Nowe filmy, których możemy się spodziewać.

Dyskusje ogólne, nie tylko na tematy związane z serialami TV ale też:
Kino, Muzyka, Film, Wydarzenia, Internet, Społeczność.. itp.
Bostonq
Wskaż do odpowiedzi
youtube Warszawa

Post autor: Bostonq »

http://www.hd-trailers.net/movie/a-nigh ... lm-street/

Pewnie już było, ale 1) nadal nie rozumiem sensu takowego remakeu, a 2) są tu osoby, które "wielbią" Katie Cassidy, więc przypominam, że takie coś już jest ;)
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wskaż do odpowiedzi
mało przepuszczam
mało przepuszczam
Posty: 1013
Rejestracja: 19 listopada 2007, 23:14
Płeć: Mężczyzna
Ulubiony Serial: Battlestar Galactica
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Shedao Shai »

Ja już odliczam od dawna do premiery :D co jak co ale remake'i sztandarowych amerykańskich slasherów - Piątek 13 i Halloween - są udane, więc liczę że z Koszmarem będzie podobnie. A zanosi się że będzie, przynajmniej trailery tak zwiastują. No i Katie! :D
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

VALHALLA RISING

produkcja: Dania, Wielka Brytania
gatunek: Dramat, Historyczny, Akcja
reżyseria: Nicolas Winding Refn
scenariusz: Nicolas Winding Refn
zdjęcia: Morten Soborg
muzyka: Peter Kyed
światowa premiera DVD: 2010-05-17

Obrazek

Co prawda o tym filmie pisałem już z rok temu, ale premiera ciągle była przekładana, przez co nadal nie można go obejrzeć w dobrej kopii (w sieci krąży tylko wersja Cam oraz DVD z tureckim dubbingiem). Teraz już jednak koniec czekania, oficjalny i ostateczny termin pojawienia się tego filmu na DVD to 17 maja 2010.

“Valhalla Rising” to nowe dzieło Nicolasa Winding Refna, znanego głównie z brutalnej trylogii “Pusher”, której pierwszą część stanowi “Diler”. Tym razem reżyser postanowił sięgnąć w przeszłość i opowiedzieć historię rozgrywającą się w epoce wikingów.

Iście impresjonistyczne kino akcji, które swym wizualnym polotem i niepokojącą atmosferą przywodzi na myśl kino z zupełnie innej półki, a mianowicie filmy Larsa von Triera. To ten
sam rodzaj opowieści: sugestywna, unikająca zbędnych dialogów wyprawa na dno piekła, którym w tym wypadku jest nieuchronność przeznaczenia. Gdy Jednooki, niemy wojownik o nieznanym pochodzeniu, znajduje na dnie potoku kamienny grot, los więzionego go plemienia Szkotów zostaje przesądzony. Wykorzystywany wcześniej do pojedynków na pieniądze, stale podnoszący swe umiejętności, bierze na swych oprawcach krwawą zemstę.

Obrazek

W głównej roli zagrał jeden z najbardziej popularnych i uznanych aktorów w Danii, Mads Mikkelsen (w Polsce zapewne znany głównie z roli w "Casino Royale" czy "Król Artur").

Myślę, że obsadzenie go w roli Jednookiego to strzał w dziesiątkę. Starczy popatrzeć na fotki czy trailer, na jego widok aż ciary człowieka przechodzą

Mroczne i piękne kino, które opowiada surową historię bez cackania się z widzem.

Naprawdę wiele po tym filmie oczekuję ...

TRAILER
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

Gideon's Sword

Michael Bay (Transformers, Armagedon) zostanie producentem filmu, który ma być ekranizacją niewydanej jeszcze powieści Douglasa Prestona i Lincolna Childa "Gideon's Sword".

Według mnie to świetna informacja. Nie dość, że w końcu pojawiła się szansa na rzetelny film na podstawie prozy tych dwóch znakomitych autorów, to jeszcze wygląda na to, że będzie to kawał z rozmachem zrobionego kina. Bay jest wynajmowany tylko do takich produkcji.

Przeczytałem wszystkie powieści Prestona/Childa. Każda z nich jest świetna, choć najbardziej lubię te, w których głównym bohaterem jest agent specjalny FBI Pendergast. Dziwaczny, pochodzący z arystokratycznej, nowoorleańskiej rodziny erudyta, obdarzony, podobnie jak Sherlock Holmes, analitycznym umysłem.

Co prawda w 1997 roku na ekranach kin pojawił się film "The Relic", który był oparty na pierwszej powieści o tym bohaterze, jednak było to bardzo luźne nawiązanie. Wystarczy powiedzieć, że w filmie sam agent Pendergast w ogóle się nie pojawia. Wówczas twórcy skupili się tylko na wątku potwora grasującego po budynku Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. W związku z czym film ten to raczej horror, a nie thriller z barwnymi postaciami - co cechuje książkę.

Fabuła książki "Gideon's Sword", a co za tym idzie i filmu, trzymana jest jak na razie w tajemnicy. Planowany termin pojawienia się książki w sprzedaży to luty 2011. Osobiście jestem jednak przekonany, że nowa powieść jest kontynuacją "Tańca śmierci", w którym agent FBI wciągnięty był w śmiertelną grę, prowadzoną przez swojego diabolicznego brata bliźniaka. Tym razem jednak osią intrygi zapewne będzie Gideon Crew, młody, krewki następca i uczeń Pendergasta.

Czy moje przypuszczenia się sprawdzą, zobaczymy. Ja mocno trzymam kciuki za powodzenie całego tego projektu.
ObrazekObrazek
Shen
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: Shen »

restart serii mortal kombat, zapowiada sie kozacko
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

Obrazek

Film "Tron Legacy" będzie remake'iem filmu "Tron" z 1982 roku. W oryginale główną rolę zagrał Jeff Bridges, którego będziemy mieli możliwość podziwiać i tym razem. Obok niego w produkcji zobaczymy Michaela Sheena, Jamesa Fraina oraz Olivię Wilde znaną z serialu "Dr House".

Jeżeli nazwisko reżysera nic wam nie mówi, nie powinniście się dziwić. To debiutant. I tu kryje się moim zdaniem największe zagrożenie dla tej produkcji. Bo choć człowiek ten znakomicie się sprawdzał jako twórca reklam oraz krótkich filmików do gier (m.in. do gry "Halo"), ogarnięcie tak dużej produkcji pełnometrażowej wymaga o wiele więcej umiejętności i doświadczenia. Disney jednak dość odważnie stawia na niego, co więcej, powierzył mu już reżyserię kolejnego filmu "Logan's Run". Swoją drogą również remake'u znanego filmu SF z 1976 roku.

„Tron” był historią informatyka, Kevina Flynna, który z komputerami potrafił czynić cuda. Gdy jednak efekty jego pracy zostają skradzione, postanawia on udowodnić przestępstwo, włamując się do komputera byłego pracodawcy. Niestety, nie wszytko się udaje, a Kevin zostaje wciągnięty i uwięziony w wirtualnym świecie. Tam musi stoczyć walkę o swoje życie.

Fabuła drugiej części koncentruje się wokół Sama Flynna, 27-letniego syna Kevina. Sam próbuje odkryć przyczynę zniknięcia ojca. W rezultacie sam zostaje zdigitalizowany i wchłonięty do komputerowego świata, w którym jego ojciec żyje od 25 lat. W końcu we dwóch rozpoczynają szaloną, wirtualną podróż przez krainę komputerowych programów, by w końcu stoczyć walkę z głównym systemem.

Oczywiście film jest kręcony w specjalnie przygotowanej technologii Disney3D i prawdopodobnie będzie go można obejrzeć tylko w takich kinach jak Imax.

Muzykę do filmu tworzą m.in. takie tuzy elektro jak zespół Daft Punk.
Kliknij by posłuchać ..

Ogromna kampania reklamowa Disneya ruszyła już na rok przed premierą. Nie dotyczy ona tylko filmu, ale i gier różnego gatunku, których fabuła ma być umieszczona w tym uniwersum. Czy to wszystko się opłaci? Czy ten remake udźwignie oczekiwania fanów kultowego pierwowzoru, zobaczymy w grudniu 2010.

ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
kontrast
Wskaż do odpowiedzi
seriale znam jak kieszeń
seriale znam jak kieszeń
Posty: 534
Rejestracja: 19 marca 2010, 13:49

Post autor: kontrast »

Chińczycy kręcą swojego „Avatara”

Empires of the Deep”, superpordukcja fantasy w 3D, będzie najdroższym filmem w historii Chin

Produkcja filmowa, to jedna z nielicznych gałęzi biznesu, których Chińczycy jeszcze nie zdominowali. Ale będą próbować — wyścig z Hollywood właśnie się zaczął. Za 100 milionów dolarów powstaje azjatycka mieszanka „Avatara”, „Gladiatora” i „Piratów z Karaibów”. Na ekranie pojawiają się starożytni wojownicy, piraci, podwodne królestwa, demony i syreny, które zabijają mężczyzn, uprawiając z nimi seks. Wszystko to rejestrują kamery pracujące w technologii 3D, większość ról grają zagraniczni aktorzy — Jennifer Choe, Sam Voutas i ostatnia dziewczyna Bonda — Olga Kurylenko.

„Empires of the Deep” (Imperia głębin), to opowieść o młodej kobiecie, która trafia do królestwa syren, by uratować ojca. Znajduje się w samym środku podwodnej wojny potworów z demonami. Film powstaje w największym chińskim studiu, położonym na północ od Pekinu. Pieniądze wyłożył 40-letni magnat chińskiego rynku nieruchomości Jon Jiang, który za swą życiową misję uważa sponsorowanie filmów, gier komputerowych i parków rozrywki. Nie ma doświadczenia filmowego, ale wielkie ambicje — porównuje się do Jamesa Camerona i zamierza stworzyć epos, który zobaczą widzowie w 160 krajach. Jako dowód swych kompetencji podaje liczbę 4 tysięcy filmów, które dotąd obejrzał.

Jeśli film Jianga odniesie międzynarodowy sukces, być może przyciągnie reżyserów i producentów do Chin, gdzie technologia pozwala kręcić filmy podobne do amerykańskich, ale znacznie tańsze. Budżet „Empires of the Deep” jest dużo mniejszy niż hollywoodzkich hitów, mimo że pracuje nad nim ekipa z trzech kontynentów. Na ekranie, poza Amerykanami, pojawiają się Brazylijczycy, Japończycy i Francuzi. Reżyser Michael French pochodzi z Wielkiej Brytanii, a scenariusz, napisany przez samego Jianga, poprawiano 40 razy — pracowało nad nim dziesięciu specjalistów w Hollywood. Premiera filmu jest zapowiadana na lato 2011.

Istnieje jednak scenariusz, w którym „Empires of the Deep” stanie się największą klapą w dziejach chińskiego kina. Teraz produkcją kieruje czwarty reżyser — trzech poprzednich zrezygnowało, a budżet pierwotnie wynosił 50 mln dolarów.

Mimo to determinacja Jianga nie maleje. Potentat zamierza przejść do historii jako ten, dzięki któremu chińskie kino wypłynęło na światowe wody: „Jestem międzynarodowym producentem. Chińskie filmy mnie nie interesują”.

heh, avatar psuje świat :]



L'illusionniste

film animowany twórcy genialnego "Tria z Belleville" - Sylvain'a Chomet'a

premiera będzie wczoraj

trailer

Nikt nie chce oglądać występów Iluzjonisty. Wszyscy wolą podziwiać gwiazdy muzyki. Iluzjonista tuła się więc po parkach i pubach, gdzie prezentuje swoje sztuczki niezainteresowanej gawiedzi. Pewnego dnia w jednym z barów w Szkocji spotyka Alicję. Dziewczynka zupełnie niespodziewanie odmieni jego życie.

Ten film powinien być genialny.
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

THE CONSPIRATOR

Obrazek

Nowy dramat historyczny w reżyserii Roberta Redforda. Redford po trzech latach
milczenia, od czasu kompletnie nieudanego "Lions for Lambs", wraca do gry.

Film opowiadać będzie o losach Mary Surratt, która uznana została za współwinną
zamachu na Abrahama Lincolna i skazana na śmierć. Jako pierwsza kobieta w historii USA
została powieszona z nakazu władz federalnych.

Tu odrobinę historii:

Na początku kwietnia 1865 roku, gdy wojska Unii zdobyły stolicę Konfederatów –
Richmond, generał Lee poddał się generałowi Grantowi. To zakończyło wojnę secesyjną, a przynajmniej jej oficjalny, militarny charakter.

Tu na scenę wkracza John Wilkes Booth, młody, powszechnie znany i ceniony aktor ról
szekspirowskich. Jako zagorzały zwolennik Południa postanawia przeprowadzić zamach na
prezydenta. Do dziś tak naprawdę nie wiadomo, ile osób uczestniczyło w tym spisku i jaki był ich udział.

14 kwietnia 1865 roku, a więc już 5 dni po podpisaniu traktatu pokojowego, około godziny
22:10, Booth wślizgnął się do prezydenckiej loży w Teatrze Forda. Wykorzystał moment, w którym strzegący jej policjant poszedł za potrzebą, i strzelił Lincolnowi w tył głowy.
Kula kaliber 44 przeszła na wylot, przebijając mózg. Podczas ucieczki zamachowiec
zeskoczył na scenę, łamiąc nogę. Wybuchło spore zamieszanie. Widownia znała go jednak jako aktora. Początkowo sądzono więc, iż jest to część przedstawienia, szczególnie, że wykrzyknął on na całe gardło: "Sic semper tyrannis" (Tak kończą tyrani).

Dopiero wtedy, gdy Booth zniknął za kulisami, zorientowano się w sytuacji. Mimo prób
zorganizowania natychmiastowego pościgu, zdołał on dotrzeć do czekającego konia i
wymknąć się z miasta.

Booth wraz z pomagającym mu Davidem Heroldem uciekali na południe. Ścigał ich oddział
kawalerii z Nowego Jorku. Mieszkańcy Południa i agenci Konfederatów nie okazali mu tak
wielkiej pomocy, jak oczekiwał. 26 kwietnia pościg otoczył Bootha i Herolda na terenie
farmy Garretta w stanie Wirginia. Po wezwaniu do poddania się Herold opuścił kryjówkę.
Booth zginął w strzelaninie. Nie do końca wiadomo, czy został zastrzelony przez żołnierzy, czy popełnił samobójstwo.

7 lipca 1865 roku powieszono czterech pozostałych wspólników Bootha, w tym Mary Surrat. Mary z całą pewnością była zwolenniczką Konfederacji, lecz jej rola w planowaniu zamachu na Lincolna jest cokolwiek niejasna. Podczas procesu prokuratura nie ujawniła pamiętnika Johna Bootha, który mógłby wpłynąć na wysokość wyroku. Z pamiętnika wynika bowiem, że Booth początkowo planował porwanie. Na zamach zdecydował się w ostatniej chwili, a o tym fakcie mógł Surratt nie poinformować.

Do dziś dnia postać Johna Wilkesa Bootha dla wielu Amerykanów stanowi przykład
romantycznego bohatera, który oddał życie za swoje przekonania. Kult tej postaci
przypomina nieco ten, którym cieszy się Che Guevara.
Jestem bardzo ciekawy, w jaki sposób przedstawi tę historię Robert Redford.

Premiera filmu w połowie grudnia 2010.
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
AreQ_BAH
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 1706
Rejestracja: 01 stycznia 2008, 16:48
Lokalizacja: Jarosław
Kontakt:

Post autor: AreQ_BAH »

kompletnie nieudanego "Lions for Lambs"
nie cudzołóż.
Obrazek
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

ke? czyli mam nie uprawiać seksu z żoną innego ? hehe Ok, postaram się ...
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

LET ME IN

Niedawno sięgnąłem po szwedzki film z 2008 roku pod tytułem: "Pozwól mi wejść". Muszę przyznać, że zrobiłem to z pewnymi obawami, bo poza nielicznymi wyjątkami kino skandynawskie do mnie nie przemawia. Ale to miał być horror z wampirami, więc dałem mu szansę.

Muszę przyznać, że już dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. To opowieść o 12 letniej dziewczynce, żywiącej się krwią, i jej przyjaźni z pewnym chłopcem o socjopatycznych skłonnościach. Na kolana powalił mnie zimny, surowy klimat, narracja, która absolutnie nie pieści się z widzem oraz sposób, w jaki reżyser wykreował i pokazał postać głównej bohaterki. Tak, właśnie wykreował. Bo chociaż chciałbym napisać, że była to świetnie zagrana rola, jednak nie mam złudzeń, że tak spektakularny efekt jest głównie zasługą odpowiedniego kadrowania i montażu. Genialny przykład tego, jak się powinno pracować z nieletnimi aktorami.

Obrazek

Osobowość, a nawet sam wygląd, tej małej wampirzycy poszarpała mi nerwy. Jej historia, pragnienie przyjaźni, relacja z ojcem pochlastała moje emocje i pozostawiła rozdygotanym na wiele godzin. To nie jest film, obok którego można przejść obojętnie.

A dlaczego postanowiłem o tym napisać? I to w dziale newsów? Otóż, poza oczywiście zachęceniem was do zmierzenia się z tym dziełem, dotarła do mnie informacja, że już w październiku będziemy mieć amerykański remake tego filmu po tytułem "Let me in"

Już widzę, jak większość z was się krzywi - Amerykanie na bank to spieprzą!
Ja jednak liczę, że może tym razem będzie inaczej. Reżyserem nowej wersji jest Matt Reeves, człowiek odpowiedzialny za film "Cloverfield", który różnie można oceniać. Dla mnie jest on jednak przykładem technicznego i reżyserskiego majstersztyku.
W głównej roli zaś zobaczymy Chloe Moretz. Młodziutką aktorkę, która niedawno narobiła sporo zamieszania swoją rolą Hit Girl w filmie "Kick Ass".

Może warto przed premierą amerykańskiego filmu, zapoznać się najpierw z oryginałem. Polecam!

ObrazekObrazek
Helventis
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: Helventis »

najphil pisze:Muszę przyznać, że już dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. To opowieść o 12 letniej dziewczynce, żywiącej się krwią, i jej przyjaźni z pewnym chłopcem o socjopatycznych skłonnościach. Na kolana powalił mnie zimny, surowy klimat, narracja, która absolutnie nie pieści się z widzem oraz sposób, w jaki reżyser wykreował i pokazał postać głównej bohaterki. Tak, właśnie wykreował. Bo chociaż chciałbym napisać, że była to świetnie zagrana rola, jednak nie mam złudzeń, że tak spektakularny efekt jest głównie zasługą odpowiedniego kadrowania i montażu. Genialny przykład tego, jak się powinno pracować z nieletnimi aktorami.
Do mnie ten film wogole nie przemawia, zdecydowanie najgorszy film jaki widziałem w kinie przez te 21 latek. Byłem kiedyś na maratonie filmów grozy w Łódzkim kinie Bałtyk i na "dobry początek" puścili to "cudo". Normalnie myślałem czy nie wyjść z sali, poprosić o zwrot pieniędzy i isc na jeden film zamiast 4 do konkurencyjnego kina za te <20 zeta... Film jest nijaki, nudny, może do mnie też nie przemawia kino skandynawskie, nie wiem bo prawie nie oglądałem. W każdym bądź razie film został wygwizdany przez znaczną większość sali a dla porównania lecące następnie REC i Labirynt Fauna dostały brawa. Widać zupełnie inny typ horroru, kino innego formatu.
Bostonq
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: Bostonq »

To znakomity film (podobnie jak książka, na postawie której powstał), tyle że niekoniecznie trzeba podchodzić do niego jak do horroru. To, co określasz nudą, dla mnie było genialnie wykreowanym nastrojem, nijakość? - film jest najzwyczajniej w świecie piękny, świetnie skadrowany. To jest w sumie opowieść o samotności, ubrana w szaty historii o wampirach. Dodam, że pozostałe dwa wymienione przez Ciebie filmy uwielbiam, zgadzam się, że to zupełnie inne konwencje, ale już format dla mnie ten sam - trzy świetne, choć bardzo różne filmy :)

A remake zobaczę, choćby przez wzgląd na Hit Girl ;) Ciekawe, jak sprawdzi się w krańcowo innej roli.
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

Obrazek

"THE GOON" to postać komiksowa, którą 10 lta temu stworzył Eric Powell. Potężnie umięśniony zbir pracujący dla upierdliwego szefa mafii Labrazio. Wraz ze swoim lekko zbzikowanym, nadpobudliwym kumplem Frankim często pakują się w koszmarne kłopoty.

Ich głównym wrogiem jest Bezimienny kapłan Zombie i jego gang nieumarłych. Przygody dwójki bohaterów dzieją się w alternatywnym świecie pełnym duchów, ghuli i szalonych naukowców.

Już pod koniec roku będziemy mieli możliwość zmierzyć się z animowaną, pełnometrażową adaptacją tego komiksu dla dorosłych. Producentem filmu jest David Fincher ("Fight Club", "Siedem", "Obcy 3") co, moim zdaniem, bardzo dobrze wróży tej produkcji.

Oczywiście to będzie kreskówka, a jak podkreślałem już wiele razy, zwykle wolałbym położyć swoje dupsko na rozgrzanym ruszcie niż męczyć się je oglądając. Tym razem chyba będzie inaczej. Trailer mnie całkowicie zachwycił, powodując kilkukrotnie niekontrolowany wybuch śmiechu. Jestem pewien, że to będzie Dobre Kino!

ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

SKYLINE

Obrazek

Z jakichś niejasnych dla mnie powodów film braci Strause "Aliens vs. Predator: Requiem" nie spodobał się i krytykom, i publiczności. A szkoda, bo dostaliśmy dokładnie to, co obiecywali twórcy, czyli film pełen nieskrępowanej brutalnej rozrywki. Szybki, wybuchowy i krwawy.

Serie filmów o Obcym jak i Predatorze, których jestem fanem, to twarde Science Fiction oparte na pewnej mitologii i wielowątkowej fabule. Natomiast seria "Aliens vs. Predator" z założenia miała być tylko czystą rozrywką, umożliwiającą nam konfrontację tych dwóch gatunków w widowiskowych pojedynkach, oczywiście kosztem spłycenia fabuły. Skąd więc te narzekania? Nie wiem.

Panowie Strause powracają teraz z nową, niezależną produkcją pod tytułem "Skyline". Filmy, w których Ziemię odwiedzają obce gatunki można podzielić na trzy grupy: kosmici są przyjaźni, są zbyt tajemniczy, by jasno dało się ustalić ich nastawienie do ludzi lub są po prostu krwiożerczymi bestiami. Choć mało jeszcze wiadomo o fabule, można śmiało zakładać, że ten film będzie należał właśnie do tej trzeciej grupy.

A co wiadomo?
Po dzikiej, nocnej imprezie z kumplami Terry budzi się i stwierdza, że jest jednym z zaledwie garstki ludzi, którzy zostali na Ziemi. Wraz z kilkoma ocalałymi postanawia odkryć, co się tak naprawdę stało z ludźmi i kto jest za to odpowiedzialny.

Bracia zdradzają, że inspirowali się filmem "The Mist" Franka Darabonta w sposobie ukazania klaustrofobicznego klimatu. Oto grupka ludzi uwięzionych na niewielkiej przestrzeni w dniach poprzedzających koniec świata. Jednocześnie wydarzenia zostają ukazane z wręcz epickim rozmachem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to wzajemnie wykluczające się koncepcje, ale przekonać się o tym będziemy mogli już wkrótce. Film ma mieć premierę już w listopadzie 2010 roku.

W rolach głównych kilka znajomych twarzy, choć to głównie aktorzy telewizyjni.
Donald Faison (znany głównie z serialu "Scrubs"), Brittany Daniel ("It's Always Sunny in Philadelphia") czy Eric Balfour ("Haven").

Trailer:
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
najphil
Wskaż do odpowiedzi
Expert
Expert
Posty: 2148
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 18:32
Lokalizacja: Faroes Island
Kontakt:

Post autor: najphil »

Obrazek

Jako fan serii Milllenium, zarówno w wersji książkowej jak i filmowej, nie mogę się oprzeć i z wręcz chorobliwą fascynacją obserwuję przygotowania amerykańskich twórców do nakręcenia swojej wersji.

Już od dłuższego czasu wiadomo, że reżyserem będzie David Fincher ("Alien3", "Seven", "Fight Club"). To akurat wiadomość dobrze wróżąca, bo patrząc na dorobek tego reżysera, idealnie potrafi on oddać mroczny klimat opowieści.

W główną rolę męską, dziennikarza Mikaela Blomkvista, wcieli się Daniel Craig, czyli nowy Bond. Jego czerstwa uroda niewątpliwie pasuje, i myślę, że bez problemu się tu sprawdzi.

W roli Eriki Berger, czyli redaktor naczelnej gazety "Millennium", zobaczymy Robin Wright-Penn. Tu w ogóle nie ma o czym mówić, gdyż to bez wątpienia jedna z najlepszych amerykańskich aktorek.

Problemy zaczęły się przy wyborze aktorki, która wcieli się w postać Lisbeth Salander. Jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej wyrazistych ról kobiecych, jakie pojawiły się w ostatnich latach, nic więc dziwnego, że stanowi tak łakomy kąsek dla wszystkich młodziutkich aktorek. Postać Salander to wytatuowana i obkolczykowana, błyskotliwa hakerka o niezwykle skomplikowanej osobowości, kryjąca w sobie zarówno oblicze ofiary jak i bezwzględnej wojowniczki.

W skandynawskiej wersji filmu rolę tę zagrała Noomi Rapace i idealnie wywiązała z tego jakże trudnego zadania.

Obrazek

W amerykańskie szranki stanęły więc do boju takie tuzy jak: Natalie Portman czy Anne Hathaway, ale też początkujące aktorki jak Mia Wasikowska, której osobiście bardzo kibicowałem i to nie tylko ze względu na polskie korzenie. Uważam, że bardzo fajnie wypadła w filmie "Alicja w Krainie Czarów".

Dzisiaj mamy już oficjalne potwierdzenie. Wyścig o rolę Lisbeth Salander wygrała Rooney Mara. Dziewczyna nie ma na swoim koncie jeszcze żadnych specjalnych sukcesów, bo do takich trudno zaliczyć udział w filmie "Koszmar z ulicy Wiązów", ale podobno na zdjęciach próbnych wypadła najbardziej przekonywująco.

Obrazek

Moim zdaniem ten wybór to bardzo odważny krok twórców, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że od kreacji tej młodej aktorki zależy los całego filmu.

Poczekamy, zobaczymy. Premiera dopiero w grudniu 2011 roku.
ObrazekObrazek
lubie_kiedy
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: lubie_kiedy »

Dzięki za obszerną relację najphil :) To mam jeszcze ponad rok czasu żeby również stać się fanką tej serii. Książki już czekają na swoją kolej na półce.
Chociaż sam fakt, że USA do wszystkiego musi mieć "swoją" wersję jest.. no comment..
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wskaż do odpowiedzi
mało przepuszczam
mało przepuszczam
Posty: 1013
Rejestracja: 19 listopada 2007, 23:14
Płeć: Mężczyzna
Ulubiony Serial: Battlestar Galactica
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Shedao Shai »

Ano, to jedno, REC -> Quarantine to drugie, ale remake BRYTYJSKIEGO "Zgonu na pogrzebie" (filmu sprzed 3 lat o ile dobrze pamiętam) - to już zakrawa na parodię. Ale nie offtopujmy tu ;)
wucash
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: wucash »

Obrazek



http://www.imdb.com/title/tt1465522/

http://www.tuckeranddale.com/
A laugh-yourself-stupid movie about lovable hicks mistaken for TEXAS CHAIN SAW MASSACRE-type psychos by camping college kids. It does for massacre flicks what the 2004 spoof SHAUN OF THE DEAD did for zombie movies.
Czekam z niecierpliwością :D
Serafin666
Wskaż do odpowiedzi

Post autor: Serafin666 »

NIGHT OF THE DEMONS

Obrazek

Szybka odpowiedź

   
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość