Legend-Tae Wang Sa Shin Gi (Korea)

Odpowiedz

Emotikony
:) ;) :] :-) :tak :nie :tongue: :D :haha :( :P ;P :smt110 :silent: :smt013 :foch: :nununu: :super: :no :'( :scratch: :niewiem: :salut: :alien: :-)) :* :-* :cygaro: :mur: :tort :piwo: :przybija: :szok: :zaciera:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Legend-Tae Wang Sa Shin Gi (Korea)

autor: amon31 » 27 listopada 2010, 18:32

a ja po pierwszym odcinku mam mieszane uczucia, przeważnie oglądam sci-fi albo kryminalne, zainteresowała mnie ta pozycja ze względu na ową "mitologię" koreańską, ale nie wiem czy przez to przebrnę

autor: kontrast » 06 lipca 2010, 16:25

Zobaczę może na jesień Legend w takim razie

Zauważcie, że w korei potrafią zrobić 40 odcinków godzinnych pokazywanych dwa razy na tydzień w ciągu jednego roku, a w usa 13 i to 40min, nie iwem czy wszystko tak czy tylko superprodukcje..

autor: panjandrum » 06 lipca 2010, 16:20

Jumong jest też w wersjach ok. 260 mb na odcinek. Jakość gorsza od asd, ale bez problemu da się oglądać. Do tego jest też wersja 350 i wersja 700 mb.

ps. Do Jumonga są napisy tylko do pierwszych bodajże 46 odcinków, angielskie do wszystkich.

autor: kontrast » 06 lipca 2010, 15:28

No to ja najpierw obejrzę Legend - najkrótsze,, w xvid asd dostępne
a gdybym zaczął ściągać Jumonga to bym chyba oszalał, nie ma w xvid asd to pewnie z 50gb to zajmuje, jak ja tydzień ściągałem 2gb, ściągnął bym może w 2 miesiące, gdybym nic innego nie robił :D

Legend jest na rapidzie, chomiku i torrentach (pisało że nawet 10 seedów, nie sprawdzałem ale jest to możliwe) i to w xvid asd, więc raczej nie ma problemu, premium na rs ma masa ludzi :]

autor: panjandrum » 06 lipca 2010, 15:04

Nie wiem jakie masz łącze, ale ja ściągałem z tej strony (nie trzeba się rejestrować):
http://www.warezlobby.org/tv-shows/2259 ... -wind.html
Mi szło max-łączem z tego storage.to, bo ściągając z torrenta to można ze starości umrzeć i się nie doczekać ;)

Żeby nie robić offtopa dodam, że Legend jest trochę inny od Kingdom of the Wind i Jumonga. Widać, że mieli większy budżet, są tam dużo lepsze efekty. Natomiast te dwa ostatnie seriale są do siebie bardzo podobne, nawet gra ten sam aktor główną role. Ciężko wybrać, który jest najlepszy. W Jumongu widać, że musieli liczyć się z budżetem, ale za to historia jest, moim zdaniem, najciekawsza i najbardziej rozwinięta, w końcu to aż 81 odcinków. Kingdom... jest za to swoistą kontynuacją Jumonga i całkowitym dopowiedzeniem historii. Nie przeszkadza to jednak oglądać je w odwrotnej kolejności.

autor: Helventis » 06 lipca 2010, 13:47

Legend jest napewno warte obejrzenia. Wysokobudżetowy serial produkcji nie amerykańskiej co widać zarówno w odwzorowaniu epoki jak i innym podejsciu do tematu (jakby to robili amerykanie to wszedzie bylyby wybuchy i latały kończyny bo to kręci amerykańców xd)
A tak na serio to warto choć sprawdzić.
Ja chętnie obejrzałbym Kingdom of the Wind ale chwilowo nie chce mi sie sciagac 36x700MB czyli 25,2GB :/ jak ktos sie nie podejmie w niedługim czasie wystawienia tego to wtedy pobiore w 700-setkach

autor: panjandrum » 06 lipca 2010, 12:34

destiriser pisze:strasznie długi ten serial 24 odcinki 1 godzinne zajmujące razem 5gb.. ale kiedyś i tak obejrzę..
To nie widziałeś Jumonga. 81 ponad godzinnych odcinków, ale obejrzałem wszystkie :) Zresztą Legend i Kingdom of the Wind też.

autor: grego1980 » 06 lipca 2010, 12:14

No właśnie mnie też kusi ten serial. Pewnie niedługo się za niego wezmę. Jak na razie mało miałem styczności z kinem azjatyckim. Zobaczę jak mi będzie się to w ogóle oglądało.

autor: kontrast » 06 lipca 2010, 11:56

:shock: już jest ładnie ;)

strasznie długi ten serial 24 odcinki 1 godzinne zajmujące razem 5gb.. ale kiedyś i tak obejrzę..

autor: grego1980 » 06 lipca 2010, 11:47

Czy wszystko się zgadza? Opis z tytułem i linkiem do U&D?

Legend: Tae Wang Sa Shin Gi [2007]

autor: kontrast » 06 lipca 2010, 11:21

Obrazek

Serial przedstawia historię czterech bogów, strażników króla, który według proroctwa ma przybyć i zjednoczyć krainę Joshin. Jednak zły klan będący potomkami plemienia Tygrysa pragnie zdobyć cztery symbole strażników i zapanować nad światem... Serial na podstawie mitologii koreańskiej. Najdroższa Koreańska produkcja, której budżet wyniósł 50 milionów dolarów. Niesamowite efekty specjalne stworzyła ta sama firma, która robiła efekty do Władcy Pierścieni.

DOWNLOAD

autor: Aye » 02 stycznia 2008, 20:57

Helventis pisze: Myśle że własnie ze względu na ten fakt twórcy zmienili zakonczenie poprostu odpuszczając sobie próbe podjęcia wyzwania stworzenia 2 sezonu.
Jeśli jako wyzwanie rozumiemy zdobycie kolejnych 50 mln $ na dalsze 24 odcinki to rzeczywiście tutaj mógł tkwić problem. Przy ocenie serialu należy wziąć pod uwagę, że był on skierowany do raczej jak najszerszej grupy odbiorców- pewne uproszczenie są zatem nieuniknione (dlatego nie można go łatwo porównywać z produkcjami HBO, czy Showtime, które te stacje mogą bazować na ambitniejszych widzach), a po drugie jest on produkcją azjatycką, co z jednej strony może przekładać się na nieco inna od naszej wrażliwość estetyczną (nie do końca może być zrozumiany), ale jednocześnie przez oglądających z naszego kręgu cywilizacyjnego może być traktowany z większym kredytem zaufania (dyskontując premię za pewną orientalność).
Biorąc to wszystko pod uwagę muszę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych seriali jakie do tej pory widziałem, przynajmniej jeden z najbardziej wciągających. Obejrzałem owe połączenie chińskiej legendy z koreańską historią i mitologią (nie licząc odstępu między obiema częściami) jednym ciągiem w ciągu kilku dni, co do tej pory zdarzyło mi się jedynie w przypadku pierwszego sezonu Atlantisa i Rome (co do swego charakteru znajduje się on gdzieś po środku, między bardziej rozrywkową pierwszą pozycją, a bardziej rozbudowaną i wielowątkową drugą pozycją).
Tae Wang Sa Shin Gi przy tym dla mnie serialem pewnego denerwującego paradoksu. Z jednej strony wydaje się on zdecydowanie zbyt krótki, a z drugiej samo zakończenie jest aż nazbyt długie (gdy odpaliłem pierwszy odcinek najpierw byłem zaskoczony że serial może trwać ponad godzinę, a gdy zorientowałem się, że ma 24 odcinki przygotowałem sie na przysłowiowe krojenie pomidora i ciągłe retrospekcje z życia bohaterów, tego pierwszego nie uświadczymy, a te drugie są tam gdzie być powinny i mogą denerwować tylko w ostatnim odcinku) . Historia budowana konsekwentnie przez 21 odcinków (z których zakończenie każdego stawia nas przed groźba nieprzespanej nocy, gdy wiemy, że już wypadałoby iść spać, ale jesteśmy ciekawi co dalej), jest pośpiesznie kończona w dwóch ostatnich odcinkach i pozostaje nam to nieszczęsne, nielogiczne i po prostu głupie zakończenie z niemiłosiernie dłużącymi się pojedynczymi scenami (wątki melodramatyczne, których szczerze się bałem mając przed sobą serial koreański, na szczęście przez większość fabuły nie raziły, ba nawet często były na drugim planie, ale w ostatnim odcinku, niestety już nie). Tak jak zakończenie serialu jest jego największym minusem (rozwiązanie ze skryptu, jest może mało oryginalne, ale przynajmniej pasuje do konwencji legendy), tak pierwszy odcinek jest jego średnim minusem (wiele osób go widzących może się po prostu zrazić do serialu), z mniejszych plusów ujemnych wymieniłbym może jeszcze strasznie irytującą piosenkę (Thousand Years Love) lecącą na końcu każdego odcinka i pewną, aczkolwiek rzadką niekonsekwencję w nazwach i czasami ich zbytnią dosłowność (<SPOJLER> z Wioską Bez Środków Do Życia na czele </SPOJLER> co może po części wynikać z tłumaczenia).<SPOJLER>Dwa ostatnie odcinki są tym bardziej denerwujące, że tematyka w nich zawarta wystarczyłaby spokojnie na kolejny sezon tj. chociażby sama wojna z Beakje, wprowadzenie skryby-lektora wprowadza wrażenie jakby producenci na siłę chcieli skończyć wszystko w 24 odcinkach</SPOJLER>
Przechodząc zaś do plusów dodatnich nie można nie wspomnieć o:
-wciągającym klimacie opowieści, klasyfikującym ją raczej jako epicką legendę, niż baśń (magia symbolów choć jest osnową fabuły, pojawia się tylko w wyjątkowych momentach dla narracji, tak że czasami może się nam wydawać, że oglądamy serial historyczny, ponadto realizm walk bliższy jest filmom Kurosawy niż współczesnym filmom azjatyckim tj. nie ma biegania po czubkach drzew),
-przyzwoitej, a w niektórych przypadkach naprawdę bardzo dobrej grze aktorskiej (mimo, że co do aktora grającego Dam Duka- pisownia z napisów, miałem z początku wątpliwości, szybko się one rozwiały bo naprawdę pasuje on do roli, ale nadal aktorsko ciekawiej wypada Ho Gae, aktorzy drugoplanowi są naprawdę bardzo dobrze dobrani, a ci których postacie mają wprowadzać do serialu humor są po prostu świetni, o Starszym Plemienia Tygrysa nie wspominając i to nie dlatego, że wprowadza humor, co przy tego typu postaciach wbrew intencjom producentów jest nader łatwo),
-nawet nie banalnej fabule (mimo wszystkich uproszczeń)- mamy bowiem nie tylko poszukiwanie świętych symboli, walkę o władzę, przyjaźń, w tym relację między Dam Dukiem a Ho Gae <SPOJLER>ten wątek mógł być bardziej wyeksponowany, jeśli bowiem Dam Duk decyduje się wymordować 50 sojuszniczych koczowników tylko po to aby uratować życie uciekającemu przed nim Ho Gae, to rozstrzygnięcie ich walki i jej otoczka w ostatnim odcinku jest co najmniej niekonsekwentne w stosunku do dotychczasowej linii fabularnej, a zakończenie ze skryptu byłoby bardziej logiczne </SPOJLER>, a także obecny już w tragediach antycznych wątek kontroli człowieka nad własnym losem i jego zależności od losu-fatum <SPOJLER>moralitet z zakończenia ma tu niby dawać odpowiedź, ale odpowiedź ta wypacza pierwotny scenariusz, więc rozumiem dlaczego scenarzystka się wnerwiła i opublikowała oryginalna wersje na swoim blogu</SPOJLER>
-pięknej stronie wizualnej zdjęć, którą tak lubię w kinie azjatyckim (widać, że dostrzegalna cześć funduszy poszła w plenery, kostiumy i statystów, a nie tylko w komputerowe czary-mary, które swoją drogą wyglada naprawdę nieźle)

Był to pierwszy serial azjatycki jaki widziałem (do anime jeszcze się nie przekonałem i poprzestawałem do tej pory wyłącznie na pełnometrażowych filmach) i było to jedno z moich najbardziej pozytywnych zaskoczeń ostatnich lat (jeśli nie największe). Martwi mnie jednak, że Tae Wang Sa Shin Gi może być samotną perełką wśród morza azjatyckich seriali o desygnacji comedy-romance lub drama-romance (pewną nadzieję żywię wprawdzie do "Ju Mong'a", ale 80 odcinków włącza w mojej głowie dzwonek alarmowy). Bardzo dobra oglądalność w Korei (bynajmniej nie Północnej), duże zainteresowanie serialem w Japonii i na Tajwanie, pozwala mieć nadzieję na sukces kasowy, a co za tym idzie na powstanie podobnych produkcji w przyszłości (zwłaszcza, że w Azja Wschodnia ma środki na finansowanie dużych produkcji).

autor: Helventis » 02 stycznia 2008, 13:42

OMG! to zakonczenie według skryptu jest o wiele lepsze... no i mozna by było wywnioskować po nim że byłaby w planach mozliwa kontynuacja. Myśle że własnie ze względu na ten fakt twórcy zmienili zakonczenie poprostu odpuszczając sobie próbe podjęcia wyzwania stworzenia 2 sezonu. A bardzo szkoda, choc inne czasy to mogloby nie wyjsc serialowi na dobre.

autor: Sorcim » 02 stycznia 2008, 11:19

Co do zakończenia to się zgodzę... mały niesmak pozostaje :(

SPOILER:

Jakby ktoś chciał sobie przeczytać fragment skryptu (chyba) pierwotnego zakończenia to zapraszam na tą stronkę:

http://www.d-addicts.com/forum/viewtopic_52771_330.htm

Strona 23, przedostatni post, znajomość angielskiego wymagana :)

autor: Helventis » 01 stycznia 2008, 23:16

ufff. właśnie skonczyłem oglądać ten serial :D. Jest to pierwszy serial azjatycki jaki oglądałem, i wywarł na mnie takie wrazenie że nie wiem czy (o ile jeszcze jakis obejrze) jakis kolejny bedzie w stanie przebic ten poziomem, rozmachem albo fabułą :D. Bardzo dobra gra aktorów, szczególnie Jumuichiego :D (tego barbarzyńcy xD) ale inni tez wypadają dobrze. Zastanawiam sie tylko skad oni wytrzasneli tego goscia co grał Starszego z Hwachoon (chyba tak sie to pisze), przeciez on wygląda idealnie jak typowy czarny charakter, zły czarnoksieznik itp :D (wiem że napewno zadziałała mocno charakteryzacja no ale gra tego aktora jest dosc przekonująca :P ) . Za to twórcom nalezy sie duzy plus .
Jedyne co mnie wkurzyło i to bardzo to zakonczenie. Wolałbym juz chyba typowy happy-end niz takie cos z na siłe wepchniętym moralitetem na "ładne zakonczenie legendy".
Wiadomo coś może o drugim sezonie, czy cała historia kończy się w 1 sezonie i nie ma szans na koontynuacje?
moim zdaniem wszystko sie domknęło w ostatnim odcinku i sądzę że są małe szanse na kontynuacje. Co najwyzej zrobią cos w podobnym klimacie moze, bo przeciez azjatycka historia/mitologia napewno jest bogata w te czy inne opowieści. Dekoracje odpowiednie dla dawnych czasów mogą użyć z tego serialu, wiec moze jest jakas szansa na cos równie dobrego.

autor: Lisu11 » 01 stycznia 2008, 18:54

Dobre Dobre mój pierwszy serial azjatycki który nie jest anime. Wydaje mi sie to troche dziwne że wydali na to aż 50 mln dolarów wygląda zdecydowanie na mniej(choć może się mylę) Wielkie Dzięki

autor: PaPyS » 30 grudnia 2007, 02:42

Ja dopiero zaczynam wchodzić w te klimaty - dopiero 4 odcinek oglądam, ale o dziwo moja dziewczyna porzyczyła odemnie płytkę z "Legend" 1-12 i obejrzała ją w przeciągu dwóch dni :shock: Dodam tylko, że za serialami ona nie przepada (tylko Prison Break ogląda ze mną). Cały czas nawija o tym serialu mi (jaki to on OCH i ACH), więc muszę ją dogonić i się przekonać.

Dla niej już zasysam drugą paczkę. Dzięki fluid wielkie za tę pozycję.

P.S. Wiadomo coś może o drugim sezonie, czy cała historia kończy się w 1 sezonie i nie ma szans na koontynuacje?

autor: Saga » 29 grudnia 2007, 13:38

dzięki wielkie :D

autor: zmora » 28 grudnia 2007, 20:05

Super dzięki :) nie mogłem się doczekać kolejnych odc.

autor: Liroy » 28 grudnia 2007, 16:17

Dzieeeeeki za moje emocje juz mnie raz wywalili z forum :P ale tym razem sie pohamuje ;/

Na górę