
Pierwsze co przychodzi na myśl po oglądnięciu to: "dobrze, że nie żyję w USA" - ale nie ma co się łudzić - oczywiście w naszym kraju jeszcze nie ma czegoś takiego i na taką skalę ponieważ u nas rolnictwo jest bardzo rozdrobnione, ale z dnia na dzień będzie coraz podobnej.
Szybki tryb życia promuje żywienie w Fast-foodach - będą więc rosły w siłę a wtedy zaczną wymuszać zmiany w produkcji.
Najsmutniejsza w tym filmie była scena tej rodzinki, która niby nie ma pieniędzy i czasu i rodzice wolą dzieciom kupić po hamburgerze zamiast ugotować obiad. 1burger = 1$, kupili w fast foodzie burgerów za 11$, u nas w Macu kanapka jest po 3pln czyli wydali ponad 30pln.
No za tyle to obiad, np. zupę spokojnie można ugotować i to z wkładką
(Przykładowa podana cena za brokuł w filmie= 1,29$ za sztukę).
Wynika więc z tego, że amerykanie w większości to lenie.
Druga sprawa - przeciętny amerykanin zjada rocznie 90kg mięsa (wliczając w to dzieci) - ja piernicze - tyle to ja nawet w 10lat nie zjem!! Nie, żebym był wegetarianinem ale nie przepadam specjalnie za mięsem.
Nie rozumiem tej fascynacji burgerami i frytkami - owszem - fajne i szybkie ale żeby codziennie? bleee
Wracając do samego filmu - niestety ekipa nie została wpuszczona do żadnego zakładu przetwórstwa - nie znajdziesz więc w nim sensacji. Dodatkowo jest dłuuugi (niepotrzebnie), ale warto oglądnąć, żeby się zastanowić nad tym, co wkładamy do swoich ust - SMACZNEGO!

