autor: Bostonq » 05 lutego 2012, 22:56
O ile poprzedni odcinek mnie wciągnął, to najnowszy potwierdził najgorsze obawy - pal sześć, że procedural - takimi są "CSI: NY" i inne, a nadal mnie trzymają przy sobie, problem jest inny: to jest po prostu SŁABY procedural. Kurde, takie możliwości, takie tajemnice (tak, jest w ostatnim odcinku wejście do zagadkowego tunelu - ech, pamiętacie, jakie wrażenie robił John Lock siedzący nad światłem z włazu?), a mamy do dyspozycji kiepsko nakręcone i wymyślone łapanie zbrodniarza. Czasem tak się zastanawiam (to trochę tak, jak z karierą Christia Slatera, świetne filmy na początku, a później nie wiedzieć czemu, spadek - patrz blog Quentina), jak to się dzieje, że ci, co mieli świetne pomysły, później nie są w stanie wyprodukować - może nawet nie wybitnego - ale choć dobrego serialu?
Może coś jest w historii Harper Lee, tej pisarki, co stworzyła genialną powieść "Zabić drozda" - pewnie znacie ją też z filmu. Nigdy nic więcej nie napisała. Stephen King zastanawiał się kiedyś - jako autor wieeelu utworów - jak to jest, że Harper Lee nic więcej nie napisała. Taki talent, takie możliwości. A może faktycznie tak jest, że nic więcej nie miała do powiedzenia? Że - owszem, mogła napisać coś nowego - ale nigdy nie byłoby to równie genialne? Może tak samo jest z Abramsem? Tylko, że On próbuje..
O ile poprzedni odcinek mnie wciągnął, to najnowszy potwierdził najgorsze obawy - pal sześć, że procedural - takimi są "CSI: NY" i inne, a nadal mnie trzymają przy sobie, problem jest inny: to jest po prostu SŁABY procedural. Kurde, takie możliwości, takie tajemnice (tak, jest w ostatnim odcinku wejście do zagadkowego tunelu - ech, pamiętacie, jakie wrażenie robił John Lock siedzący nad światłem z włazu?), a mamy do dyspozycji kiepsko nakręcone i wymyślone łapanie zbrodniarza. Czasem tak się zastanawiam (to trochę tak, jak z karierą Christia Slatera, świetne filmy na początku, a później nie wiedzieć czemu, spadek - patrz blog Quentina), jak to się dzieje, że ci, co mieli świetne pomysły, później nie są w stanie wyprodukować - może nawet nie wybitnego - ale choć dobrego serialu?
Może coś jest w historii Harper Lee, tej pisarki, co stworzyła genialną powieść "Zabić drozda" - pewnie znacie ją też z filmu. Nigdy nic więcej nie napisała. Stephen King zastanawiał się kiedyś - jako autor wieeelu utworów - jak to jest, że Harper Lee nic więcej nie napisała. Taki talent, takie możliwości. A może faktycznie tak jest, że nic więcej nie miała do powiedzenia? Że - owszem, mogła napisać coś nowego - ale nigdy nie byłoby to równie genialne? Może tak samo jest z Abramsem? Tylko, że On próbuje..