy dużo nowych, dosyć kontrowersyjnych postaci.
Istnieje teoria, że jeśli kiedyś ktoś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat,
to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.
Istnieje także teoria, że dawno już tak się stało.
Douglas Adams
Dokładnie, Russele jest niezły. Szkoda mi tylko [spoiler]Talbota, bo też był dobry. Najlepsze były te jego szybkie zmiany nastroju. Także psychopatycznego Franklina. W ogóle w tym sezonie mamy dużo nowych, dosyć kontrowersyjnych postaci.[/spoiler]
Coraz bardziej mnie denerwuje związek Bila i Sookie... Ileż można wracać do tego samego?? Czy ta dziewczyna nie ma instynktu samozachowawczego?? Informacje były boksie... A odcinki są coraz bardziej nudne, mają może ze 2 sceny fajne na odcinek.
Spoiler:
Eric zabijjąc Talbota podpadł, ale Russell ze szczątkami Talbiego w tej wazie czy co to tam było, masakra. Jason jak zwykle nie wie o co mu chodzi (bardziej nie ogarnięta jest chyba tylko Cristal). Uwielbiam Jesusa i Lafayetta... Widać ze Lafi jest szczęśliwy... I ta scena z zamówieniem... Uroczo ;D
Ja bym tylko chciała zeby w tych ostatnich odcinkach było jakieś nawiązanie Sookie/Eric...
Coraz bardziej mnie denerwuje związek Bila i Sookie... Ileż można wracać do tego samego?? Czy ta dziewczyna nie ma instynktu samozachowawczego?? Informacje były boksie... A odcinki są coraz bardziej nudne, mają może ze 2 sceny fajne na odcinek.
[spoiler]Eric zabijjąc Talbota podpadł, ale Russell ze szczątkami Talbiego w tej wazie czy co to tam było, masakra. Jason jak zwykle nie wie o co mu chodzi (bardziej nie ogarnięta jest chyba tylko Cristal). Uwielbiam Jesusa i Lafayetta... Widać ze Lafi jest szczęśliwy... I ta scena z zamówieniem... Uroczo ;D[/spoiler]
Ja bym tylko chciała zeby w tych ostatnich odcinkach było jakieś nawiązanie Sookie/Eric...
Ja ogólnie zgadzam się z tym co piszą na popcornerze, tylko że mi takie wyjście bardzo się podoba.
Spoiler:
Godrick jes tragiczny. Anioł się znalazł, przez tysiące lat zjadł mnóstwo ludzi, a po spotkaniu "true death" odnalazł "true peace & love ". Nie pasuje tam. Na szczęście Eric i Bill ratują sytację.
Ja ogólnie zgadzam się z tym co piszą na popcornerze, tylko że mi takie wyjście bardzo się podoba.
[spoiler] Godrick jes tragiczny. Anioł się znalazł, przez tysiące lat zjadł mnóstwo ludzi, a po spotkaniu "true death" odnalazł "true peace & love ". Nie pasuje tam. Na szczęście Eric i Bill ratują sytację. [/spoiler]
PS. Suchar sezonu :) [img]http://tvshows.i365.pl/upload_files/jasonjason.gif[/img]
Widzę że TB powraca w wielkim stylu... Pierwszy odcinek nowego sezonu doskonale wpisuje się w klimat serii. Irygujące wątki z końcówki poprzedniego sezonu stały się jeszcze ciekawsze, a kierunek dalszego rozwoju akcji jest, jak to już w tym serialu bywało, bardzo trudny do przewidzenia. Z niecierpliwością oczekuję następnych odcinków.
Widzę że TB powraca w wielkim stylu... Pierwszy odcinek nowego sezonu doskonale wpisuje się w klimat serii. Irygujące wątki z końcówki poprzedniego sezonu stały się jeszcze ciekawsze, a kierunek dalszego rozwoju akcji jest, jak to już w tym serialu bywało, bardzo trudny do przewidzenia. Z niecierpliwością oczekuję następnych odcinków.
Nie wiem, czy bym zaryzykował sformułowanie "w wielkim stylu", ale jest całkiem nieźle - ze szczególnym uwzględnieniem [spoiler]wróżek, które okazały się nie tak znowuż urocze[/spoiler] i [spoiler]Billa, który został królem Luizjany :) [/spoiler]. Sporo zmian, które dodają serialowi przestrzeni. Generalnie, Erik i tak kradnie show zawsze wtedy, gdy się pojawia na ekranie :)
[b]Bostonq[/b] a nie Billa? :scratch: ;) Zgodzę się, że duże zaskoczenie. I nawet Tara jakoś mniej irytująca. Za to końcówka 2 odcinka.. będzie ciekawie :-)