Pierwszy odcinek niczego sobie, dużo spotkań po latach, przypomnień starych wątków i interakcji bohaterów, no i cycki tez były...
Taki w sam raz na początek.
Jedno nadal mnie martwi - zostało 5 odcinków i mnóstwo wątków do pozamykania.
Pierwszy odcinek niczego sobie, dużo spotkań po latach, przypomnień starych wątków i interakcji bohaterów, no i cycki tez były... ;) Taki w sam raz na początek. Jedno nadal mnie martwi - zostało 5 odcinków i mnóstwo wątków do pozamykania.
szalone tempo ..., ale dobrze, ze koncza ..oby solidnie.
jestem w pelni podziwu dlaEmilii Clarke .., ktra gra Smocza Krolowa.. Dziewczyn w relanym zyciu zmagala sie z teniakami : https://www.independent.co.uk/life-styl ... 34546.html Szacun.
szalone tempo ..., ale dobrze, ze koncza ..oby solidnie. jestem w pelni podziwu dlaEmilii Clarke .., ktra gra Smocza Krolowa.. Dziewczyn w relanym zyciu zmagala sie z teniakami : [url]https://www.independent.co.uk/life-style/emilia-clarke-aneurysm-brain-surgery-game-of-thrones-health-a8834546.html[/url] Szacun.
Kolejne 2 odcinki z głowy... Bardzo mieszane uczucia niestety...
Nie będę się o tym rozpisywał, bo komentarzy w necie aż nadto można znaleźć.
Zacznę od hucznie zapowiadanej bitwy, która miała być porównywana z bitwą w Helmowym Jarze... Tak hucznie, że aż wszystkim pociemniało w oczach i ciężko momentami w ogóle było coś dostrzec... 8 lat czekania na śmiertelne zagrożenie zza muru (dla całego Westeros!) i pomysleć, że pozamiatanie sprawy zajęło raptem jedną bitwę... Rozczarowanie.
Z kolei odcinek następny jest chyba jednym z najgorzej ocenionych odcinków GoT w historii...
I niestety zasłużenie. Już bitwa miała dużo dziur i nielogiczności, do których można się mocno przyczepić, ale ten odcinek trafia na same szczyty.
Nie będę się nawet pastwił nad teleportacją czy kawą ze stabucksa, bo to tylko wierzchołek góry lodowej... Więcej komentarzy można sobie znaleźć w necie.
Dobrze, że do końca serialu zostały raptem 2 odcinki. Niestety obawiam się o finał serialu, bo jak widać, od kiedy zabrakło materiału książkowego, scenarzystom nie pomogła nawet 2 - letnia przerwa na dopracowanie scenariusza...
I obawiam się jeszcze, że prawdziwego - książkowego zakończenia też nigdy nie poznamy, gdyż GRRM zamiast skupiać się na dokończeniu sagi, rozdrabnia się przy serialowych prequelach HBO (ponoć jeden ma opowiadać o Targaryanach).
Kolejne 2 odcinki z głowy... Bardzo mieszane uczucia niestety... Nie będę się o tym rozpisywał, bo komentarzy w necie aż nadto można znaleźć. Zacznę od hucznie zapowiadanej bitwy, która miała być porównywana z bitwą w Helmowym Jarze... Tak hucznie, że aż wszystkim pociemniało w oczach i ciężko momentami w ogóle było coś dostrzec... 8 lat czekania na śmiertelne zagrożenie zza muru (dla całego Westeros!) i pomysleć, że pozamiatanie sprawy zajęło raptem jedną bitwę... Rozczarowanie. Z kolei odcinek następny jest chyba jednym z najgorzej ocenionych odcinków GoT w historii... I niestety zasłużenie. Już bitwa miała dużo dziur i nielogiczności, do których można się mocno przyczepić, ale ten odcinek trafia na same szczyty. Nie będę się nawet pastwił nad teleportacją czy kawą ze stabucksa, bo to tylko wierzchołek góry lodowej... Więcej komentarzy można sobie znaleźć w necie. Dobrze, że do końca serialu zostały raptem 2 odcinki. Niestety obawiam się o finał serialu, bo jak widać, od kiedy zabrakło materiału książkowego, scenarzystom nie pomogła nawet 2 - letnia przerwa na dopracowanie scenariusza... I obawiam się jeszcze, że prawdziwego - książkowego zakończenia też nigdy nie poznamy, gdyż GRRM zamiast skupiać się na dokończeniu sagi, rozdrabnia się przy serialowych prequelach HBO (ponoć jeden ma opowiadać o Targaryanach).
I po finale... 8 sezonów i tak się to wszystko skończyło? :/
Masa nielogiczności i straszne spłycenie po tym, co oglądaliśmy wcześniej.
Scenarzyści zdecydowanie nie podołali postawionemu zadaniu, od kiedy zabrakło materiału książkowego.
Na dodatek potwierdziła się moja opinia od lat, że Harrington to aktorskie drewno...
Teoretycznie najdramatyczniejsza scena w odcinku, a oglądało się ją tak pasjonująco, jak roztapiającą się bryłę zeszłorocznego śniegu...
No i w ogóle po finale mam wrażenie, że postać Jona Snowa jest najbardziej zmarnowaną postacią w całym serialu.
Chyba jedyne pozytywne emocje w finale byli w stanie wzbudzić Tyrion, Drogon i... Ducha.
Cóż jeszcze dodać... Wciąż pozostaje nadzieja, że GRRM dokończy książki i w nich otrzymamy właściwe zamknięcie tej całej historii. I dodam jeszcze, że liczę, iż będą to rozwiązania niekoniecznie identyczne jak w serialu...
Co do oceny zakończenia serialu pozostaje chyba użyć jedynie mantry "shame, shame"...
I po finale... 8 sezonów i tak się to wszystko skończyło? :/ Masa nielogiczności i straszne spłycenie po tym, co oglądaliśmy wcześniej. Scenarzyści zdecydowanie nie podołali postawionemu zadaniu, od kiedy zabrakło materiału książkowego. Na dodatek potwierdziła się moja opinia od lat, że Harrington to aktorskie drewno... Teoretycznie najdramatyczniejsza scena w odcinku, a oglądało się ją tak pasjonująco, jak roztapiającą się bryłę zeszłorocznego śniegu... No i w ogóle po finale mam wrażenie, że postać Jona Snowa jest najbardziej zmarnowaną postacią w całym serialu. Chyba jedyne pozytywne emocje w finale byli w stanie wzbudzić Tyrion, Drogon i... Ducha. Cóż jeszcze dodać... Wciąż pozostaje nadzieja, że GRRM dokończy książki i w nich otrzymamy właściwe zamknięcie tej całej historii. I dodam jeszcze, że liczę, iż będą to rozwiązania niekoniecznie identyczne jak w serialu... Co do oceny zakończenia serialu pozostaje chyba użyć jedynie mantry "shame, shame"...
Hmm, a ja będę bronił tego sezonu
Pierwsza rzecz - sceny bitewne zrobione kapitalnie, zarówno bitwa o Winterfall jak i niszczenie stolicy. Tego wcześniej nie było, spokojnie przebija to podobne sceny z dużego ekranu.
Rzecz druga - zabrakło materiału książkowego, ekipy nie da się trzymać w oczekiwaniu na przypływ płodności GRRMa, trzeba kręcić. I to niestety rzutowało na cały sezon (pewnie jakby GRRM pisał na czas, to serial kręciłby się dalej, a tak widać po prostu trzeba było kończyć). W tym świetle, patrząc jak pozamykano chyba wszystkie wątki, jest fajnie. Jasne, że trochę trzeba było ponaginać co nieco, ale zakończenie ostateczne nie jest ani łatwe ani pewnie popularne. Za to swoją logikę ma i na pewno jest zaskakujące. Wydaje mi się, że nie ma co oceniać sezonu jako samodzielnego, bo chodziło o zamknięcie stanu rzeczy, do których wcześniej serial doprowadził i to miało być pozytywne zakończenie. A do tego pewnie na tyle otwarte, żeby dało się pociągnąć dalej spin-offy. No i takie jest. Nie jestem pewien, czy dałoby radę zrobić coś lepszego.
Hmm, a ja będę bronił tego sezonu :) Pierwsza rzecz - sceny bitewne zrobione kapitalnie, zarówno bitwa o Winterfall jak i niszczenie stolicy. Tego wcześniej nie było, spokojnie przebija to podobne sceny z dużego ekranu. Rzecz druga - zabrakło materiału książkowego, ekipy nie da się trzymać w oczekiwaniu na przypływ płodności GRRMa, trzeba kręcić. I to niestety rzutowało na cały sezon (pewnie jakby GRRM pisał na czas, to serial kręciłby się dalej, a tak widać po prostu trzeba było kończyć). W tym świetle, patrząc jak pozamykano chyba wszystkie wątki, jest fajnie. Jasne, że trochę trzeba było ponaginać co nieco, ale zakończenie ostateczne nie jest ani łatwe ani pewnie popularne. Za to swoją logikę ma i na pewno jest zaskakujące. Wydaje mi się, że nie ma co oceniać sezonu jako samodzielnego, bo chodziło o zamknięcie stanu rzeczy, do których wcześniej serial doprowadził i to miało być pozytywne zakończenie. A do tego pewnie na tyle otwarte, żeby dało się pociągnąć dalej spin-offy. No i takie jest. Nie jestem pewien, czy dałoby radę zrobić coś lepszego.
Jeśli ktoś przegapił to od dzisiaj Gra o Tron jest w jakości 4K z Dolby Atmos oraz Dolby Vision w HBO MAX wszystkie sezony odpaliłem na chwilę żeby zobaczyć różnice i prawie kończę pierwszy sezon
Jeśli ktoś przegapił to od dzisiaj Gra o Tron jest w jakości 4K z Dolby Atmos oraz Dolby Vision w HBO MAX wszystkie sezony :] odpaliłem na chwilę żeby zobaczyć różnice i prawie kończę pierwszy sezon :haha