Bostonq musisz nadrobić zaległości
Lostów niestety nie skończyłem, ale ciągle mam zamiar kiedyś hurtem obejrzeć. Jednak Swayer w Inteligence sądząc po trailerze może rzeczywiście wrócić do świata seriali. Oby tylko oglądalność dopisała.
Bostonq musisz nadrobić zaległości :) Lostów niestety nie skończyłem, ale ciągle mam zamiar kiedyś hurtem obejrzeć. Jednak Swayer w Inteligence sądząc po trailerze może rzeczywiście wrócić do świata seriali. Oby tylko oglądalność dopisała.
Tak naprawdę serial jest na 7, ale dodałem 1 pkt. za świetną obsadę drugoplanową. Twórcy często zapominają, że to właśnie tło nadaje serialowi wymiar, który sprawia, że nawet kilka sezonów nie nudzi. W obsadzie znalazło się miejsce dla prześlicznej Meghan Ory w roli ochroniarza, Michael Rady, jako jednego z agentów oraz Elden Henson, którego najbardziej pamiętam z "Efektu motyla" - bardzo fajne towarzystwo.
Serial w ewidentny sposób stara się wzorować na PoI, ale trudno się dziwić. Skoro coś ładnie zapracowało raz, to warto naśladować. Nawet charakterystyczny tekst z końca każde odcinka - Stay Tuned For My Next Episode - jest tu powtórzony, co staje się, chyba niezamierzonym znakiem rozpoznawczym seriali z wiodącą rolą bohaterów z "Lost".
Akcja jest na całkiem przyzwoitym poziomie, strzelaniny i walki mogą się podobać, więc pewnie dostaniemy drugi sezon, o ile twórcy postarają się nas zaciekawić i wynieść serial poza ramy "procedurala". A miejsca jest na to sporo i powoli odkrywana tajemnica zaginionej żony, która stałą się terrorystką, może być ładną klamrą dla całości.
Za to rozśmieszyło mnie wspomnienie w serialu o myśliwcu F35, jako amerykańskiej super broni. Norwegowie wydali na ten samolot równowartość narodowego dochodu jakiegoś mniejszego kraju, a dostali złom, który już na dzień dobry miał ponad 800 usterek, z którymi już od miesięcy walczą.
Tak naprawdę serial jest na 7, ale dodałem 1 pkt. za świetną obsadę drugoplanową. Twórcy często zapominają, że to właśnie tło nadaje serialowi wymiar, który sprawia, że nawet kilka sezonów nie nudzi. W obsadzie znalazło się miejsce dla prześlicznej Meghan Ory w roli ochroniarza, Michael Rady, jako jednego z agentów oraz Elden Henson, którego najbardziej pamiętam z "Efektu motyla" - bardzo fajne towarzystwo.
Serial w ewidentny sposób stara się wzorować na PoI, ale trudno się dziwić. Skoro coś ładnie zapracowało raz, to warto naśladować. Nawet charakterystyczny tekst z końca każde odcinka - Stay Tuned For My Next Episode - jest tu powtórzony, co staje się, chyba niezamierzonym znakiem rozpoznawczym seriali z wiodącą rolą bohaterów z "Lost".
Akcja jest na całkiem przyzwoitym poziomie, strzelaniny i walki mogą się podobać, więc pewnie dostaniemy drugi sezon, o ile twórcy postarają się nas zaciekawić i wynieść serial poza ramy "procedurala". A miejsca jest na to sporo i powoli odkrywana tajemnica zaginionej żony, która stałą się terrorystką, może być ładną klamrą dla całości.
Za to rozśmieszyło mnie wspomnienie w serialu o myśliwcu F35, jako amerykańskiej super broni. Norwegowie wydali na ten samolot równowartość narodowego dochodu jakiegoś mniejszego kraju, a dostali złom, który już na dzień dobry miał ponad 800 usterek, z którymi już od miesięcy walczą.
Z kolei dla mnie pierwszy odcinek to spore rozczarowanie... Nuda, wtórność, niemrawi bohaterowie, sztampowe wątki, brak iskry, która by pozwalała mieć nadzieję, że będzie z tego coś dobrego. Przepraszam Sam motyw, ekhm, "Intersektu" ciekawy, choć jako wierny fan "Chucka" wolałem to w wersji komediowej Aczkolwiek doceniam ideę, można to fajnie wykorzystać. Cały czas myślę o tym drugim planie, co pisze najphil - na pewno to moja wina, ale go nie zauważyłem... Stereotypowe figurki ulepione ze scenariuszowej gliny amerykańskich kursów kreatywnego pisania. W sumie główne postaci też - szukający żony niesubordynowany żołnierz o gołębim sercu, plus doskonała agentka, którą nieustannie w odcinku trzeba ratować, choć to ona miała ratować wszystkich... Naprawdę jest mi przykro, bo chciałem wiadomego aktora zobaczyć w czymś dobrym. Nie zobaczyłem. Popatrzę jeszcze na kilka odcinków, ale chyba nie utrzymam się przy ekranie, w końcu ileż można czasu tracić na przeciętność, gdy wkoło tyle rzeczy naprawdę dobrych?
Ale może się mylę, może następne odcinki będą dobre...
Z kolei dla mnie pierwszy odcinek to spore rozczarowanie... Nuda, wtórność, niemrawi bohaterowie, sztampowe wątki, brak iskry, która by pozwalała mieć nadzieję, że będzie z tego coś dobrego. Przepraszam :( Sam motyw, ekhm, "Intersektu" ciekawy, choć jako wierny fan "Chucka" wolałem to w wersji komediowej ;) Aczkolwiek doceniam ideę, można to fajnie wykorzystać. Cały czas myślę o tym drugim planie, co pisze najphil - na pewno to moja wina, ale go nie zauważyłem... Stereotypowe figurki ulepione ze scenariuszowej gliny amerykańskich kursów kreatywnego pisania. W sumie główne postaci też - szukający żony niesubordynowany żołnierz o gołębim sercu, plus doskonała agentka, którą nieustannie w odcinku trzeba ratować, choć to ona miała ratować wszystkich... Naprawdę jest mi przykro, bo chciałem wiadomego aktora zobaczyć w czymś dobrym. Nie zobaczyłem. Popatrzę jeszcze na kilka odcinków, ale chyba nie utrzymam się przy ekranie, w końcu ileż można czasu tracić na przeciętność, gdy wkoło tyle rzeczy naprawdę dobrych?
Ale może się mylę, może następne odcinki będą dobre...
No to się będę kłócił, bo idąc Twoim tropem każdy serial można zjechać na maksa.
PoI - Małomówny twardziel, który przez całe życie szuka kogoś, kto mu pokaże kierunek i wyda rozkaz. Czy to będzie Rząd czy miliarder samotnik, cierpiący na kompleks mesjasza - bez znaczenia.
Arrow - Bogaty, rozpuszczony gówniarz, który pod wpływem pewnych wydarzeń zmienia się we wrażliwego, skorego do pomocy najbardziej potrzebującym mściciela, ganiającego z łukiem.
Plus seriale z superbohaterami, czyli nastolatkami z mocami, którzy muszą dokonać dramatycznego wyboru (przedstawionego prawie jak "wybór Zofii"), czy będą dobrzy będę pomagać ludzkości, czy też przejdą na stronę ciemności.
Doskonale mogę zrozumieć to, że serial "Intelligence" może się komuś nie podobać. Sam mam wątpliwości, czy przetrwam cały sezon, ale zarzuty nie powinny dotyczyć rzeczy, które są charakterystyczne dla konwencji produkcji spod znaku akcji.
No to się będę kłócił, bo idąc Twoim tropem każdy serial można zjechać na maksa.
PoI - Małomówny twardziel, który przez całe życie szuka kogoś, kto mu pokaże kierunek i wyda rozkaz. Czy to będzie Rząd czy miliarder samotnik, cierpiący na kompleks mesjasza - bez znaczenia.
Arrow - Bogaty, rozpuszczony gówniarz, który pod wpływem pewnych wydarzeń zmienia się we wrażliwego, skorego do pomocy najbardziej potrzebującym mściciela, ganiającego z łukiem.
Plus seriale z superbohaterami, czyli nastolatkami z mocami, którzy muszą dokonać dramatycznego wyboru (przedstawionego prawie jak "wybór Zofii"), czy będą dobrzy będę pomagać ludzkości, czy też przejdą na stronę ciemności.
Doskonale mogę zrozumieć to, że serial "Intelligence" może się komuś nie podobać. Sam mam wątpliwości, czy przetrwam cały sezon, ale zarzuty nie powinny dotyczyć rzeczy, które są charakterystyczne dla konwencji produkcji spod znaku akcji. :P
najphil pisze:zarzuty nie powinny dotyczyć rzeczy, które są charakterystyczne dla konwencji produkcji spod znaku akcji.
Aż pogrubiłem, bo takiego absurdu to dawno nie miałem okazji przeczytać No ja Cię proszę, przecież głównie to podlega krytyce, czyli cechy charakterystyczne dla konwencji, które tutaj - moim zdaniem - się nie sprawdziły, nie udały, a np. w "24" zostały wykorzystane świetnie. I tu serial akcji, i tu. Tylko że w tym z liczbą cechy konwencji były idealnie dobrane, świetnie zrealizowane, przemyślane, czyli np. bohater, choć oczywiście stereotypowy, to jednocześnie wzbudzał emocje, był świetnie zagrany, itp., itd. To trochę tak, jakby twierdzić, że np. "Rambo: First Blood" - klasyk kina akcji, jest tym samym, co np. filmy ze Stevenem Segalem "w zakresie rzeczy charakterystycznych dla konwencji produkcji spod znaku akcji"...
Obojętnie jaka jest konwencja, to można stworzyć przy jej pomocy perełkę lub sztampę. W przypadku tego serialu - póki co, moim zdaniem - mamy czysty produkcyjniak, który absolutnie niczym się nie wyróżnia, bo nawet pomysł kolesia z mapą informacji w głowie został ściągnięty. A czy to się rozwinie? Być może, wcale tego nie wykluczam
[quote="najphil"][b]zarzuty nie powinny dotyczyć rzeczy, które są charakterystyczne dla konwencji produkcji spod znaku akcji.[/b][/quote]
Aż pogrubiłem, bo takiego absurdu to dawno nie miałem okazji przeczytać ;) No ja Cię proszę, przecież głównie to podlega krytyce, czyli cechy charakterystyczne dla konwencji, które tutaj - moim zdaniem - się nie sprawdziły, nie udały, a np. w "24" zostały wykorzystane świetnie. I tu serial akcji, i tu. Tylko że w tym z liczbą cechy konwencji były idealnie dobrane, świetnie zrealizowane, przemyślane, czyli np. bohater, choć oczywiście stereotypowy, to jednocześnie wzbudzał emocje, był świetnie zagrany, itp., itd. To trochę tak, jakby twierdzić, że np. "Rambo: First Blood" - klasyk kina akcji, jest tym samym, co np. filmy ze Stevenem Segalem "w zakresie rzeczy charakterystycznych dla konwencji produkcji spod znaku akcji"...
Obojętnie jaka jest konwencja, to można stworzyć przy jej pomocy perełkę lub sztampę. W przypadku tego serialu - póki co, moim zdaniem - mamy czysty produkcyjniak, który absolutnie niczym się nie wyróżnia, bo nawet pomysł kolesia z mapą informacji w głowie został ściągnięty. A czy to się rozwinie? Być może, wcale tego nie wykluczam :)
Obejrzałam wczoraj pierwszy odcinek głównie ze względu na osobę głównego aktora, którego lubiłam w pierwszych sezonach Lostów (potem przestałam lubić Losty ale sympatia do aktora gdzieś mi się tli )
Przyznam, że jestem rozczarowana. Zgodzę się z Bostonq - odcinek był przewidywalny do bólu i do bólu oklepany niestety. Do wyliczanki "szukający żony niesubordynowany żołnierz o gołębim sercu, plus doskonała agentka, którą nieustannie w odcinku trzeba ratować, choć to ona miała ratować wszystkich" dodam jeszcze szefa (szefową) - twardziela z wiedzą tajemną i gigantycznymi wpływami a na dodatek dobrego jak miodzik Puchatka.
Naprawdę fajne w serialu są te wizualizacje. Ale kurcze trochę to mało. Ja tez obejrzę jeszcze parę odcinków - zobaczymy, ale nie jestem nastawiona optymistycznie.
Obejrzałam wczoraj pierwszy odcinek głównie ze względu na osobę głównego aktora, którego lubiłam w pierwszych sezonach Lostów (potem przestałam lubić Losty ale sympatia do aktora gdzieś mi się tli ;)) Przyznam, że jestem rozczarowana. Zgodzę się z Bostonq - odcinek był przewidywalny do bólu i do bólu oklepany niestety. Do wyliczanki "szukający żony niesubordynowany żołnierz o gołębim sercu, plus doskonała agentka, którą nieustannie w odcinku trzeba ratować, choć to ona miała ratować wszystkich" dodam jeszcze szefa (szefową) - twardziela z wiedzą tajemną i gigantycznymi wpływami a na dodatek dobrego jak miodzik Puchatka. Naprawdę fajne w serialu są te wizualizacje. Ale kurcze trochę to mało. Ja tez obejrzę jeszcze parę odcinków - zobaczymy, ale nie jestem nastawiona optymistycznie.
Obejrzałem i muszę przyznać, że mi się podobał. Pilot może bez szału, ale widać tutaj duży potencjał, który mam nadzieję zostanie wykorzystany. Szału nie ma, ale nie spodziewałem się niczego specjalnego po pilocie.
Jako przedstawienie postaci i ogólnego konceptu serialu pilot się sprawdził, oczywiście mogło to zostać lepiej zrealizowane, ale nie oszukujmy się - zawsze mogłoby być lepiej. Postacie są może trochę papierowe, ale podejrzewam, że szybko się to zmieni. Sama gra aktorska jakoś mnie nie drażniła, nie kuło w oczy jakimś drewnem za specjalnie, no chyba, że liczyć postaci trzecioplanowe... więc nie jest źle.
Efekty całkiem niezłe i wizualizacje - o czym też wspomniała beata101 - fajnie się prezentują. W tym elemencie nie mam nic do zarzucenia.
Na razie nieźle się zapowiada - obym się nie zawiódł - i będę oglądał dalej. Jeżeli wyklaruje się jakiś wątek główny, który pociągnie serial to już będzie bardzo dobrze. Przykład The Blacklist pokazuje, że serial może zainteresować i z przeciętnej produkcji ewoluować w coś dobrego.
Obejrzałem i muszę przyznać, że mi się podobał. Pilot może bez szału, ale widać tutaj duży potencjał, który mam nadzieję zostanie wykorzystany. Szału nie ma, ale nie spodziewałem się niczego specjalnego po pilocie. Jako przedstawienie postaci i ogólnego konceptu serialu pilot się sprawdził, oczywiście mogło to zostać lepiej zrealizowane, ale nie oszukujmy się - zawsze mogłoby być lepiej. Postacie są może trochę papierowe, ale podejrzewam, że szybko się to zmieni. Sama gra aktorska jakoś mnie nie drażniła, nie kuło w oczy jakimś drewnem za specjalnie, no chyba, że liczyć postaci trzecioplanowe... więc nie jest źle. Efekty całkiem niezłe i wizualizacje - o czym też wspomniała beata101 - fajnie się prezentują. W tym elemencie nie mam nic do zarzucenia. Na razie nieźle się zapowiada - obym się nie zawiódł - i będę oglądał dalej. Jeżeli wyklaruje się jakiś wątek główny, który pociągnie serial to już będzie bardzo dobrze. Przykład The Blacklist pokazuje, że serial może zainteresować i z przeciętnej produkcji ewoluować w coś dobrego.
Właściwie nie wiem, czy wypada mi się wypowiadać na temat serialu.
Włączyłam, obejrzałam kawałek i obudziłam się na samą końcówkę. :oops:
Tak mnie zainteresowało.
Poza tym, serial zanotował 70% spadek widowni w 2 odcinku.
Być może się podniesie i zrobi się ciekawszym, ale sprawdzę to, ewentualnie, po zakończeniu całej serii.
Właściwie nie wiem, czy wypada mi się wypowiadać na temat serialu. :) Włączyłam, obejrzałam kawałek i obudziłam się na samą końcówkę. :oops: Tak mnie zainteresowało. Poza tym, serial zanotował 70% spadek widowni w 2 odcinku. Być może się podniesie i zrobi się ciekawszym, ale sprawdzę to, ewentualnie, po zakończeniu całej serii.
Drugi odcinek. Plus za piękną estetycznie scenę podwodną. Minus? Za całość? W sensie resztę poza tą sceną? Skrótowość wątku żony głównego bohatera, miałkie rozegranie emocji, które powinny pojawić się gdzieś np. w czwartym odcinku drugiego sezonu, ewentualnie w końcówce sezonu pierwszego, a tutaj mamy w drugim odcinku podane jak na tacy - no ja przepraszam, ale scenarzyści serialu też chyba oglądają inne seriale? Uczą się dramaturgi? I tak wiadomo, że wątek wróci, więc po co to, co niby zdarzyło się w tym odcinku? I ja się nie dziwię, że jc-k - zasnęłaś. Takie bowiem serial ten tworzy napięcie... Ale napisałem, to obejrzę - jeszcze co najmniej dwa. Lubec wszak rozsądnie mówi, podając przykład "The Blacklist" - że serial może raptem skoczyć tak, że człowiek-widz weryfikuje swoje wcześniejsze spostrzeżenia
Drugi odcinek. Plus za piękną estetycznie scenę podwodną. Minus? Za całość? W sensie resztę poza tą sceną? Skrótowość wątku żony głównego bohatera, miałkie rozegranie emocji, które powinny pojawić się gdzieś np. w czwartym odcinku drugiego sezonu, ewentualnie w końcówce sezonu pierwszego, a tutaj mamy w drugim odcinku podane jak na tacy - no ja przepraszam, ale scenarzyści serialu też chyba oglądają inne seriale? Uczą się dramaturgi? I tak wiadomo, że wątek wróci, więc po co to, co niby zdarzyło się w tym odcinku? I ja się nie dziwię, że jc-k - zasnęłaś. Takie bowiem serial ten tworzy napięcie... Ale napisałem, to obejrzę - jeszcze co najmniej dwa. Lubec wszak rozsądnie mówi, podając przykład "The Blacklist" - że serial może raptem skoczyć tak, że człowiek-widz weryfikuje swoje wcześniejsze spostrzeżenia :)
Drugi odcinek znacznie obniża loty. Pomijam już fakt podjęcia wątku żony głównego bohatera i takie jego zakończenie. Jako wątek główny mógłby być pewnym spoiwem, a tak to mamy absurdalne rozwiązanie. Jak już wspomniał Bostonq i tak wiadomo, że wątek powróci, więc po co to było. A jeżeli rzeczywiście to miało by być rozwiązanie tego wątku to chyba scenarzyści są dopiero po szkole filmowej, którą ledwo ukończyli.
Scena podwodna bardzo ładna to muszę przyznać.
Mógłbym dać jeszcze małego plusa za scenę ojca i syna, dość komediowo wyszło
Chucka lubię i PoI też, więc dam jeszcze szansę i obejrzę jeszcze parę odcinków, mam nadzieję, że gorzej już nie będzie.
Drugi odcinek znacznie obniża loty. Pomijam już fakt podjęcia wątku żony głównego bohatera i takie jego zakończenie. Jako wątek główny mógłby być pewnym spoiwem, a tak to mamy absurdalne rozwiązanie. Jak już wspomniał Bostonq i tak wiadomo, że wątek powróci, więc po co to było. A jeżeli rzeczywiście to miało by być rozwiązanie tego wątku to chyba scenarzyści są dopiero po szkole filmowej, którą ledwo ukończyli. Scena podwodna bardzo ładna to muszę przyznać. Mógłbym dać jeszcze małego plusa za scenę ojca i syna, dość komediowo wyszło :) Chucka lubię i PoI też, więc dam jeszcze szansę i obejrzę jeszcze parę odcinków, mam nadzieję, że gorzej już nie będzie.
Serial chyba trzeba przenieść do SF Już przestałem się przejmować, że oglądam czasem seriale słabe, bo wymyśliłem sobie, że dopóki serwis będzie istniał, to robię to z kronikarskiego obowiązku A zresztą, jedna podstawowa prawda w świecie seriali: "nawet słaby serial wciąga, jeśli się na to pozwoli i nie przerwie w zarodku"
A czemu do SF? W trzecim odcinku mamy jeszcze dalej posuniętą granicę między tym, co logiczne, a tym, co fantastyczne, czyli okazuje się, że do tych wspomnień, wizji może podłączyć się ktoś inny i na dodatek na nie wpływać Realizacyjnie wypada to nawet całkiem nieźle, wyjątkowo dużo ładnych ujęć jest w tym odcinku, ale tradycyjnie twórcy scenariusza nie nadążają za możliwościami speców od efektów specjalnych A szkoda, bo w sumie dałoby się z tego stworzyć sensowną historię z głębokimi pytaniami o to, czym jest rzeczywistość, czym tak naprawdę wspomnienia różnią się od zmyślenia, aż wreszcie, na ile rząd może kontrolować jednostkę, bo i takie kwestie w trzecim odcinku mocno niezbornie się pojawiają
Serial chyba trzeba przenieść do SF :) Już przestałem się przejmować, że oglądam czasem seriale słabe, bo wymyśliłem sobie, że dopóki serwis będzie istniał, to robię to z kronikarskiego obowiązku ;) A zresztą, jedna podstawowa prawda w świecie seriali: "nawet słaby serial wciąga, jeśli się na to pozwoli i nie przerwie w zarodku" ;)
A czemu do SF? W trzecim odcinku mamy jeszcze dalej posuniętą granicę między tym, co logiczne, a tym, co fantastyczne, czyli okazuje się, że do tych wspomnień, wizji może podłączyć się ktoś inny i na dodatek na nie wpływać :) Realizacyjnie wypada to nawet całkiem nieźle, wyjątkowo dużo ładnych ujęć jest w tym odcinku, ale tradycyjnie twórcy scenariusza nie nadążają za możliwościami speców od efektów specjalnych :) A szkoda, bo w sumie dałoby się z tego stworzyć sensowną historię z głębokimi pytaniami o to, czym jest rzeczywistość, czym tak naprawdę wspomnienia różnią się od zmyślenia, aż wreszcie, na ile rząd może kontrolować jednostkę, bo i takie kwestie w trzecim odcinku mocno niezbornie się pojawiają :)
Powinno się stworzyć zasadę: nie chcesz oglądać serialu, to nie zaczynaj, bo nawet jeśli okaże się dość słaby, to będzie cię jednak ciekawiło, co dalej i utkniesz z nim po wsze czasy Tak mi się stało z tym serialem, dotrwałem do piątego odcinka, a ten okazał się naprawdę niezły... Dynamiczny, w końcu dobrze nakręcony w sensie filmowym, z topiczną, ładnie rozegraną historią relacji między ojcem a córką, ale najważniejsze w tym wszystkim było zakończenie, które - choć nie lubię takich last second akcji - naprawdę mnie zaskoczyło i kazało spojrzeć na szefową Sawyera zupełnie inaczej Będę więc tak się gapił dalej, mocno niezobowiązująco, z reguły np. jedząc spóźniony obiad, przegryzając śniadanie, ale bawię się przy nim coraz lepiej, ech...
Powinno się stworzyć zasadę: [b][i]nie chcesz oglądać serialu, to nie zaczynaj, bo nawet jeśli okaże się dość słaby, to będzie cię jednak ciekawiło, co dalej i utkniesz z nim po wsze czasy[/i][/b] ;) Tak mi się stało z tym serialem, dotrwałem do piątego odcinka, a ten okazał się naprawdę niezły... Dynamiczny, w końcu dobrze nakręcony w sensie filmowym, z topiczną, ładnie rozegraną historią relacji między ojcem a córką, ale najważniejsze w tym wszystkim było zakończenie, które - choć nie lubię takich last second akcji - naprawdę mnie zaskoczyło i kazało spojrzeć na szefową Sawyera zupełnie inaczej :) Będę więc tak się gapił dalej, mocno niezobowiązująco, z reguły np. jedząc spóźniony obiad, przegryzając śniadanie, ale bawię się przy nim coraz lepiej, ech... :)
Kiszę, bo wymagają większego skupienia, nie cierpię oglądać czegoś dobrego w takich warunkach, co opisałem powyżej A wyłączyć się na 45 minut nie mam ostatnio okazji, lub więcej, bo tak jeden odcinek to coś mało, to oglądam takie, które bez żalu przerywam i kończę kiedy indziej. Ale spokojnie, "Breaking Bad" to sprawa musowa, więc na pewno obejrzę całość Jeszcze tych "Bezkarnych" bardzo chcę, a wczoraj sama napisałaś, że są napisy do "Hinterland", pobrałem, ku mojemu zdumieniu okazało się, że to półtorej godziny, więc wgrałem na telefon i też kiszę
Kiszę, bo wymagają większego skupienia, nie cierpię oglądać czegoś dobrego w takich warunkach, co opisałem powyżej :) A wyłączyć się na 45 minut nie mam ostatnio okazji, lub więcej, bo tak jeden odcinek to coś mało, to oglądam takie, które bez żalu przerywam i kończę kiedy indziej. Ale spokojnie, "Breaking Bad" to sprawa musowa, więc na pewno obejrzę całość :) Jeszcze tych "Bezkarnych" bardzo chcę, a wczoraj sama napisałaś, że są napisy do "Hinterland", pobrałem, ku mojemu zdumieniu okazało się, że to półtorej godziny, więc wgrałem na telefon i też kiszę :)
No nie przesadzajmy serial tragiczny nie jest. Na razie co prawda jedzie na sprawdzonych schematach i jest dość przewidywalny, ale ogląda się to wcale nieźle, zwłaszcza dwa ostatnie odcinki. Serial lekki, który na razie się rozkręca, pokazuje też zależności między poszczególnymi postaciami, wewnętrzne gierki między agencjami, o ile tego wątku nie spartaczą może być nieźle.
Dwójka głównych bohaterów się dociera, z czasem podejrzewam będzie coraz lepiej, choć wszyscy wiemy dokąd zmierza taka relacja.
Nie wymagam zbyt dużo od tego serialu i nie oczekuję fajerwerków, oglądam bo to fajna niezobowiązująca rozrywka, z dość ciekawymi efektami.
PoI też na początku nie zachwycał, więc i "Intelligence" może pokaże się z lepszej strony.
No nie przesadzajmy serial tragiczny nie jest. Na razie co prawda jedzie na sprawdzonych schematach i jest dość przewidywalny, ale ogląda się to wcale nieźle, zwłaszcza dwa ostatnie odcinki. Serial lekki, który na razie się rozkręca, pokazuje też zależności między poszczególnymi postaciami, wewnętrzne gierki między agencjami, o ile tego wątku nie spartaczą może być nieźle. Dwójka głównych bohaterów się dociera, z czasem podejrzewam będzie coraz lepiej, choć wszyscy wiemy dokąd zmierza taka relacja.
Nie wymagam zbyt dużo od tego serialu i nie oczekuję fajerwerków, oglądam bo to fajna niezobowiązująca rozrywka, z dość ciekawymi efektami. PoI też na początku nie zachwycał, więc i "Intelligence" może pokaże się z lepszej strony.
Bostonq - zaczynam się czuć jak "wyrzut sumienia". Ale mam rację.
Lubec - jak serial dorośnie do poziomu PoI - to krzycz.
A na serio, kiedyś też łapałam wszystkie seriale, musiałam zobaczyć co to? potem z nimi zostawałam z obowiązku, przyzwyczajenia, no sama nie wiem czemu. Aż dotarło, że wszystkiego nie oglądnę - to robię ostre cięcia.
Bostonq - zaczynam się czuć jak "wyrzut sumienia". ;) Ale mam rację. :-) Lubec - jak serial dorośnie do poziomu PoI - to krzycz. :D A na serio, kiedyś też łapałam wszystkie seriale, musiałam zobaczyć co to? potem z nimi zostawałam z obowiązku, przyzwyczajenia, no sama nie wiem czemu. Aż dotarło, że wszystkiego nie oglądnę - to robię ostre cięcia. :)
Nie omieszkam o tym wspomnieć, aczkolwiek może być z tym trudno. Jeżeli serial będzie w połowie tak dobry to już będzie dobrze, nie wiem jedynie czy serial będzie miał szansę rozwinąć skrzydła, bo oglądalność jest nie najlepsza, ale ostatni odcinek pokazuje, że serial ma potencjał, więc teraz zależy to od kilku najbliższych odcinków. Trzymam kciuki, żeby poziom nie spadł, ale to może nie wystarczyć
Nie omieszkam o tym wspomnieć, aczkolwiek może być z tym trudno. Jeżeli serial będzie w połowie tak dobry to już będzie dobrze, nie wiem jedynie czy serial będzie miał szansę rozwinąć skrzydła, bo oglądalność jest nie najlepsza, ale ostatni odcinek pokazuje, że serial ma potencjał, więc teraz zależy to od kilku najbliższych odcinków. Trzymam kciuki, żeby poziom nie spadł, ale to może nie wystarczyć :)
Z pewna taka nieśmiałością - jak to kiedyś w reklamie podpasek było
początek pilota mnie zaskoczył, potem przykuł, potem znudził
Oglądam ale jakoś specjalnie mnie nie wciągnał - nie to co Blacklist , który na początku uznałem za słabiznę.
Zobacze co będzie dalej - po I sezonie Revolution skazałem na zapomnienie, obejrzałem częśc drugiej serii na streamie i jest dużo lepiej niż w jedynce , Intelligence dam szansę.
Mimo, że jakoś nie pasuje mi zupełnie wspólczesny idealno - genialny Captain America
Z pewna taka nieśmiałością - jak to kiedyś w reklamie podpasek było :) początek pilota mnie zaskoczył, potem przykuł, potem znudził Oglądam ale jakoś specjalnie mnie nie wciągnał - nie to co Blacklist , który na początku uznałem za słabiznę. Zobacze co będzie dalej - po I sezonie Revolution skazałem na zapomnienie, obejrzałem częśc drugiej serii na streamie i jest dużo lepiej niż w jedynce , Intelligence dam szansę. Mimo, że jakoś nie pasuje mi zupełnie wspólczesny idealno - genialny Captain America
Najnowszy odcinek w sposób zaskakujący wchodzi na poziom wyżej - jakiś scenarzysta wymyślił rozważania filozoficzne i o dziwo, mu się to udało (w odróżnieniu od najnowszego odcinka "Almost Human" ), oczywiście biorąc poprawkę na typowo rozrywkową formułę serialu Ładne są te odwołania do Frankensteina, pytania o granice człowieczeństwa, połączenie człowieka z maszyną - co wtedy powstaje? Jaki jest status ontologiczny istoty, która łączy w sobie komputer i psychosomatyczność? Fabuła odcinka jest przewidywalna od samego początku, ale pytania, które stawia - wcale nie są takie banalne
Najnowszy odcinek w sposób zaskakujący wchodzi na poziom wyżej - jakiś scenarzysta wymyślił rozważania filozoficzne i o dziwo, mu się to udało (w odróżnieniu od najnowszego odcinka "Almost Human" ;) ), oczywiście biorąc poprawkę na typowo rozrywkową formułę serialu :) Ładne są te odwołania do Frankensteina, pytania o granice człowieczeństwa, połączenie człowieka z maszyną - co wtedy powstaje? Jaki jest status ontologiczny istoty, która łączy w sobie komputer i psychosomatyczność? Fabuła odcinka jest przewidywalna od samego początku, ale pytania, które stawia - wcale nie są takie banalne :)