Sookie - na stałym poziomie, czyli bez szału ale nie wk'wia.
Bill - no nieźle, hihihi, sobie Louisiana podupadła - 150(?) letni wampir królem? Biedaczky. Sama kreacja postaci dobra, Bill pokazał trochę pazurków i ogólnie też na plus.
Eric - moja ulubiona postać, motywu z utratą pamięci się nieźle obawiałem, na szczęście wyszło ciekawie i zabawnie, no i nie przeciągali go na siłę.
za to trójkąt Sookie/Eric/Bill to SYF i najsłabsza strona sezonu. Bążeszty mój kochany to chyba było pisane tylko pod nastoletnie fanki "trudnych romansów". W pewnym momencie nie dawało się już na to patrzeć, dobrze że się Sook zlitowała i to zakończyła. Z Alcide'em będzie jej lepiej
Pam - jakoś tak tkliwie w tym sezonie, z mniejszym dystansem do otaczającej rzeczywistości niż wcześniej, ale w sumie co się dziwić gdy ci gnije skóra a maker chce się zabić dla kelnerki z "unbelievably stupid name"
Lafayette - zszedł na psy i szkoda mi się o nim rozpisywać, kiedyś to była mega postać, niestety - monogamia (i magia) mu nie służy.
Jesus - he he pwn3d i dobrze, sympatyczny był gość, zbyt miły dla tego serialu.
Tara - YES! YES! YES! die bitch die, chyba na rozwiązanie tego wątku czekam najbardziej, mam nadzieję że na prawdę zginęła. wk'wiająca od 1x01.
Jason - dalej sympatyczny koleś który ciągle wpada w nowe problemy, jego przemiana w werepanthera była prze kozacka
Jessica - mmm no proszę ale seksowne wampirzątko się nam zrobiło
Sam - strasznie bezpłciowo w tym sezonie, chyba skończył się im już pomysł na tą postać. Dobrze, że zamknęli marny wątek z Tommym i jego żenującą rodzinką.
Hoyt - jw, też bez pomysłu, to już jego matka była ciekawiej wykorzystywana w tym sezonie (świetna postać swoją drogą).
Andy - jako uzależniony od V był dobry ale cieszę się że już to skończyli, na dłuższą metę najbardziej lubię takiego Andy'ego jak w 2 sezonie. Ciekawe w cóż to się znowu wpakował hy hy.
Arlene/Terry - widzę że postanowili trochę namieszać w życiu Terry'ego, szkoda. Czy chociaż jedna osoba nie może być bez "mrocznej przeszłości"? Daliby biedakowi spokój, lubię go. Arlene bez zmian, swoją drogą czy wyjaśnili o co cho z tą szpetną lalką? To była zabawka tego małego mudżiniątka od Mavis?
Crystal - no jej wątek się potoczył inaczej niż myślałem, w sumie miałem nadzieję że dogada się z Jasonem i będą małe werepantherki, szkoda że zrobili z niej pumiastą psychopatkę ;p ale przynajmniej ciałko ładne
Alcide - niby jakiś taki bez wyrazu, ale nie sposób go nie lubić. Szkoda Debbie, to był hot hot wilczek ;p
Szkoda że nie pokazali Buda Dearborne'a, ciekawe co tam u niego
no i oczywiście big bad tego sezonu czyli:
Marnie - kolejny raz mamy świetną aktorkę w tej roli, gra aktorska panny Shaw jest niesamowita, skąd oni w USA biorą takich ludzi? czemu o nich nie było słychać wcześniej? Mam tu na myśli oczywiście również O'Hare czyli madafaken Russell Edgington, bezsprzecznie najlepsza postać tego serialu. No i właśnie - kolejny powód by czekać na piąty sezon... o panie, jak on wróci (a wróci) - co będzie się działo, aż ciężko sobie wyobrazić! Byle tego nie zepsuli, bo oczekiwania mam duże. Ale wierzę w tą ekipę, na razie mnie nie zawiedli.
Wracając do Marnie. Trochę się obawiałem włączenia do uniwersum TB wiedźm, tak jak wcześniej kręciłem nosem na wróżki czy wilkołaki... w sumie wciąż uważam, że najlepiej by było gdyby byli tylko ludzie i wampiry, z okazjonalnymi dziwactwami typu: jakiś shifter i tyle. Nie rozumiem czemu wszędzie tam gdzie są wampiry muszą być też całe legiony innych nadprzyrodzonych. Marnie dała radę, i to jak, jej przemiana w ciągu sezonu była genialna. Kto by na początku pomyślał, że taka skromna, nieśmiała postać odejdzie z takim hukiem? Brawa dla pani Shaw, wykreowała bardzo charyzmatycznego villaina tego sezonu.
Kilka słów na temat finału: mocny, ciekawy i wzruszający, nie spodziewałem się tylu powrotów: babcia, Rene, no i Steve Newlin jako wampir - beeehehe podejrzewałem że tak może skończyć

z drugiej strony w ostatnich dwóch odcinkach nieźle wyrżnęli bohaterów - Tommy, Marcus, Debbie, Jesus, Marnie... itd. Dobrze, bo było dużo dramaturgii a przy okazji pozbyli się tych - w większości - słabych postaci (nie mówię o Marnie, no ale było wiadomo że ona musi umrzeć). Ogólnie chyba najlepszy finał, bo tu dotychczas TB nie szalał.
Jeśli miałbym uszeregować sezony TB w kolejności od najlepszego to: 2, 4, 3, 1.
Moje życzenia na sezon 5? Epickiego chaosu z Russelem w roli głównej, potwierdzenia śmierci Tary, zmarginalizowania shifterów, więcej wampirów, a wilkołaki i wróżki niech tam sobie co jakiś czas wyskakują na drugim planie tak jak to było w S4. Do tego mniej wątków miłosnych i będzie mega, ogólnie jestem dobrej myśli i nie mogę się doczekać. TB to obecnie najciekawszy serial na wakacje, a i w porównaniu z sezonem jesienno-wiosennym wypada bardzo dobrze - bo większość tych naj naj produkcji się już niestety skończyła.