Cóż, po raz kolejny widać, jak - wbrew pozorom - nie jest łatwo sfilmować prozę Stephena Kinga. Ta, z pozoru bardzo filmowa, swoją siłę czerpie przede wszystkim z rozbudowanej warstwy narracyjnej, najważniejsze jest same snucie opowieści.
Gdy się to skróci, znika gdzieś spora wartość kingowych historii. "Worek kości" to świetna powieść, mini-serial - co najwyżej przyzwoity, a i to chyba jest określeniem na wyrost. Całe szczęście, że był w tym wszystkim bardzo dobry Brosnan, który rzeczywiście uwiarygadniał całość swoją grą, bo gdyby nie on, to nie wiem, czy dałoby się to w ogóle oglądać..
Sporo zmian względem książki, raczej nie na plus, mało pomysłowa reżyseria, w sumie pierwsza część wypada nawet dobrze, ale już druga... Najpierw jest nudno i nic się nie dzieje (ale to nie jest to typowe dla Kinga "niedzianie się"), a później wydarzenia stają się cokolwiek absurdalne.
Szkoda, nie wiem, czemu Garris dostaje w ręce takie świetne rzeczy i raz za razem zamienia je w sztampowe produkcje. To jakaś tajemnica, godna prozy Michaela Noonana
Cóż, po raz kolejny widać, jak - wbrew pozorom - nie jest łatwo sfilmować prozę Stephena Kinga. Ta, z pozoru bardzo filmowa, swoją siłę czerpie przede wszystkim z rozbudowanej warstwy narracyjnej, najważniejsze jest same snucie opowieści.
Gdy się to skróci, znika gdzieś spora wartość kingowych historii. "Worek kości" to świetna powieść, mini-serial - co najwyżej przyzwoity, a i to chyba jest określeniem na wyrost. Całe szczęście, że był w tym wszystkim bardzo dobry Brosnan, który rzeczywiście uwiarygadniał całość swoją grą, bo gdyby nie on, to nie wiem, czy dałoby się to w ogóle oglądać..
Sporo zmian względem książki, raczej nie na plus, mało pomysłowa reżyseria, w sumie pierwsza część wypada nawet dobrze, ale już druga... Najpierw jest nudno i nic się nie dzieje (ale to nie jest to typowe dla Kinga "niedzianie się"), a później wydarzenia stają się cokolwiek absurdalne.
Szkoda, nie wiem, czemu Garris dostaje w ręce takie świetne rzeczy i raz za razem zamienia je w sztampowe produkcje. To jakaś tajemnica, godna prozy Michaela Noonana ;)
Na forum dotyczącym Stephena Kinga użytkownik Jacek bardzo ładnie wypunktował drugi odcinek:
Spoiler:
"
Skończyłem właśnie Worek Kości ? jeszcze jak pierwsza cześć była fajna, tak druga czym dalej, tym bardziej irytowała, a potem i śmieszyła. Strasznie podobały mi się 3 sceny i nie wiem, która wygrywa plebiscyt na największa bzdurę filmu:
Scena 1:
Mattie zostaje zastrzelona przez okno, bedac przytulona do Mike?a, całując go i dostaje precyzyjnie w policzek, Mike placze nad nia z 5 minut, potem wstaje, a zamachowiec stoi na dworze dalej z? shotgunem w reku! No czizes ? shotgun?
Scena 2:
Mike bierze worek lugu i wychodzi na ulewe, potem rozwala go szpadlem i rekami rozsypuje, caly mokry, lug się sypie jak maka na ciasto:) Wyobrazacie sobie jakim by trzeba być debilem, żeby tak zrobic?
Scena 3:
Napada na ciebie wazaca 40 kg stara wysuszona kobieta, a Ty w obronie wlasnej ? zamiast dac jej liscia ? wbijasz jej nożyczki w tetnice i masz jeszcze czas powiedziec dziecku, żeby się obróciło. Po czym ? wzywasz policje, żeby posprzątała, a sam idziesz popływać kajakiem po jeziorze:)
Przytaczam, gdyż są to te sceny, które między innymi miałem na myśli, używając określenia "absurdalne" Szkoda, że zaprzepaszczono w miarę ładny klimat z pierwszego odcinka
Na forum dotyczącym Stephena Kinga użytkownik Jacek bardzo ładnie wypunktował drugi odcinek:
[spoiler]"
Skończyłem właśnie Worek Kości ? jeszcze jak pierwsza cześć była fajna, tak druga czym dalej, tym bardziej irytowała, a potem i śmieszyła. Strasznie podobały mi się 3 sceny i nie wiem, która wygrywa plebiscyt na największa bzdurę filmu: Scena 1: Mattie zostaje zastrzelona przez okno, bedac przytulona do Mike?a, całując go i dostaje precyzyjnie w policzek, Mike placze nad nia z 5 minut, potem wstaje, a zamachowiec stoi na dworze dalej z? shotgunem w reku! No czizes ? shotgun? Scena 2: Mike bierze worek lugu i wychodzi na ulewe, potem rozwala go szpadlem i rekami rozsypuje, caly mokry, lug się sypie jak maka na ciasto:) Wyobrazacie sobie jakim by trzeba być debilem, żeby tak zrobic? Scena 3: Napada na ciebie wazaca 40 kg stara wysuszona kobieta, a Ty w obronie wlasnej ? zamiast dac jej liscia ? wbijasz jej nożyczki w tetnice i masz jeszcze czas powiedziec dziecku, żeby się obróciło. Po czym ? wzywasz policje, żeby posprzątała, a sam idziesz popływać kajakiem po jeziorze:)[/spoiler]
Przytaczam, gdyż są to te sceny, które między innymi miałem na myśli, używając określenia "absurdalne" :) Szkoda, że zaprzepaszczono w miarę ładny klimat z pierwszego odcinka :(
Nie czytam - czekam na napisy. Kurczę szkoda bo pierwsza część mi się podobała.
Oczywiście książka zawsze lepsza ale ponieważ nie czytałem to może nie będzie tak źle?? :pale:
Nie czytam - czekam na napisy. Kurczę szkoda bo pierwsza część mi się podobała. Oczywiście książka zawsze lepsza ale ponieważ nie czytałem to może nie będzie tak źle?? :pale:
Właśnie boję się, że będzie Bo zgadzam się z tym, co napisałeś w swoim poście odnośnie pierwszego odcinka, że jest atmosfera, zagadka, ogólnie całkiem niezłe rzemiosło, choć do książki daleko, ale faktycznie, jak się nie czytało, to naprawdę może się podobać.
A drugi odcinek - ech.. Obejrzałem z jakimiś innymi napisami, bo Igloo przeprasza na hataku za opóźnienia i niestety były momenty, że planowałem wyłączyć, co rzadko mi się zdarza, ale gdybyś czytał książkę, to byś mnie zrozumiał Myślę, że jako zwolennik jednak elementarnej choć logiki w serialach i odpowiedzialności za inteligencję widza, zrozumiesz mnie również
Właśnie boję się, że będzie :( Bo zgadzam się z tym, co napisałeś w swoim poście odnośnie pierwszego odcinka, że jest atmosfera, zagadka, ogólnie całkiem niezłe rzemiosło, choć do książki daleko, ale faktycznie, jak się nie czytało, to naprawdę może się podobać.
A drugi odcinek - ech.. Obejrzałem z jakimiś innymi napisami, bo Igloo przeprasza na hataku za opóźnienia i niestety były momenty, że planowałem wyłączyć, co rzadko mi się zdarza, ale gdybyś czytał książkę, to byś mnie zrozumiał :) Myślę, że jako zwolennik jednak elementarnej choć logiki w serialach i odpowiedzialności za inteligencję widza, zrozumiesz mnie również :)
Oglądnąłem... Miecz naostrzony, tarcza sprawdzona, gotowy do boju...
Na wstępie muszę nadmienić fakt, z którym chyba wszyscy się zgodzą - "książka zawsze lepsza od ekranizacji!". A w przypadku Kinga zawsze się to sprawdzało - pech, że akurat "worka kości" nie czytałem dlatego mogę z czystym sumieniem i w miarę obiektywnie go ocenić.
Czytając książki człowiek uruchamia swoją własną wyobraźnię. Wydarzenia opisane zawsze więc odbierane są w sposób indywidualny (każdy człowiek inaczej sobie wszystko wyobraża). Kręcąc więc film/serial na podstawie powieści reżyser postawiony jest w bardzo trudnej sytuacji - nie ma możliwości przedstawienia danej historii w sposób W JAKI TY JĄ ODEBRAŁEŚ - z góry więc skazany jest na porażkę...
Jeśli więc czytałeś - rozumiem rozgoryczenie i zawiedzione nadzieje. Jeśli jednak nie czytałeś to wcale nie jest tak źle i wcale nie powinieneś się opiniami fanów prozy Kinga sugerować.
Drugi odcinek faktycznie jest jakby słabszy od pierwszej części ale wynika to z prostej przyczyny - producent źle rozłożył scenariusz - nieproporcjonalnie.
Na początku (Part 1) poznajemy sławnego pisarza, przeżywamy z nim jego osobisty dramat. Śledzimy jego losy gdy próbuje odnaleźć na nowo sens swojego życia - widz ma czas na zasymilowanie się z postacią główną. Poznajemy też ospałe miasteczko, które skrywa jakąś swoją mroczną tajemnicę - nie wiadomo jaką ale atmosfera się zagęszcza z minuty na minutę...
W części drugiej natomiast wydarzenia toczą się tak szybko, że nic dziwnego, że reżyser sam się pogubił i popełnił kilka błędów, które choćby zacytował Bostonq - po prostu zabrakło mu czasu na pełne rozwinięcie.
Patrząc jednak z globalnej perspektywy, telewizyjna wersja Bag of Bones jest całkiem dobra. Przedstawiona historia jest spójna i logiczna, zdjęcia i dźwięk również bez zarzutu - serial może więc się podobać!
Osobiście miło spędziłem czas przy oglądaniu - nie zrozumiałem jednak zasadniczej rzeczy:
Spoiler:
- dlaczego Max Devore popełnij samobójstwo? Co mu to dało?, Dlaczego??
Mam też kilka zarzutów:
Spoiler:
- nie poczułem jego klimatu - np. kiedy chłopaki gwałcili Sare Tidwell, słuchając jej przeklęcia, zamiast poczuć dramatyzm sytuacji zastanawiałem się nad tym, co ta aktorka wstrzyknęła sobie by powiększyć wargi? (silikon?) - reżyserowi chyba nie o to chodziło w tej scenie...
- zabicie Mattie było co najmniej bezsensowne ponieważ nie przedstawiono widzowi żadnego "klanu" ani "szajki" obrońców miasteczka (bo chyba po to ją zastrzelono - żeby zakończyć klątwę) - kto więc i na czyje zlecenie ją zastrzelił? (w serialu nie przedstawiono innych złych postaci).
Podsumowując:
Nie czytałeś? - oglądnij!
Nie oglądałeś? - przeczytaj.
Oglądnąłem... Miecz naostrzony, tarcza sprawdzona, gotowy do boju... ;)
Na wstępie muszę nadmienić fakt, z którym chyba wszyscy się zgodzą - "książka zawsze lepsza od ekranizacji!". A w przypadku Kinga zawsze się to sprawdzało - pech, że akurat "worka kości" nie czytałem dlatego mogę z czystym sumieniem i w miarę obiektywnie go ocenić.
Czytając książki człowiek uruchamia swoją własną wyobraźnię. Wydarzenia opisane zawsze więc odbierane są w sposób indywidualny (każdy człowiek inaczej sobie wszystko wyobraża). Kręcąc więc film/serial na podstawie powieści reżyser postawiony jest w bardzo trudnej sytuacji - nie ma możliwości przedstawienia danej historii w sposób W JAKI TY JĄ ODEBRAŁEŚ - z góry więc skazany jest na porażkę...
Jeśli więc czytałeś - rozumiem rozgoryczenie i zawiedzione nadzieje. Jeśli jednak nie czytałeś to wcale nie jest tak źle i wcale nie powinieneś się opiniami fanów prozy Kinga sugerować.
Drugi odcinek faktycznie jest jakby słabszy od pierwszej części ale wynika to z prostej przyczyny - producent źle rozłożył scenariusz - nieproporcjonalnie. Na początku (Part 1) poznajemy sławnego pisarza, przeżywamy z nim jego osobisty dramat. Śledzimy jego losy gdy próbuje odnaleźć na nowo sens swojego życia - widz ma czas na zasymilowanie się z postacią główną. Poznajemy też ospałe miasteczko, które skrywa jakąś swoją mroczną tajemnicę - nie wiadomo jaką ale atmosfera się zagęszcza z minuty na minutę... W części drugiej natomiast wydarzenia toczą się tak szybko, że nic dziwnego, że reżyser sam się pogubił i popełnił kilka błędów, które choćby zacytował [b]Bostonq[/b] - po prostu zabrakło mu czasu na pełne rozwinięcie. Patrząc jednak z globalnej perspektywy, telewizyjna wersja Bag of Bones jest całkiem dobra. Przedstawiona historia jest spójna i logiczna, zdjęcia i dźwięk również bez zarzutu - serial może więc się podobać!
Osobiście miło spędziłem czas przy oglądaniu - nie zrozumiałem jednak zasadniczej rzeczy: [spoiler]- dlaczego Max Devore popełnij samobójstwo? Co mu to dało?, Dlaczego??[/spoiler]Mam też kilka zarzutów: [spoiler]- nie poczułem jego klimatu - np. kiedy chłopaki gwałcili Sare Tidwell, słuchając jej przeklęcia, zamiast poczuć dramatyzm sytuacji zastanawiałem się nad tym, co ta aktorka wstrzyknęła sobie by powiększyć wargi? (silikon?) - reżyserowi chyba nie o to chodziło w tej scenie... - zabicie Mattie było co najmniej bezsensowne ponieważ nie przedstawiono widzowi żadnego "klanu" ani "szajki" obrońców miasteczka (bo chyba po to ją zastrzelono - żeby zakończyć klątwę) - kto więc i na czyje zlecenie ją zastrzelił? (w serialu nie przedstawiono innych złych postaci).[/spoiler] Podsumowując: Nie czytałeś? - oglądnij! Nie oglądałeś? - przeczytaj. :)
Starzec zabił się, gdyż w ten sposób klątwa w całości przeszła na Noonana i na dziewczynkę, jak rozumiem, chciał się w tym sposób zemścić, a że był już i tak bliski śmierci, to mógł sam zdecydować - kiedy. Tak mi się przynajmniej wydaje
W książce to wszystko wygląda zupełnie inaczej (inna rzecz, że u Kinga często zakończenia nie są tak dobre, jak reszta powieści, choć np. w najnowszej "Dallas 63" końcówka jest rewelacyjna, a sama powieść przecudowna, z niej to byłby dopiero kapitalny serial - tylko żeby nie Garris ), mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz czas, żeby przeczytać
[spoiler]Starzec zabił się, gdyż w ten sposób klątwa w całości przeszła na Noonana i na dziewczynkę, jak rozumiem, chciał się w tym sposób zemścić, a że był już i tak bliski śmierci, to mógł sam zdecydować - kiedy. Tak mi się przynajmniej wydaje :) [/spoiler]
W książce to wszystko wygląda zupełnie inaczej (inna rzecz, że u Kinga często zakończenia nie są tak dobre, jak reszta powieści, choć np. w najnowszej "Dallas 63" końcówka jest rewelacyjna, a sama powieść przecudowna, z niej to byłby dopiero kapitalny serial - tylko żeby nie Garris ;) ), mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz czas, żeby przeczytać :)
Ja niestety dawno się tak nie rozczarowałem, po zakończeniu się zastanawiałem panie Brosnan czytał pan wogóle scenariusz , głupota goni głupotę (staruszka o sile supermana i inne tego typu). Zapytam się tych co czytali książkę, w niej też niektóre sceny wyglądały tak humorystycznie a przecież miały straszyć, czy to wina słabego scenariusza raczej?
Ja niestety dawno się tak nie rozczarowałem, po zakończeniu się zastanawiałem panie Brosnan czytał pan wogóle scenariusz :D , głupota goni głupotę (staruszka o sile supermana i inne tego typu). Zapytam się tych co czytali książkę, w niej też niektóre sceny wyglądały tak humorystycznie a przecież miały straszyć, czy to wina słabego scenariusza raczej?
APEL: w książce naprawdę wygląda to inaczej, nie ma elementów tak głupawych, więc bardzo proszę nie obwiniać o to Kinga, a scenarzystów i reżysera!
W książce są dwie sceny, które cholernie straszą i te dwie były w części pierwszej, a poza tym powieść Kinga to głównie: a) dramatyczna historia męża, który stracił ukochaną żonę i nie może sobie z tym poradzić (jakże inaczej wygląda śmierć tejże..), b) subtelnie opisane próby Noonana otwarcia się na nowy związek, c) wątek praktycznie kryminalny, czyli śledztwo Mikea w sprawie działalności żony nad jeziorem, d) rewelacyjne wątki dotyczące kariery pisarzy bestsellerów, pewnie mocno autobiograficzne.
Cały wątek klątwy zbudowany jest inaczej, zupełnie inne jest zakończenie, i uwaga: powieść ta z założenia nie miała straszyć, bo - UWAGA - King od dłuższego czasu rzadko kiedy pisze horrory Najnowsze książki z horrorami nie mają nic wspólnego, a nawet jego najlepsze działa grozy to przede wszystkim OPOWIEŚCI, w których wątków jest tyle, że strach - który oczywiście jest ważny - wcale nie jest kluczowy! A kto czytał opus magnum Kinga, czyli cykl o Mrocznej Wieży wie, że z Kingiem jest tak, jakby siadało się przy ognisku i ktoś bardzo zdolny, obdarzony darem mówienia opowiadał nam historię, której z zapartym tchem chcemy słuchać do białego rana, a na końcu nawet najwięksi twardziele płaczą
Jeśli ktoś może i chce, to niech przeczyta, a przede wszystkim - proszę sobie nie wyrabiać zdania o książce na podstawie tego mini-serialu
APEL: w książce naprawdę wygląda to inaczej, nie ma elementów tak głupawych, więc bardzo proszę nie obwiniać o to Kinga, a scenarzystów i reżysera! :)
W książce są dwie sceny, które cholernie straszą i te dwie były w części pierwszej, a poza tym powieść Kinga to głównie: a) dramatyczna historia męża, który stracił ukochaną żonę i nie może sobie z tym poradzić (jakże inaczej wygląda śmierć tejże..), b) subtelnie opisane próby Noonana otwarcia się na nowy związek, c) wątek praktycznie kryminalny, czyli śledztwo Mikea w sprawie działalności żony nad jeziorem, d) rewelacyjne wątki dotyczące kariery pisarzy bestsellerów, pewnie mocno autobiograficzne.
Cały wątek klątwy zbudowany jest inaczej, zupełnie inne jest zakończenie, i uwaga: powieść ta z założenia nie miała straszyć, bo - UWAGA - King od dłuższego czasu rzadko kiedy pisze horrory :) Najnowsze książki z horrorami nie mają nic wspólnego, a nawet jego najlepsze działa grozy to przede wszystkim OPOWIEŚCI, w których wątków jest tyle, że strach - który oczywiście jest ważny - wcale nie jest kluczowy! A kto czytał opus magnum Kinga, czyli cykl o Mrocznej Wieży wie, że z Kingiem jest tak, jakby siadało się przy ognisku i ktoś bardzo zdolny, obdarzony darem mówienia opowiadał nam historię, której z zapartym tchem chcemy słuchać do białego rana, a na końcu nawet najwięksi twardziele płaczą :)
Jeśli ktoś może i chce, to niech przeczyta, a przede wszystkim - proszę sobie nie wyrabiać zdania o książce na podstawie tego mini-serialu :)
Bostonq pisze: z Kingiem jest tak, jakby siadało się przy ognisku i ktoś bardzo zdolny, obdarzony darem mówienia opowiadał nam historię, której z zapartym tchem chcemy słuchać do białego rana, a na końcu nawet najwięksi twardziele płaczą
Najpiękniejsza ocena twórczości Kinga jaką czytałam. Pięknie powiedziane Bostonq
A serial - jak to na podstawie Kinga. Nie da się oddać w pełni oryginału
[quote="Bostonq"] z Kingiem jest tak, jakby siadało się przy ognisku i ktoś bardzo zdolny, obdarzony darem mówienia opowiadał nam historię, której z zapartym tchem chcemy słuchać do białego rana, a na końcu nawet najwięksi twardziele płaczą [/quote]
Najpiękniejsza ocena twórczości Kinga jaką czytałam. Pięknie powiedziane Bostonq :*
A serial - jak to na podstawie Kinga. Nie da się oddać w pełni oryginału :)