(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
-
Skalpel
Wskaż do odpowiedzi - Widziałem wszystko
- Posty: 1309
- youtube Warszawa
- Rejestracja: 14 lutego 2022, 20:23
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: The Sopranos
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
bardzo dobry film polecam
-
sindar
Wskaż do odpowiedzi - Administrator
-
Expert
- Posty: 7677
- Rejestracja: 30 kwietnia 2009, 10:32
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: No właśnie? Który?
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Na razie to zapowiedź, jeszcze nie widziałem.
Bo się Boi, nowy film Ariego Astera, twórcy Hereditary i Midsommar, tym razem to będzie ciekawe wyzwanie na polu komedii.

Już mi się buzia śmieje.
Nazgulka też na pewno będzie zachwycona.

-
Skalpel
Wskaż do odpowiedzi - Widziałem wszystko
- Posty: 1309
- Rejestracja: 14 lutego 2022, 20:23
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: The Sopranos
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
w weekend idę na to do kina
a jutro w kinie nowy Donato Carrisi czyli "Jestem odchłanią" 


-
sindar
Wskaż do odpowiedzi - Administrator
-
Expert
- Posty: 7677
- Rejestracja: 30 kwietnia 2009, 10:32
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: No właśnie? Który?
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Nie znam tego autora (reżysera/scenarzysty?), ale ciekawie to wygląda.
-
Skalpel
Wskaż do odpowiedzi - Widziałem wszystko
- Posty: 1309
- Rejestracja: 14 lutego 2022, 20:23
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: The Sopranos
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Polecam wcześniejsze filmy Dziewczyna we mgle oraz W labiryncie
-
Nazgul
Wskaż do odpowiedzi - patron
-
maniak serialowy
- Posty: 765
- Rejestracja: 15 maja 2015, 14:34
- Płeć: Kobieta
- Ulubiony Serial: Grey's Anatomy
- Grupa: Project Haven
- Lokalizacja: Land of Mordor
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Czytałam Dziewczynę we mgle, była nawet ok.
Make a plan. Set a goal.
Work toward it.
But every now and then,
look around, drink it in... 'cause this is it.
It might all be gone tomorrow.
Work toward it.
But every now and then,
look around, drink it in... 'cause this is it.
It might all be gone tomorrow.
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Byłem w kinie na Lochach i Smokach - Złodziejski Honor, i się okazało, że to takie bardzo przygodowe fantasy z humorem, nawet dosyć fajne. Nie jest to poważne fantasy jak władca pierścieni, wiedźmin czy gra o tron, raczej coś jak przygodowy drugi conan z Arnim albo te śmieszniejsze momenty z Hobbita, tyle, że nie tak brutalne i bardziej kolorowe. Humor i przygoda w świecie znanych gier rpg. Jeśli ktoś kojarzy takie nazwy jak Forgotten Realms, baldurs gate, sword coast czy icewind dale będzie się czuł jak w domu. Szczerze mówiąc jeśli ktoś tego nie kojarzy to niektóre rozwiązania fabularne mogą go bardzo zdziwić ale i tak polecam bo tu po prostu chodzi o rozrywkę. No i nigdy jeszcze nie widziałem TAKIEJ bitwy ze smokiem XD
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
Lubec
Wskaż do odpowiedzi - Moderator
-
Expert
- Posty: 6344
- Rejestracja: 05 sierpnia 2011, 12:42
- Płeć: Mężczyzna
- Grupa: (XviD asd)
- Lokalizacja: SKP/Wawa
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Trailer tego filmu nie napawał mnie optymizmem, ale pozytywne recenzje zachęciły do wizyty w kinie i nie żałuję. Tak jak Sirm napisał, jest to przygodowe fantasy z dużą dozą humoru (jeżeli ktoś lubi The Legend of Vox Machina to tutaj poczuje się jak w domu) i kilkoma poważniejszymi momentami.Sirm pisze: 06 maja 2023, 19:44 Byłem w kinie na Lochach i Smokach - Złodziejski Honor, i się okazało, że to takie bardzo przygodowe fantasy z humorem, nawet dosyć fajne. Nie jest to poważne fantasy jak władca pierścieni, wiedźmin czy gra o tron, raczej coś jak przygodowy drugi conan z Arnim albo te śmieszniejsze momenty z Hobbita, tyle, że nie tak brutalne i bardziej kolorowe. Humor i przygoda w świecie znanych gier rpg. Jeśli ktoś kojarzy takie nazwy jak Forgotten Realms, baldurs gate, sword coast czy icewind dale będzie się czuł jak w domu. Szczerze mówiąc jeśli ktoś tego nie kojarzy to niektóre rozwiązania fabularne mogą go bardzo zdziwić ale i tak polecam bo tu po prostu chodzi o rozrywkę. No i nigdy jeszcze nie widziałem TAKIEJ bitwy ze smokiem XD
Kilka ciekawych niebanalnych pomysłów i rozwiązań, jak choćby wspomniany przez Sirma smok pokazują, że twórcy znali materiał źródłowy i wykorzystali go w kreatywny sposób. Jest kilka nawiązań i easter eggów, na czele z nawiązaniem do serialu animowanego Dungeons & Dragons.
No i obsada całkiem nieźle się spisuje, z Hugh Grantem na czele. Efekty całkiem dobre (kilka momentów, gdzie są niedopracowane, ale ogólnie stoją na dobrym poziomie). Historia, może nie jest odkrywcza, ale w jednym momencie dość zaskakująca, ale w niej chodzi bardziej o relacje między bohaterami, a z tego wywiązuje się kompetentnie.
Jak ktoś się zastanawia czy obejrzeć, to jak zachęcam i polecam.
-
sindar
Wskaż do odpowiedzi - Administrator
-
Expert
- Posty: 7677
- Rejestracja: 30 kwietnia 2009, 10:32
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: No właśnie? Który?
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Byłem z synem i wyszliśmy naprawdę zadowoleni, polecam jako niezobowiązującą przygodówkę fantasy, co ważne, z udanym humorem.
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Super Mario Bros Film.
Byłem z dziećmi, bo obiecałem, że je zabiorę, ale tak naprawdę sam też bardzo chciałem zobaczyć ten film w kinie. Nie żałuję. To naprawdę najlepszy film o Braciach Mario i z bólem serca aktorska wersja musi ustąpić mu miejsce na podium (No co? Uwielbiam film z '93 i nie rozumiem hejtu jaki się na niego wylewa obecnie). Pozwolę sobie nawet stwierdzić, że to jeden najlepszych filmów na podstawie gier jakie powstały. Jest szalony, głupkowaty, kolorowy, wesoły i napaćkany nawiązaniami do wszelkich produkcji Nintendo do granic możliwości. Do tego nie bierze siebie na poważnie i nie próbuje być czymś więcej niż tylko rozrywką. Ale to co ma robić robi dobrze. Uwielbiam takie wybuchowe mieszanki, ostatnio tak dobrze bawiłem się na na jakiejś animacji na LEGO Przygoda! Przyłapałem się na tym, że kilka razy sam głośno rechotałem ze śmiechu razem z dzieciakami. Bezpretensjonalna rozrywka dla całej rodziny. Nawet mojej żonie się podobał, a ona jest uczulona na głupkowate komedie.
Byłem z dziećmi, bo obiecałem, że je zabiorę, ale tak naprawdę sam też bardzo chciałem zobaczyć ten film w kinie. Nie żałuję. To naprawdę najlepszy film o Braciach Mario i z bólem serca aktorska wersja musi ustąpić mu miejsce na podium (No co? Uwielbiam film z '93 i nie rozumiem hejtu jaki się na niego wylewa obecnie). Pozwolę sobie nawet stwierdzić, że to jeden najlepszych filmów na podstawie gier jakie powstały. Jest szalony, głupkowaty, kolorowy, wesoły i napaćkany nawiązaniami do wszelkich produkcji Nintendo do granic możliwości. Do tego nie bierze siebie na poważnie i nie próbuje być czymś więcej niż tylko rozrywką. Ale to co ma robić robi dobrze. Uwielbiam takie wybuchowe mieszanki, ostatnio tak dobrze bawiłem się na na jakiejś animacji na LEGO Przygoda! Przyłapałem się na tym, że kilka razy sam głośno rechotałem ze śmiechu razem z dzieciakami. Bezpretensjonalna rozrywka dla całej rodziny. Nawet mojej żonie się podobał, a ona jest uczulona na głupkowate komedie.
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
sindar
Wskaż do odpowiedzi - Administrator
-
Expert
- Posty: 7677
- Rejestracja: 30 kwietnia 2009, 10:32
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: No właśnie? Który?
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Gdzieś mi w necie mignęły porównanie do filmów Lyncha, ale nie dajcie się zwieźć, to nie jest trafne porównanie.
Ukraiński Pamfir to bardziej taka opowieść, która kojarzyła mi się z Watahą.
Wszak znów w roli głównej mamy ukraińskie pogranicze (choć tym razem z Rumunią) i lokalny półświatek z przemytnikami w roli głównej.
Całkiem przyzwoita produkcja.
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Gdy ktoś porównuje coś do filmów Lyncha to mnie to osobiście odstrasza zamiast zachęcać.
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
Lubec
Wskaż do odpowiedzi - Moderator
-
Expert
- Posty: 6344
- Rejestracja: 05 sierpnia 2011, 12:42
- Płeć: Mężczyzna
- Grupa: (XviD asd)
- Lokalizacja: SKP/Wawa
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Jestem świeżo po seansie najnowszej części Mission: Impossible i musze przyznać, że Tom Cruse znowu dowiózł kino akcji na najwyższy poziomie. Historia jest świetnie prowadzona, przeciwnik, z którym się mierzy, to zagrożenie wpisujące się świetnie w obecną rzeczywistość, gdzie w wielu dziedzinach zaczyna być coraz popularniejsza sztuczna inteligencja (choć wiadomo, że temat był poruszany w popkulturze już wielokrotnie).
Bezcielesność i nieuchwytność tego przeciwnika, nadaje paranoiczny ton, który musiał być nieco stłumiony poprzez dodanie Gabriela, czarnego charaktera, który uformował Ethana i sprawił, że jest tym, kim jest dzisiaj.
Technicznie nie ma się do czego przyczepić, sceny akcji świetnie poprowadzone i zrealizowane. Aktorsko również jest bardzo dobrze i tu musze dać duży plus za całą żeńską obsadę na czele z Hayley Atwell, która wprowadza dużo świeżości do tej serii.
A i jest polski akcent w postaci Marcina Dorocińskiego w scenie otwierającej film, miły smaczek
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to końcówka, która zamiast budować napięcie przed kolejną częścią, to pozwala na lekkie rozluźnienie... według mnie lepiej sprawdziłby się jakiś cliffhanger.
Bezcielesność i nieuchwytność tego przeciwnika, nadaje paranoiczny ton, który musiał być nieco stłumiony poprzez dodanie Gabriela, czarnego charaktera, który uformował Ethana i sprawił, że jest tym, kim jest dzisiaj.
Technicznie nie ma się do czego przyczepić, sceny akcji świetnie poprowadzone i zrealizowane. Aktorsko również jest bardzo dobrze i tu musze dać duży plus za całą żeńską obsadę na czele z Hayley Atwell, która wprowadza dużo świeżości do tej serii.
A i jest polski akcent w postaci Marcina Dorocińskiego w scenie otwierającej film, miły smaczek

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to końcówka, która zamiast budować napięcie przed kolejną częścią, to pozwala na lekkie rozluźnienie... według mnie lepiej sprawdziłby się jakiś cliffhanger.
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
John Wick 4
Piersza część była fajna. Prosta historia o zemście z lekko zarysowanym, schowanym gdzieś tam przed ludźmi tajemniczym światem płatnych zabójców. Nagły sukces i oczywiście musiała powstać kontynuacja. Więcej, mocniej, intensywniej, ludzie chcą demolki damy im demolkę. Ok, ale przy okazji z głównego bohatera, który miał swoje motywacje powoli zaczęto robić terminatora. Trzecia część już całkowicie olała jakąkolwiek logikę. Świat przedstawiony ma być dziwaczny i klimatyczny, neonowo-dyskotekowy ale jednocześnie całkiem bez sensu. Niezniszczalny Wick jak w grze komputerowej wpada na planszę i musi pozbyć się wszystkich przeciwników aby przejść na następną arenę i tam jest to samo. Co jakiś czas wpada bardziej odporny boss i cutscenka. Jak w grze wystarczy chwilę schować się za murkiem aby wszystkie rany magicznie się wyleczyły. I wreszcie wielki finał, czwarta część, świat normalnych ludzi, niezwiązanych z zabójcami już wogóle przestał istnieć, bohater teleportuje się tam gdzie akurat potrzebuje, nikomu nie przeszkadzają setki trupów na ulicach i wylatujące w powietrze wieżowce, jakiś bełkot o starożytnych zasadach, kuloodporne garnitury i drętwe dialogi. Niektóre fragmenty wyglądały jak scena z Hot Shots 2 gdy Charlie Sheen po prostu rzucił garścią nabojów i zabił kilkunastu przeciwników na raz, tyle że tu to było na poważnie. Nikt już nawet nie udaje, że to gra komputerowa, kwintesencją tego jest sekwencja jakby żywcem wzięta z Hotline Miami z karabinem strzelającym ognistymi nabojami. Praktycznie jak Szybcy i Wściekli, John Wick stał się swoją własną parodią, tyle, że nie śmieszną. Oczywiście nikt nie urwie kurze złotych jaj i skoro jest już zapowiedziany serial i jakiś spin-off to należało wprowadzić nowe postacie, które będą ciągnąć ten cyrk dalej ale mam to kompletnie gdzieś. Lubię filmy akcji, nawet wiele tych głupich filmów akcji, ale one mają jakiś taki urok prostej durnej odmóżdżającej rozrywki, i często są świadome tego czym są, a John Wick to poważnie podany bełkot z postaciami, które praktycznie wszystkie mają kij w dupie i akcją, która tak wiele razy przekroczyła granicę rzeczywistości, że przestała być emocjonująca. Bohatera postrzelili 20 razy? Nic nie szkodzi. Chyba ze cztery razy złamał kręgosłup? Spoko, już wstał. Ma jechać na drugi koniec świata? Pstryk palcami, już tam jest. Zabili go? Tak, ale przeżył. Acha, okej, wzruszenie ramion.
Piersza część była fajna. Prosta historia o zemście z lekko zarysowanym, schowanym gdzieś tam przed ludźmi tajemniczym światem płatnych zabójców. Nagły sukces i oczywiście musiała powstać kontynuacja. Więcej, mocniej, intensywniej, ludzie chcą demolki damy im demolkę. Ok, ale przy okazji z głównego bohatera, który miał swoje motywacje powoli zaczęto robić terminatora. Trzecia część już całkowicie olała jakąkolwiek logikę. Świat przedstawiony ma być dziwaczny i klimatyczny, neonowo-dyskotekowy ale jednocześnie całkiem bez sensu. Niezniszczalny Wick jak w grze komputerowej wpada na planszę i musi pozbyć się wszystkich przeciwników aby przejść na następną arenę i tam jest to samo. Co jakiś czas wpada bardziej odporny boss i cutscenka. Jak w grze wystarczy chwilę schować się za murkiem aby wszystkie rany magicznie się wyleczyły. I wreszcie wielki finał, czwarta część, świat normalnych ludzi, niezwiązanych z zabójcami już wogóle przestał istnieć, bohater teleportuje się tam gdzie akurat potrzebuje, nikomu nie przeszkadzają setki trupów na ulicach i wylatujące w powietrze wieżowce, jakiś bełkot o starożytnych zasadach, kuloodporne garnitury i drętwe dialogi. Niektóre fragmenty wyglądały jak scena z Hot Shots 2 gdy Charlie Sheen po prostu rzucił garścią nabojów i zabił kilkunastu przeciwników na raz, tyle że tu to było na poważnie. Nikt już nawet nie udaje, że to gra komputerowa, kwintesencją tego jest sekwencja jakby żywcem wzięta z Hotline Miami z karabinem strzelającym ognistymi nabojami. Praktycznie jak Szybcy i Wściekli, John Wick stał się swoją własną parodią, tyle, że nie śmieszną. Oczywiście nikt nie urwie kurze złotych jaj i skoro jest już zapowiedziany serial i jakiś spin-off to należało wprowadzić nowe postacie, które będą ciągnąć ten cyrk dalej ale mam to kompletnie gdzieś. Lubię filmy akcji, nawet wiele tych głupich filmów akcji, ale one mają jakiś taki urok prostej durnej odmóżdżającej rozrywki, i często są świadome tego czym są, a John Wick to poważnie podany bełkot z postaciami, które praktycznie wszystkie mają kij w dupie i akcją, która tak wiele razy przekroczyła granicę rzeczywistości, że przestała być emocjonująca. Bohatera postrzelili 20 razy? Nic nie szkodzi. Chyba ze cztery razy złamał kręgosłup? Spoko, już wstał. Ma jechać na drugi koniec świata? Pstryk palcami, już tam jest. Zabili go? Tak, ale przeżył. Acha, okej, wzruszenie ramion.
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
"Bullet Train"
Głupkowaty i bardzo rozrywkowy film sensacyjny. Świetna zabawa, najpierw nie wiadomo o co chodzi, potem już wiadomo mniej więcej ale nie wiadomo co się odwali a na końcu wszystko sklada się jak łamigłówka albo puzzle, wątki się splatają, niesamowite zwroty akcji wchodzą w najbardziej niemożliwy i niepoważny sposób. Wszyscy mają swoje za uszami, agenci, zawodowi mordercy, gangsterzy, banda kolorowych postaci, krew się leje, trupy, eksploze, jadowite węże, głupie hasełka, jaja jak arbuzy. Z drinkiem albo piwem, w piątkowy wieczór, żeby się zrelaksować przy czymś po prostu rozrywkowym idealne. Ma tą przewagę nad opisanym wyżej Jaśkiem Wickiem, że od początku wie, że ma być rozrywką i nie bierze siebie na poważnie, nie ma kija w dupie, smętów, wymyślnych pierdół, przez co wszystkie te nierealne akcje nie przeszkadzają swoim przerysowaniem. Zwykła dobra zabawa.
Głupkowaty i bardzo rozrywkowy film sensacyjny. Świetna zabawa, najpierw nie wiadomo o co chodzi, potem już wiadomo mniej więcej ale nie wiadomo co się odwali a na końcu wszystko sklada się jak łamigłówka albo puzzle, wątki się splatają, niesamowite zwroty akcji wchodzą w najbardziej niemożliwy i niepoważny sposób. Wszyscy mają swoje za uszami, agenci, zawodowi mordercy, gangsterzy, banda kolorowych postaci, krew się leje, trupy, eksploze, jadowite węże, głupie hasełka, jaja jak arbuzy. Z drinkiem albo piwem, w piątkowy wieczór, żeby się zrelaksować przy czymś po prostu rozrywkowym idealne. Ma tą przewagę nad opisanym wyżej Jaśkiem Wickiem, że od początku wie, że ma być rozrywką i nie bierze siebie na poważnie, nie ma kija w dupie, smętów, wymyślnych pierdół, przez co wszystkie te nierealne akcje nie przeszkadzają swoim przerysowaniem. Zwykła dobra zabawa.
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Obejrzałem wreszcie "Spectre", ten film z Bondem gdyby ktoś nie kojarzył. No, dało się to jakoś obejrzeć ale jakie to było nijakie! Ja wiem, że taki scenariusz (
) ale to było aż niemożliwe jakim skrajnym debilem jest tu Bond. I nawet nie o zakończenie z dupy tu chodzi, albo jego zwiazek z Blofeldem tak dramatyczny że aż będący własną parodią, ale same akcje Bonda są bez sensu, zbiór scen gdzie coś się ma wydarzyć ale jedynym powodem, że to coś się wydarza (albo nie) to wola scenarzysty, "ten zły pan musi jeszcze trochę pograć, więc na razie nic mu nie rób nawet jak masz go na widelcu". Padaka.

https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
Nazgul
Wskaż do odpowiedzi - patron
-
maniak serialowy
- Posty: 765
- Rejestracja: 15 maja 2015, 14:34
- Płeć: Kobieta
- Ulubiony Serial: Grey's Anatomy
- Grupa: Project Haven
- Lokalizacja: Land of Mordor
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Pierwszy odcinek serialu After the flood - ołmajgad, jakie to było straszne. Choć nigdy nie rozumiałam idei oglądania na przyśpieszeniu, tak tu po raz pierwszy to zrobiłam, by choć minimalnie przyśpieszyć akcję, takie to były flaczyska z olejem :/ Omijać szerokim łukiem.
Make a plan. Set a goal.
Work toward it.
But every now and then,
look around, drink it in... 'cause this is it.
It might all be gone tomorrow.
Work toward it.
But every now and then,
look around, drink it in... 'cause this is it.
It might all be gone tomorrow.
-
Sirm
Wskaż do odpowiedzi - admin pomocniczy
-
seriale to moja pasja
- Posty: 869
- Rejestracja: 23 grudnia 2007, 13:50
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: Firefly
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
SISU - Druga wojna światowa. Finlandia. Były komandos znajduje złoto, źli naziści chcą mu zabrać złoto, komandos nie chce go oddać. Zaczyna się nawet fajnie, klimatycznie, mało dialogów, krajobrazy. I gdyby to był film wojenny, nawet sensacyjny jak Rambo to ok. Ale potem zaczyna się jatka. Rambo razem z Johnem Wickiem, nawet z Terminatorem mogą głównemu bohaterowi co najwyżej buty czyścić. Efektowne to jest, tu trzeba przyznać rację ale tak od połowy filmu dosłownie włącza mu się tryb nieśmiertelności. Zwyczajnie, jak to tłumaczą, odmówił umierania. No i cokolwiek się stanie, nawet jak wyleci w powietrze na minie to otrzepie się i idzie dalej. Pod koniec to już takie przegięcie, że zamienia się w parodię. Ok, to chyba nawet zdaje się miała być parodia ale taka śmiertelnie poważna, pełna absurdalnie krwawych scen mordowania. Wyszło tak średnio
https://karinaoliteraturze.wordpress.com/
-
primavera
Wskaż do odpowiedzi - znam się
- Posty: 120
- Rejestracja: 16 stycznia 2020, 10:27
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Wichrowe Wzgórza
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Przewrotnie sięgnęłam po After The Flood i rzeczywiście początek nudny ale potem, moim skromnym zdaniem, jest nieco lepiej bo intryga się rozwija. Nie ma szału ale jako miłośniczka Brytyjskich seriali dobrnęłam do końca i cieszę się z tegoNazgul pisze: 22 stycznia 2024, 07:26 Pierwszy odcinek serialu After the flood - ołmajgad, jakie to było straszne. Choć nigdy nie rozumiałam idei oglądania na przyśpieszeniu, tak tu po raz pierwszy to zrobiłam, by choć minimalnie przyśpieszyć akcję, takie to były flaczyska z olejem :/ Omijać szerokim łukiem.

“Jesus, Mary and Joseph and the wee donkey, can we just move this thing along before it drives us all round the bloody bend?”
-
Skalpel
Wskaż do odpowiedzi - Widziałem wszystko
- Posty: 1309
- Rejestracja: 14 lutego 2022, 20:23
- Płeć: Mężczyzna
- Ulubiony Serial: The Sopranos
- Kontakt:
(Niekoniecznie) fajny film (niekoniecznie) wczoraj widziałem
Byłem na SISU w kinie i bawiłem się znakomicieSirm pisze: 28 stycznia 2024, 13:31 Ok, to chyba nawet zdaje się miała być parodia ale taka śmiertelnie poważna, pełna absurdalnie krwawych scen mordowania. Wyszło tak średnio


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość