Po obejrzeniu sezonu 4 muszę się zgodzić z decyzją HBO o zakończeniu serialu po sezonie 5, gdyż daje ona szanse na godne pożegnanie z Boardwalk Empire w pełni chwały.
Sezon 4 BE, który właśnie skończyłem oglądać, był nadal na bardzo przyzwoitym poziomie, niemniej widać zwiastuny lekkiego spadku formy serialu i chyba trochę brak pomysłu na dalsze prowadzenie niektórych wątków.
Czego zabrakło w sezonie 4? W mojej ocenie zabrakło przede wszystkim godnego przeciwnika dla Nucky'ego, który przez cały sezon skupił się prawie wyłącznie na sprawach osobistych i sprawach rodziny brata. Irytowała mnie trochę sprawa bratanka Nucky'ego, który przy niewątpliwie bardzow wysokiej inteligencji i bystrości umysłu
.
W sprawach "biznesowych" dla Nucky'ego nie był równorzędnym przeciwnikiem ani agent Knox, który Van Aldenowi nie dorósł do pięt, ani też dr Narcisse, który tak naprawdę był większym utrapieniem dla Chalky'ego.
W 4 sezonie BE było też trochę wątków kontynuowanych z poprzednich sezonów, z którymi scenarzystom trudno się najwyraźniej rozstać. Takim wątkiem - bardzo nudnym była niewątpliwie sprawa Gillian Darmody, czy też wstawki dotyczące Pani Schroeder,
.
Na plus sezonu to co działo się w Chicago - tam naprawdę mieliśmy do czynienia z prawdziwą gangsterką, której oczekiwaliśmy od BE również w Atlantic City.
W tym też mieście bardzo ciekawie przebiega również ewolucja wspomnianego wyżej Nelsona Van Aldena.
Szkoda, że w sezonie finałowym zabraknie bardzo udanych i ubarwiających serial postaci drugiego planu
Szczególnie w tej ostatniej postaci był nadal duży potencjał, niemniej scenarzystom też chyba zabrakło pomysłu jak ją dalej poprowadzić.
Pozostaje teraz czekać na sezon 5 i liczyć na to, że twórcy Boardwalk Empire będą mieli wystarczającą inwencję, by uniknąć błędów z sezonu 4 i będą potrafili godnie zakończyć losy gangsterskiej ferajny.
Po obejrzeniu sezonu 4 muszę się zgodzić z decyzją HBO o zakończeniu serialu po sezonie 5, gdyż daje ona szanse na godne pożegnanie z Boardwalk Empire w pełni chwały.
Sezon 4 BE, który właśnie skończyłem oglądać, był nadal na bardzo przyzwoitym poziomie, niemniej widać zwiastuny lekkiego spadku formy serialu i chyba trochę brak pomysłu na dalsze prowadzenie niektórych wątków.
Czego zabrakło w sezonie 4? W mojej ocenie zabrakło przede wszystkim godnego przeciwnika dla Nucky'ego, który przez cały sezon skupił się prawie wyłącznie na sprawach osobistych i sprawach rodziny brata. Irytowała mnie trochę sprawa bratanka Nucky'ego, który przy niewątpliwie bardzow wysokiej inteligencji i bystrości umysłu[spoiler]nie pomyślał, że nieznane chemikalia mogą okazać się dla kogoś śmiertelnie niebezpieczne[/spoiler].
W sprawach "biznesowych" dla Nucky'ego nie był równorzędnym przeciwnikiem ani agent Knox, który Van Aldenowi nie dorósł do pięt, ani też dr Narcisse, który tak naprawdę był większym utrapieniem dla Chalky'ego.
W 4 sezonie BE było też trochę wątków kontynuowanych z poprzednich sezonów, z którymi scenarzystom trudno się najwyraźniej rozstać. Takim wątkiem - bardzo nudnym była niewątpliwie sprawa Gillian Darmody, czy też wstawki dotyczące Pani Schroeder, [spoiler]która jakoś przypadkowo musiała wpaść na Arnolda Rothsteina i nie może się wyzwolić z gangsterskiego kręgu[/spoiler].
Na plus sezonu to co działo się w Chicago - tam naprawdę mieliśmy do czynienia z prawdziwą gangsterką, której oczekiwaliśmy od BE również w Atlantic City. [spoiler]Al Capone wreszcie zyskał pełnie władzy[/spoiler] W tym też mieście bardzo ciekawie przebiega również ewolucja wspomnianego wyżej Nelsona Van Aldena.
Szkoda, że w sezonie finałowym zabraknie bardzo udanych i ubarwiających serial postaci drugiego planu [spoiler]Eddiego Kesslera i Richarda Harrowa[/spoiler] Szczególnie w tej ostatniej postaci był nadal duży potencjał, niemniej scenarzystom też chyba zabrakło pomysłu jak ją dalej poprowadzić.
Pozostaje teraz czekać na sezon 5 i liczyć na to, że twórcy Boardwalk Empire będą mieli wystarczającą inwencję, by uniknąć błędów z sezonu 4 i będą potrafili godnie zakończyć losy gangsterskiej ferajny.