Już gdzieś pisałem, że to największe doświadczenie "growe", w jakim mi się zdarzyło uczestniczyć Ja wiem, że wybory są pozorne i fabuła w gruncie rzeczy jest liniowa, ale nie znam innej gry, w której bym przez pół godziny się zastanawiał, czy lepiej odjechać kamperem czy też też zastrzelić kobietę, która okradła obóz - a tak było we wspomnianym dodatku DODATKU, który zjada większość odcinków serialu na śniadanie, bo cała gra już dawno przeżuła i ekhm, no wiadomo... - wszystkie sezony serialowe Więc czekam na drugi sezon gry, na 4 sezon serialu też, tylko jakby trochę z mniejszymi emocjami
Już gdzieś pisałem, że to największe doświadczenie "growe", w jakim mi się zdarzyło uczestniczyć :) Ja wiem, że wybory są pozorne i fabuła w gruncie rzeczy jest liniowa, ale nie znam innej gry, w której bym przez pół godziny się zastanawiał, czy lepiej odjechać kamperem czy też też zastrzelić kobietę, która okradła obóz - a tak było we wspomnianym dodatku :) DODATKU, który zjada większość odcinków serialu na śniadanie, bo cała gra już dawno przeżuła i ekhm, no wiadomo... - wszystkie sezony serialowe :) Więc czekam na drugi sezon gry, na 4 sezon serialu też, tylko jakby trochę z mniejszymi emocjami :)
AMC rozpoczela prace nad spin offem Walking Dead.
W przypadku Breaking Bad cieszylem sie, ze powstaje spin off,ale w koncu BB sie definitywnie konczy i Better Call Saul wypelni (mam nadzieje)pustke po swietnym BB.
Natomiast zastanawiam sie czy 2 rownolegle seriale o zombie w tym samym continuum to nie przesada....
AMC rozpoczela prace nad spin offem Walking Dead. W przypadku Breaking Bad cieszylem sie, ze powstaje spin off,ale w koncu BB sie definitywnie konczy i Better Call Saul wypelni (mam nadzieje)pustke po swietnym BB. Natomiast zastanawiam sie czy 2 rownolegle seriale o zombie w tym samym continuum to nie przesada....
I wystartował 4 sezon. Tak jak wspominałem komentując ostatni odcinek, zdaje się, że sielanka z obozowiskiem szybko się skończy. I to w całkiem ciekawy sposób, o ile koniec odcinka jest rzeczywistą prognozą katastrofy. Dla mnie bomba, bo zdecydowanie wolę, gdy grupa jest mniejsza. Inne dylematy, inna dynamika i paradoksalnie, większe możliwości dla scenarzystów. Czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji.
Jeden błąd techniczny. Zasugerowano, że część mieszkańców obozu zajmuje się na co dzień oczyszczaniem perymetru, przekuwając łby szwendaczom zbliżającym się do ogrodzenia. W szerszym ujęciu widać jednak, że przedpole jest prawie puste, a po 30 dniach takiej roboty powinno być zasłane "trupami trupów".
Jako że większość dyskutantów ostatnio odpuściła, będę se teraz mógł pisać co mi do łba strzeli, bez obawy, że mi ktoś zarzuci konfabulowanie
I wystartował 4 sezon. Tak jak wspominałem komentując ostatni odcinek, zdaje się, że sielanka z obozowiskiem szybko się skończy. I to w całkiem ciekawy sposób, o ile koniec odcinka jest rzeczywistą prognozą katastrofy. Dla mnie bomba, bo zdecydowanie wolę, gdy grupa jest mniejsza. Inne dylematy, inna dynamika i paradoksalnie, większe możliwości dla scenarzystów. Czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji.
Jeden błąd techniczny. Zasugerowano, że część mieszkańców obozu zajmuje się na co dzień oczyszczaniem perymetru, przekuwając łby szwendaczom zbliżającym się do ogrodzenia. W szerszym ujęciu widać jednak, że przedpole jest prawie puste, a po 30 dniach takiej roboty powinno być zasłane "trupami trupów".
Jako że większość dyskutantów ostatnio odpuściła, będę se teraz mógł pisać co mi do łba strzeli, bez obawy, że mi ktoś zarzuci konfabulowanie :)
Premiera dobra, chociaż bez zachwytów z mojej strony. Dopiero ostatnia minuta zakreśliła ciekawy wątek. Na wszelki wypadek ładuję całość w spoiler:
Spoiler:
Swoją drogą sporo czasu poświęcono w tym odcinku na zwierzęta - świnki, dzik (czy co to tam było w lesie). Może wirus zombie się zmutuje i przeniesie na zwierzęta? Bo tradycyjne zombie przestały być straszne (nawet w dużych liczbach) już kilka sezonów temu. A takie powiedzmy wilko-zombie mogłyby stanowić prawdziwe zagrożenie. Zresztą, czy przypadek tego dzieciaka w okularach nie oznacza, że wirus zaczął atakować jeszcze żyjących ludzi (czyli wspomniana mutacja)? Czy może dzieciak był po prostu chory?
Premiera dobra, chociaż bez zachwytów z mojej strony. Dopiero ostatnia minuta zakreśliła ciekawy wątek. Na wszelki wypadek ładuję całość w spoiler: [spoiler]Swoją drogą sporo czasu poświęcono w tym odcinku na zwierzęta - świnki, dzik (czy co to tam było w lesie). Może wirus zombie się zmutuje i przeniesie na zwierzęta? Bo tradycyjne zombie przestały być straszne (nawet w dużych liczbach) już kilka sezonów temu. A takie powiedzmy wilko-zombie mogłyby stanowić prawdziwe zagrożenie. Zresztą, czy przypadek tego dzieciaka w okularach nie oznacza, że wirus zaczął atakować jeszcze żyjących ludzi (czyli wspomniana mutacja)? Czy może dzieciak był po prostu chory?[/spoiler]
Tak trochę się prześlizgałem po tym odcinku, nie budował on napięcia, które można pamiętać z pierwszych i środkowych odcinków poprzedniego sezonu. Jest logiczną kontynuacją tego, co ujrzeliśmy w finale poprzednika i to wszystko. Wtedy, gdy nie bardzo wiadomo, co napisać, to znak, że serial ugrzązł w rozwiązaniach może i dobrych, nadal ciekawych, ale nie do końca wzbudzających jakieś wrażenia. Choć nie, jedno mi się wzbudziło, uczucie irytacji. Po raz enty, w ramach edukacji narodów, alkohol okazał się tym złym, przez którego nawet zombie są w stanie spaść ludziom na głowy.. Takie to trochę męczące i zupełnie nieoryginalne. Przecież równie dobrze mógł stać przy półce z kefirami, truposze i tak przecież muszą się w tym świecie pojawić.
Tak trochę się prześlizgałem po tym odcinku, nie budował on napięcia, które można pamiętać z pierwszych i środkowych odcinków poprzedniego sezonu. Jest logiczną kontynuacją tego, co ujrzeliśmy w finale poprzednika i to wszystko. Wtedy, gdy nie bardzo wiadomo, co napisać, to znak, że serial ugrzązł w rozwiązaniach może i dobrych, nadal ciekawych, ale nie do końca wzbudzających jakieś wrażenia. Choć nie, jedno mi się wzbudziło, uczucie irytacji. Po raz enty, w ramach edukacji narodów, alkohol okazał się tym złym, przez którego nawet zombie są w stanie spaść ludziom na głowy.. Takie to trochę męczące i zupełnie nieoryginalne. Przecież równie dobrze mógł stać przy półce z kefirami, truposze i tak przecież muszą się w tym świecie pojawić.
Uff, drugi odcinek ma kilka naprawdę mocnych scen. Dochodzi do tego, po raz pierwszy w szerszym ujęciu ukazany problem, związany z tym, że wszyscy już są zarażeni. Nawet najlepsze ogrodzenie nie jest już żadną gwarancją. Wystarczy przypadkowa śmierć kogoś w obozie, by szlag trafił wszystkie zabezpieczenia.
Uff, drugi odcinek ma kilka naprawdę mocnych scen. Dochodzi do tego, po raz pierwszy w szerszym ujęciu ukazany problem, związany z tym, że wszyscy już są zarażeni. Nawet najlepsze ogrodzenie nie jest już żadną gwarancją. Wystarczy przypadkowa śmierć kogoś w obozie, by szlag trafił wszystkie zabezpieczenia.
Wypowiedz George Romero na temat reżyserii WD.
"Pytano mnie czy wyreżyseruję kilka odcinków The Walking Dead, ja jednak nie chcę być tego częścią", powiedział zdecydowanie Romero. "Tak naprawdę to zwykła opera mydlana w której od czasu do czasu pojawi się zombie. Ja zawsze używałem ich w postaci satyry albo krytyki politycznej i uważam, że w dzisiejszych czasach tego brakuje"
Wypowiedz George Romero na temat reżyserii WD. "Pytano mnie czy wyreżyseruję kilka odcinków The Walking Dead, ja jednak nie chcę być tego częścią", powiedział zdecydowanie Romero. "Tak naprawdę to zwykła opera mydlana w której od czasu do czasu pojawi się zombie. Ja zawsze używałem ich w postaci satyry albo krytyki politycznej i uważam, że w dzisiejszych czasach tego brakuje"
Obejrzałem w końcu dwa najnowsze odcinki. Faktycznie, jest parę mocnych scen, ciekawe jest zachowanie Ricka, w ogóle te zagrożenie, które przyszło nie do końca ze strony zombie, no i Carol, która wydaje się w pewnym sensie główną postacią ostatnich epizodów. Bardzo dobrze wykreowana bohaterka. Bardziej niż wcześniej wyczuwalny jest taki powiew apokaliptyczności, beznadziei, a to akurat zapisuję na plus. Ogólnie nie jest na razie źle.
Obejrzałem w końcu dwa najnowsze odcinki. Faktycznie, jest parę mocnych scen, ciekawe jest zachowanie Ricka, w ogóle te zagrożenie, które przyszło nie do końca ze strony zombie, no i Carol, która wydaje się w pewnym sensie główną postacią ostatnich epizodów. Bardzo dobrze wykreowana bohaterka. Bardziej niż wcześniej wyczuwalny jest taki powiew apokaliptyczności, beznadziei, a to akurat zapisuję na plus. Ogólnie nie jest na razie źle.
Kiedy reklamowano ten serial przed premierą, mówiono, że będzie to realistyczna wizja człowieka w obliczu globalnej katastrofy. Brałem te przechwałki z przymrużeniem oka, bo wiele już takich zapowiedzi słyszałem. Były nawet przy promocji "Revolution"
Jednak to jest jedyny serial, który spełnił te obietnice. Jedyny, w którym moralne rozterki nie przesłaniają pragmatyzmu. Jedyny, w którym nie wkurzam się na głupotę bohaterów. Są mocniejsze i słabsze odcinki, jednak wszystkie trzymają pewien poziom, nie obrażają inteligencji widza, nie słodząc odbiorcy i nie tworząc sztucznych problemów tylko po to, by ukazać szlachetność głównych bohaterów, z tym pokutującym humanistycznym przekonaniem, że świat wokół może się walić i palić, ale my musimy zachować człowieczeństwo. Jestem pod wielkim wrażeniem.
Kiedy reklamowano ten serial przed premierą, mówiono, że będzie to realistyczna wizja człowieka w obliczu globalnej katastrofy. Brałem te przechwałki z przymrużeniem oka, bo wiele już takich zapowiedzi słyszałem. Były nawet przy promocji "Revolution" :)
Jednak to jest jedyny serial, który spełnił te obietnice. Jedyny, w którym moralne rozterki nie przesłaniają pragmatyzmu. Jedyny, w którym nie wkurzam się na głupotę bohaterów. Są mocniejsze i słabsze odcinki, jednak wszystkie trzymają pewien poziom, nie obrażają inteligencji widza, nie słodząc odbiorcy i nie tworząc sztucznych problemów tylko po to, by ukazać szlachetność głównych bohaterów, z tym pokutującym humanistycznym przekonaniem, że świat wokół może się walić i palić, ale my musimy zachować człowieczeństwo. Jestem pod wielkim wrażeniem.
Pod wielkim wrażeniem to może nie jestem, ale pod znacznym - tak. Najnowszy odcinek przynosi decyzję na miarę tych, z którymi mogli się zetknąć grający w dzieło Tell Tale Games, czyli również i ja (obecnie rozważam, czy od razu nabyć drugi sezon, czy czekać na obniżki - szybkie dość, ale coś czuję, że się złamię i tyle będzie z postanowienia, żeby nie kupować nic od razu, tylko czekać i nabyć za przysłowiowego dolara). Rick musiał zadecydować i zadecydował, moim zdaniem... słusznie, choć z tego, co wyczytałem w sieci, większość uważa inaczej.
Spoiler:
Carol jest świetną postacią, mam nadzieję, że powróci, ale logika serialu nakazywała, żeby właśnie tak postąpił - przekroczyła ona pewne granice, których do tej pory nikt nie przekraczał, a to, że uczyniła to w słusznej sprawie - pozwoliło Rickowi dać jej drugą szansę. Tak myślę, że postąpiłbym podobnie, choć to czysta teoria i w sumie czcze gdybanie.
Do tego mamy - choć nie lubię, bo to zbyt oczywiste - niezły wątek plecaka i jego zawartości, co w sumie jest dość oryginalne, jak tak szczerze o tym pomyśleć. Bo ta postać powinna się zmienić po szczerej rozmowie z Derylem, a jednak znowu popełnił ten sam błąd. To jest chyba ta konsekwencja w przedstawianiu zachowań bohaterów, o której pisze najphil. Faktycznie, to niezwykle mocna strona serialu.
Pod wielkim wrażeniem to może nie jestem, ale pod znacznym - tak. Najnowszy odcinek przynosi decyzję na miarę tych, z którymi mogli się zetknąć grający w dzieło Tell Tale Games, czyli również i ja (obecnie rozważam, czy od razu nabyć drugi sezon, czy czekać na obniżki - szybkie dość, ale coś czuję, że się złamię i tyle będzie z postanowienia, żeby nie kupować nic od razu, tylko czekać i nabyć za przysłowiowego dolara). Rick musiał zadecydować i zadecydował, moim zdaniem... słusznie, choć z tego, co wyczytałem w sieci, większość uważa inaczej.
[spoiler]Carol jest świetną postacią, mam nadzieję, że powróci, ale logika serialu nakazywała, żeby właśnie tak postąpił - przekroczyła ona pewne granice, których do tej pory nikt nie przekraczał, a to, że uczyniła to w słusznej sprawie - pozwoliło Rickowi dać jej drugą szansę. Tak myślę, że postąpiłbym podobnie, choć to czysta teoria i w sumie czcze gdybanie.[/spoiler]
Do tego mamy - choć nie lubię, bo to zbyt oczywiste - niezły wątek plecaka i jego zawartości, co w sumie jest dość oryginalne, jak tak szczerze o tym pomyśleć. Bo ta postać powinna się zmienić po szczerej rozmowie z Derylem, a jednak znowu popełnił ten sam błąd. To jest chyba ta konsekwencja w przedstawianiu zachowań bohaterów, o której pisze najphil. Faktycznie, to niezwykle mocna strona serialu.
najphil pisze:...że świat wokół może się walić i palić, ale my musimy zachować człowieczeństwo. Jestem pod wielkim wrażeniem.
Nie oglądam już tego serialu, ale ...wg mnie całe przesłanie, przesłaniała mi nierealistyczna otoczka. W sumie, co za różnica? Zombi czy latające rekiny?
[quote="najphil"]...że świat wokół może się walić i palić, ale my musimy zachować człowieczeństwo. Jestem pod wielkim wrażeniem.[/quote] Nie oglądam już tego serialu, ale ...wg mnie całe przesłanie, przesłaniała mi nierealistyczna otoczka. W sumie, co za różnica? Zombi czy latające rekiny? :)
Akurat otoczka - czyli zombie - absolutnie nie jest tu ważna. To faktycznie mogłyby być golasy z widłami zamiast penisa albo dziewczynki atakujące pierogami. Dokładnie ten zarzut stawiał ojciec chrzestny motywu żywych trupów - George Romero. To jest tylko tło, które ma usprawiedliwić apokaliptyczną wizje świata oraz być nieustannym i realnym zagrożeniem dla wszystkich bohaterów. Dlatego większość miłośników zombie odpadła po kilku odcinkach.
Mało realistyczna konwencja i punkt wyjścia dla serialu nie może jednak przesłaniać faktu, że to co najważniejsze, czyli opowieść o ludziach ich przemianie, zatracaniu wartości, traumach, decyzjach, mierzeniu się z konsekwencjami własnych czynów, twórcy przedstawili w sposób niezwykle przekonujący, odważnie mierząc się z tematem. A do tej pory nikt nawet nie próbował tego robić.
Akurat otoczka - czyli zombie - absolutnie nie jest tu ważna. To faktycznie mogłyby być golasy z widłami zamiast penisa albo dziewczynki atakujące pierogami. Dokładnie ten zarzut stawiał ojciec chrzestny motywu żywych trupów - George Romero. To jest tylko tło, które ma usprawiedliwić apokaliptyczną wizje świata oraz być nieustannym i realnym zagrożeniem dla wszystkich bohaterów. Dlatego większość miłośników zombie odpadła po kilku odcinkach.
Mało realistyczna konwencja i punkt wyjścia dla serialu nie może jednak przesłaniać faktu, że to co najważniejsze, czyli opowieść o ludziach ich przemianie, zatracaniu wartości, traumach, decyzjach, mierzeniu się z konsekwencjami własnych czynów, twórcy przedstawili w sposób niezwykle przekonujący, odważnie mierząc się z tematem. A do tej pory nikt nawet nie próbował tego robić.
I weź tu pisz, skonfrontuj się z elementarnym dylematem najnowszego odcinka... Czekaj na dialog... I tak się pokłócą o coś, co jest oczywiste. Już dawno wiadomo, że dekoracje, sztafaż to kwestia wyboru estetycznego, upodobań - Dick pisał s-f, a stawiał pytania, od których wielu twórców głównonurtowych uschłyby palce przy klawiaturze, a nijak by tego nie ogarnęli. Zombie to też pewna konwencja, ze stosem pytań o ludzką nieśmiertelność (świetne kwestie tych dzieci, co im ojciec odszedł - z ostatnich odcinków - no przecież wracają, pal sześć że w koszmarnej formie, ale może lepiej tak, niż w ogóle...), aczkolwiek nie każdy może, chce "zawiesić niewiarę" i skupić się na kwestiach ludzkich, bo o tym jest ten serial. Ale nie jest takie podejście ani gorsze, ani lepsze. Ja zombie uwielbiam, ale rozumiem tych, którzy - nie.
I weź tu pisz, skonfrontuj się z elementarnym dylematem najnowszego odcinka... Czekaj na dialog... I tak się pokłócą o coś, co jest oczywiste. Już dawno wiadomo, że dekoracje, sztafaż to kwestia wyboru estetycznego, upodobań - Dick pisał s-f, a stawiał pytania, od których wielu twórców głównonurtowych uschłyby palce przy klawiaturze, a nijak by tego nie ogarnęli. Zombie to też pewna konwencja, ze stosem pytań o ludzką nieśmiertelność (świetne kwestie tych dzieci, co im ojciec odszedł - z ostatnich odcinków - no przecież wracają, pal sześć że w koszmarnej formie, ale może lepiej tak, niż w ogóle...), aczkolwiek nie każdy może, chce "zawiesić niewiarę" i skupić się na kwestiach ludzkich, bo o tym jest ten serial. Ale nie jest takie podejście ani gorsze, ani lepsze. Ja zombie uwielbiam, ale rozumiem tych, którzy - nie.
No, niestety. Mało realistyczna otoczka skutecznie zasłania mi dylematy ludzkie.
Przywykłam ścierać się z zagrożeniem prawdziwym, realnym bądź potencjalnie realnym.
Wiadomo, człowiek uczy się reakcji, modyfikuje swoje zachowanie, a i wartości niekiedy dewaluuje w konfrontacji z wrogiem i zagrożeniem jakie on stwarza. Zachodzi pewna interakcja między stronami.
Wybaczcie, sposób radzenia sobie w obliczu inwazji zombi zupełnie mnie nie pociąga, jest tyle smrodu, brudu i zagrożeń w realu i nie pojmuję dlaczego mam dylematy ludzkie rzucać na tło wypełnione "żywymi" trupami. Odczytuję takie działanie jako zabieg czysto kosmetyczny i pozbawiony sensu, i właśnie, w moim odbiorze, stanowiący element odrzucający mnie od przeżywania tragedii wiszącej nad bohaterami,w sposób refleksyjny. Bo zombi wzbudza śmiech, a nie lęk i przy nawet dużej dozie samozaparcia nie jestem w stanie przejmować się przeżywaniem traumy, którą chce mi się opakować w rozkładające się flaki.
Dlatego serialu nie oglądam.
I wcale się nie kłócę, po prostu wyrażam własną opinię na temat.
No, niestety. Mało realistyczna otoczka skutecznie zasłania mi dylematy ludzkie. Przywykłam ścierać się z zagrożeniem prawdziwym, realnym bądź potencjalnie realnym. Wiadomo, człowiek uczy się reakcji, modyfikuje swoje zachowanie, a i wartości niekiedy dewaluuje w konfrontacji z wrogiem i zagrożeniem jakie on stwarza. Zachodzi pewna interakcja między stronami. Wybaczcie, sposób radzenia sobie w obliczu inwazji zombi zupełnie mnie nie pociąga, jest tyle smrodu, brudu i zagrożeń w realu i nie pojmuję dlaczego mam dylematy ludzkie rzucać na tło wypełnione "żywymi" trupami. Odczytuję takie działanie jako zabieg czysto kosmetyczny i pozbawiony sensu, i właśnie, w moim odbiorze, stanowiący element odrzucający mnie od przeżywania tragedii wiszącej nad bohaterami,w sposób refleksyjny. Bo zombi wzbudza śmiech, a nie lęk i przy nawet dużej dozie samozaparcia nie jestem w stanie przejmować się przeżywaniem traumy, którą chce mi się opakować w rozkładające się flaki. Dlatego serialu nie oglądam. I wcale się nie kłócę, po prostu wyrażam własną opinię na temat.
Kicia no co ty
Mnie mimo pewnego już zaawansowanego wieku wpierw urzekł komiks Walking dead, serial się różni ale o to samo chodzi. W pewnym systemie społecznym, gdzie karty są rozdane , kasę trzymają trusty i kartele, gdzie jesteś sprzątaczem , policjantem, dziwką, gońcem w korpo wbrew mitom o pucybucie milionerze wyżej .... nie podskoczysz. A tu nagle wielkie pierdut świat sie zmienia, wszelkie układy poszły w las , frajer staje się liderem a postrach osiedla sika w gatki ze strachu kiedy widzi hordy chcące go zeżreć i vice versa .
Te właśnie wewnętrzne i zewnętrzne przemiany, wola przetrwania, wpływ decyzji na życie bohaterów, to jest ważne, pytanie tylko czy sposób w jaki zostało to zagrane wzbudza zachwyt czy irytacje ?
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2013, 00:37 przez brexerb, łącznie zmieniany 1 raz.
Kicia no co ty :) Mnie mimo pewnego już zaawansowanego wieku wpierw urzekł komiks Walking dead, serial się różni ale o to samo chodzi. W pewnym systemie społecznym, gdzie karty są rozdane , kasę trzymają trusty i kartele, gdzie jesteś sprzątaczem , policjantem, dziwką, gońcem w korpo wbrew mitom o pucybucie milionerze wyżej .... nie podskoczysz. A tu nagle wielkie pierdut świat sie zmienia, wszelkie układy poszły w las , frajer staje się liderem a postrach osiedla sika w gatki ze strachu kiedy widzi hordy chcące go zeżreć i vice versa . Te właśnie wewnętrzne i zewnętrzne przemiany, wola przetrwania, wpływ decyzji na życie bohaterów, to jest ważne, pytanie tylko czy sposób w jaki zostało to zagrane wzbudza zachwyt czy irytacje ?
jc-k pisze:Dlatego serialu nie oglądam.
I wcale się nie kłócę, po prostu wyrażam własną opinię na temat.
Super. Nie ma to jak opiniować nie znając czegoś, na temat czegoś wyraża się opinię.
Chociaż, nie - w sumie masz rację. Można opiniować.
Nie oglądałam Breaking Bad (poza odcinkiem pilotującym) i sformułowałam sobie po tym odcinku opinię o tym że to serial nie dla mnie i kompletnie mnie nie interesuje a główny bohater jest ohydny.I nie oglądałam dalej a echa docierające do mnie na temat serialu utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
[quote="jc-k"]Dlatego serialu nie oglądam. I wcale się nie kłócę, po prostu wyrażam własną opinię na temat.[/quote]
Super. Nie ma to jak opiniować nie znając czegoś, na temat czegoś wyraża się opinię.
Chociaż, nie - w sumie masz rację. Można opiniować. Nie oglądałam Breaking Bad (poza odcinkiem pilotującym) i sformułowałam sobie po tym odcinku opinię o tym że to serial nie dla mnie i kompletnie mnie nie interesuje a główny bohater jest ohydny.I nie oglądałam dalej a echa docierające do mnie na temat serialu utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
Beata, ja rozumiem, że chcesz mi dopiec, ale może przeczytaj dokładnie co pisałam na stronie ad mojego oglądactwa tego serialu. Może jakaś inna refleksja przyjdzie Ci do głowy.
Beata, ja rozumiem, że chcesz mi dopiec, ale może przeczytaj dokładnie co pisałam na stronie ad mojego oglądactwa tego serialu. Może jakaś inna refleksja przyjdzie Ci do głowy.