Jak NajPhil walczył z ACTA.

Odpowiedz

Emotikony
:) ;) :] :-) :tak :nie :tongue: :D :haha :( :P ;P :smt110 :silent: :smt013 :foch: :nununu: :super: :no :'( :scratch: :niewiem: :salut: :alien: :-)) :* :-* :cygaro: :mur: :tort :piwo: :przybija: :szok: :zaciera:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Jak NajPhil walczył z ACTA.

autor: Yugi_2142 » 28 stycznia 2012, 01:12

LOL, siadł mi dziś na kilka godzin internet i już miałem wzorem najphila koszem na pranie barykadować drzwi... ale się na szczęście okazało że to fałszywy alarm :]

autor: yar » 27 stycznia 2012, 13:29

@najphil - może więcej takich chwil? Czeka cię świetlana przyszłość w internecie ;)

autor: najphil » 27 stycznia 2012, 13:00

Nie, to takie pisanie pod wpływem chwili. Znudziło mi się opisywanie trailerów, bo już wyczerpałem formułę na maksa.

A że ktoś wrzucił na joe to fajnie. Przynajmniej podał autora, a to nie zawsze się zdarza.

autor: asd » 27 stycznia 2012, 12:49

Haha - ubawiłem się do łez - będzie część druga?

autor: AreQ_BAH » 27 stycznia 2012, 10:05

No i proszę gdzie najphilek trafił:
http://www.joemonster.org/art/19238/Pie ... saniu_ACTA
:-)

autor: kacperski » 26 stycznia 2012, 13:46

Jak to czytałem, to bardzo kojarzyło mi się z Jakubem Wędrowyczem : )

autor: Don_Bazylian » 25 stycznia 2012, 19:12

Genialne. Trochę jak walka z wiatrakami :D

autor: Yugi_2142 » 24 stycznia 2012, 22:08

Świetny wpis najphil :ok

autor: Bostonq » 24 stycznia 2012, 20:07

:D Się uśmiałem :) I mam taką cichą nadzieję, że ten dystans, to tak naprawdę, bo fajnie było odpocząć od apokaliptycznej wizji rozsiewanej tu i tam, co tak naprawdę niewiele ma wspólnego z rzeczywistością... ;)

autor: Saga » 24 stycznia 2012, 20:03

do mnie też nie przyszli, a już się szykowałam do jednego z tych super nowoczesnych wiezień z kablówka, satelitą i wifi :D
no cóż cala ACTA to dobry sposób na walkę z bezrobociem jednych pozamykać i niech inni na nich pracują ( i niech sobie dalej seriale oglądają :) a reszcie dać pracę i niech tych zamkniętych pilnuje :ok

autor: yar » 24 stycznia 2012, 18:51

Nieźle się uśmiałem - sytuacja dosyć stresowa a opisana w miły, inteligentny, humorystyczny epos...

Ps. Na mielonce długo nie pociągniesz - miej pod ręką substytut ;)

autor: grego1980 » 24 stycznia 2012, 16:12

Zamiast mielonki wrocławskiej polecam gulasz angielski. :D

autor: nova.nike » 24 stycznia 2012, 15:45

he he, zabawne :D

Jak NajPhil walczył z ACTA.

autor: najphil » 24 stycznia 2012, 08:30

Obrazek

I nadszedł w końcu dzień protestu. Dzień, w którym mieliśmy dać wyraz naszemu oburzeniu na rząd polski, który chciał podpisać ACTA i spowodować wytrącenie Ziemi z jej dotychczasowej orbity. Byłem gotowy na wszystko.

Wcześniej tego dnia napisałem na fejsbuku: Donald Tusk to Debil. Co prawda nie opublikowałem tego, ale i tak było niebezpiecznie. Oni już mają sposoby, by wychwytywać nawet próby takich komentarzy.

W pobliskim sklepie o wdzięcznej nazwie "Rusałka" zakupiłem:
10 puszek z mielonką wrocławską - smacznie i zdrowo,
5 rolek papieru toaletowego - w razie czego zastąpi bandaż,
latarkę na korbkę - na pewno wyłączą prąd
oraz 2 flaszki wódki - bez żadnego powodu.

W domu zabarykadowałem drzwi wypełnionym po brzegi koszem na pranie. Bydlę waży ze 30 kilo, bez semtexu nie wejdą. Zrobiłem pełen blackout, wygaszając wszystkie światła. Wyłączyłem nawet moją nową lodówkę, klasa A++. Sama robi lód, formując go w wymyślne kształty. Sama łączy się ze sklepem, informując czego mi brak - ot taki mały prywatny szpicel. No to jak jest furtka w jedną stronę, to pewnie działa i w drugą. Jeszcze prześlą mi systemem zero-jedynkowym bandę komandosów z GROM-u czy innego pioruna, dojdzie do zwarcia i pożar gotowy.

Przy okazji stwierdziłem, że taka lodówka to całkiem niezły sejf. Wkitrałem więc tam wszystkie cenniejsze rzeczy w domu. Zamknąłem na kluczyk i na wszelki wypadek go połknąłem, żeby nie kusiło po pijaku tam grzebać.

Uzbroiłem się w kij od mopa i zacząłem nocne czuwanie.

Od razu się okazało, że ta latarka to jedna wielka ściema, i to dosłownie. Świeciła tylko, jak się kręciło. Gdy przestawałeś, ogarniały cię ciemności. Spróbuj teraz otworzyć nożem konserwę, jednocześnie kręcąc korbką i nie urżnij sobie przy tym niczego istotnego.

Udało się po 20 próbie, ale połowę mielonki miałem na sobie. Ledwo się zaczęło, a już wyglądało, jakbym dostał postrzał w brzuch.

Nagle zaczęła dzwonić komórka. Tak się wystraszyłem, że z tego wszystkiego zacząłem nakręcać konserwę i mało się latarką nie udławiłem, machinalnie pakując ją do paszczy. Okazało się, że to moja luba:

- Słoneczko, jesteś jutro wolny?
- NIE! Jutro jestem kurewsko szybki i nie dzwoń do mnie więcej, babo, bo mnie namierzą i jeszcze pieprzną mi tu granatem.

Rozłączyłem się gniewnie. Kobiety na wojnie są tak potrzebne jak plaster po ataku napalmem. Se go możesz na koniec przykleić na pieczyste.

Zirytowany odbiłem flaszkę i popijając z wolna, co jakiś czas "paczałem" przez judasza czy nie idą.

O dziwo nie szli. Widać mieli daleko. Przeszedł za to pijany w trzy dupy sąsiad - miałem go nawet wołać, ale nie chciało mi się znów targać tego pieruńskiego kosza. Przeszedł skundlony pies pani Grzybarczyk z naprzeciwka. Przy okazji odkryłem, czemu moja wycieraczka wiecznie capi moczem. Ale tak poza tym to nuuuda, że se z rozpaczy można złamać palec od zbyt intensywnego grzebania w dupie.

Gdzieś tak przy drugiej flaszce zrobiło się jednak jakoś fajniej. Kij od mopa produkcji chińskiej stał się bardziej rozmowny i zaczął mi się zwierzać. Nawet nie wiedziałem, że zostawił dzieci tam w domu i przyjechał tu sprzątać za chlebem. Ja mu się zrewanżowałem opowieścią o moim kumplu, który chwalił się, że układa kostkę Rubika w 60 sekund. I faktycznie to udowodnił. Ot, takie drobne zalety bycia daltonistą.

Tak zleciała mi pierwsza noc oblężenia. Miałem dziś iść do pracy, ale olałem. Teraz jest już jasno, a ja sobie siedzę i próbuję odzyskać kluczyk do kłódki na lodówce. To nie jest miłe zajęcie. Gorzej jednak, że jeśli protest się przedłuży, to na wieczór znowu będę musiał go połknąć... eee, gówniana sprawa.

A dla Loodki - koszyk granatów... albo kiwi.

Na górę